Znałem pewnego patusa….

Znałem pewnego patusa. Przeprowadził się z miasta do naszej małej miejscowości. Chodziłem z nim do podstawówki. Nic szczególnie poważnego nie odwalał, ale wiecie. No patus. Trzeba nadmienić, że był bardzo charakterystyczny z wyglądu i miał bardzo charakterystyczne gesty / ruchy. Chudy, zawsze za duży dres i czapka, bujał się jak wierzba na wietrze. Nie dało się z nikim gościa pomylić nawet jak kiepsko się go znało. I tak sobie patus żył, patusował w spokoju, aż tu nagle dostaję info, że obrobił sklep. Za bardzo się nie zdziwiłem, do czasu, gdy dowiedziałem się, że obrobił sklep który znajduje się jakieś 30 metrów od jego miejsca zamieszkania XD Jako, że to mała miejscowość każdy każdego zna, sklepik malutki, ziom robił codziennie zakupy w tym sklepie. A przebieg napadu wyglądał tak (relacja sklepowej): Ziom wbija do sklepu z nożem, jakąś czapką i chustą na pysku, drze się, że dawaj kasę. Sklepowa mówi ” weź się nie wygłupiaj”. Patus skonstruowany, po chwili odpowiada „ja nie jestem żaden , dawaj kasę!”. Jak już pisałem, to malutki sklepik, właściwie kupuje tam tylko pobliska menelnia, jako, że w miejscowości jest drugi znacznie większy. Sklepowa spokojnie odpowiada, że ma 3 dychy w kasie. Patus zdębiał zupełnie, cisza. W końcu mówi:” dawaj karton szlug i te 30 złotych”. Wziął uciekł. Ubrania z „napadu” spakował w worek i… Wyrzucił niedaleko domu XDD Sklepowa spokojnie zadzwoniła na policję, znaleźli torbę jeszcze zanim doszli do jego domu, zawineli go, koniec. Nie wiem jak jego dalsze losy, dostał chyba tylko prace społeczne, mógł być wtedy niepełnoletni, nie pamiętam dokładnie. Ale napad stulecia pamięta każdy w okolicy. True story, żaden bait.
#heheszki #historia #patologia