Świetny tekst. Dla…

Świetny tekst. Dla powtarzających niewyobrażalne głupoty za GW, TVN i innymi części ludzi z #neuropa

Totalni postanowili więc powtórzyć ubiegłoroczny sukces, jakim było zainspirowanie warszawskiej korespondentki Associated Press Vanessy Gery do puszczenia w świat kłamstwa o Marszu Niepodległości jako „pochodzie 60 tysięcy neonazistów”, i spróbowali jako kolejny wykwit polskiego faszyzmu