z cyklu #zydzipolscy coś co…

z cyklu #zydzipolscy coś co jest #niepopularnaopinia i poza #neuropa i #historia oraz #gruparatowaniapoziomu pewnie nie spotka się z entuzjazmem elyty ynterneta
2/100
Szymon Askenazy. Historyk, biograf, dyplomata

Najbardziej popularny polski historyk początku XX wieku. Charyzmatyczny wykładowca. Wzięty polemista i obdarzony swadą publicysta. Dyplomata. Religionae Iuadeus, natione Polonus. Te określenia jedynie częściowo oddają wielowymiarowość postaci Szymona Askenazego, wybitnego znawcy dziejów politycznych stuleci XVIII i XIX, autora prac stanowiących – obok pisarstwa Henryka Sienkiewicza – jedne z najważniejszych lektur formujących pokolenie walczące o niepodległość Polski.
Szymon Askenazy urodził się najprawdopodobniej w 1865 r. w Zawichoście pod Sandomierzem jako syn Wolfa Askenazego, zamożnego żydowskiego kupca. W 1883 r. podjął studia prawnicze na Cesarskim Uniwersytecie Warszawskim. Jego zainteresowania ogniskowały się wówczas wokół prawa państwowego i cywilnego, jednak ostatecznie kariera prawnika – wybrana za namową praktycznie myślącego ojca – nie została uznana przez przyszłego autora Księcia Józefa za pociągającą, bowiem po ukończeniu aplikacji adwokackiej podjął on studia historyczne na uniwersytecie w przesiąkniętej liberalnym duchem Getyndze. Po latach tak pisał o swojej decyzji: „Wybrałem ten uniwersytet ze względu na czołowe jego (…) w dyscyplinie historycznej stanowisko. Ze względu też na półangielskie niepodległościowe tradycje (…) Zaś nie najmniej ze względu na starodawny tej wszechnicy przychylny do Polski stosunek”. Pod kierunkiem Maxa Lehmanna, przeciwnika pruskiej szkoły historycznej, Askenazy napisał doktorat traktujący o ostatnim polskim bezkrólewiu i elekcji Stanisława Augusta.
Obawa, że bezpardonowa rusyfikacja w Królestwie Polskim krępowałaby go jako historyka, kazała mu podjąć, za pośrednictwem naukowego mistrza i przyjaciela – Tadeusza Korzona – starania o uzyskanie posady na Uniwersytecie Jagiellońskim. Jednak treść odpowiedzi odmownej rektora Akademii Umiejętności Stanisława Smolki stanowiła złowrogie preludium przyszłych niepowodzeń i szykan, jakie położą się cieniem na karierze naukowej Askenazego.
Pomijając wszelkie inne względy, stanowiło to niedorzeczność choćby i z tego powodu, iż historyk przez całe swe dorosłe życie politycznie czuł się Polakiem. Świadczy o tym zarówno wymowa jego dzieł, jak i treść działalności publicznej. Nie byli w stanie zrozumieć tego jego przeciwnicy, wśród których znalazł się i Roman Dmowski. Przywódca i duchowy ojciec endecji poświęcił nawet Askenazemu fragment książki Polityka polska i odbudowanie państwa, w którym skonstatował, że „gdyby nie było Polski, Askenazy znalazłby sobie na pewno drugą ojczyznę”.
Askenazy swoją rosnącą popularność zawdzięczał jednak nie tylko wykładom. Drugi filar jego działalności stanowiły publikacje, w tym najbardziej znana i do dziś wznawiana – mimo mogącego współcześnie razić podniosłego stylu – życiorys księcia Józefa Poniatowskiego. Stanowił ona, jak określił to biograf lwowskiego historyka Marcin Nurowski, „Biblię dla całego niepodległościowego pokolenia”, a także jedną z ulubionych lektur Józefa Piłsudskiego. Historyk Mirosław Filipowicz określił ją nawet jako „szczytowe osiągnięcie neoromantycznej biografistyki”.
Ocierający się o literackość sugestywny styl tego i innych dzieł Askenazego spowodował, że jego książki silnie oddziaływały na najwybitniejszych przedstawicieli polskiego neoromantyzmu. Stefan Żeromski pod wrażeniem prac lwowskiego historyka dokonał zmian w pisanych właśnie Popiołach, a Stanisław Wyspiański w charakterystycznym dla siebie stylu zrecenzował Księcia Józefa: „Ukończyłem właśnie czytać książkę Askenazego o księciu Józefie Poniatowskim. Jakże ogromna i tragiczna Dola rozwija się w tej książce o wielkim rycerzu (…) Jaką to w sobie świętą miał moc, dla której i przez którą żył i dla której ginąć był gotów i walczył i dla której zginął”.
Urokowi Askenazego uległ również przedstawiciel młodszego pokolenia Jan Lechoń, który – dostrzegając trudny charakter historyka czy jego skłonność do idealizowania niektórych postaci – uważał go za mistrza słowa.
Wbrew pozorom, znaczenia tego konfliktu nie można redukować wyłącznie do antagonizmu personalnego. Za tym sporem kryło się bowiem fundamentalne pytanie – czy Żyd, który, zachowując swoją religię, w pełni zgłosił akces do polskiej kultury, może być uznany za jej pełnoprawnego przedstawiciela. Dembiński wytoczył bowiem argument, że nie można powierzyć Askenazemu kierownictwa katedry, bowiem ten – będąc wyznania mojżeszowego – nie jest w stanie zrozumieć polskiego ducha dziejów.
Askenazy nie ograniczył swojej szwajcarskiej działalności do pracy w powołanym przez Sienkiewicza Komitecie. Współpracując z Janem Kucharzewskim, przyszłym premierem rządu Królestwa powołanego przez Radę Regencyjną, publikował artykuły we francuskojęzycznym „Le Moniteur Polonais”, starając się przyciągnąć uwagę zachodniej opinii publicznej ku sprawie polskiej. Dodatkowo, w 1916 r., własnym kosztem wydał trzy numery założonego przez siebie kwartalnika „Uwagi”.
Życzliwy stosunek do Piłsudskiego i legionowych zmagań ułatwił Askenazemu już w niepodległej Rzeczypospolitej rozpoczęcie nowego etapu w życiu, co , stanowiło naturalną ewolucję działalności szwajcarskiej – karierę dyplomatyczną. Nim jednak jesienią 1918 r. autor Księcia Józefa przekroczył progi Ministerstwa Spraw Zagranicznych, w ciągu kilku miesięcy napisał pracę Gdańsk a Polska, uzasadniając prawa rodzącego się państwa do tego miasta. Wywód Askenazego stał się później istotną pomocą dla polskiej delegacji na konferencji paryskiej w 1919 r. Sam historyk w 1920 r. został mianowany przez ministra spraw zagranicznych księcia Eustachego Sapiehę polskim przedstawicielem przy Lidze Narodów. Znajomość języków obcych, silna osobowość i erudycyjna wiedza o współczesnym świecie (według anegdoty opowiedzianej przez Jana Lechonia Askenazy równie dobrze orientował się w zawiłościach XVIII-wiecznego koncertu mocarstw, jak i w subtelnościach współczesnej międzynarodowej polityki) stanowiły jego najważniejsze atuty jako polskiego ambasadora.
W stosunkach z delegacjami żydowskimi lubił z kolei chlubić się swoimi przodkami, do których zaliczał wybitnego siedemnastowiecznego rabina Chachama Cwi Askenazego oraz Salomona Askenazego, nadwornego lekarza Zygmunta Augusta. Autor Księcia Józefa nigdy bowiem nie przeszedł na chrześcijaństwo i wręcz z niechęcią odnosił się do tych Żydów, którzy wstydzili się swojego pochodzenia. Co więcej, mimo niechęci, czy nawet wrogości, jaka dzieliła go z Dmowskim, miał kiedyś stwierdzić, „że mimo krytyk Dmowskiego od wielu poglądów obozu narodowego dzieli go właściwie tylko szerokość jednego naskórka”. Jednak to właśnie objęcie władzy przez rząd Chjeno-Piasta skłoniło Askenazego do podania się do dymisji w 1923 r.
Postać Szymona Askenazego stanowi swego rodzaju fenomen. Był człowiekiem, który bez trudu godził dwie odrębne z pozoru tożsamości – Żyda i Polaka. Znakomity pisarz i niezwykle popularny wśród studentów wykładowca był zdolny – gdy zaszła taka potrzeba – porzucić karierę naukową, zgodnie z ukutym przez siebie hasłem, że „nie czas pisać historii wówczas, gdy należy ją robić”. W swojej szkole wychował przedstawicieli kolejnego pokolenia historyków, często o skrajnie odmiennych poglądach. I – podobnie jak bohaterowie jego prac, ks. Józef i Walerian Łukasiński – za życia nie doczekał się godnych go zaszczytów. Doznane upokorzenia i szykany kładą się pewnym cieniem na to, co Askenazy uosabiał całym swoim życiem – wielowiekową tradycję współżycia wielu narodów w ramach jednej Rzeczypospolitej.
cyt za https://klubjagiellonski.pl/2018/08/05/polak-zyd-historyk-sylwetka-szymona-askenazego/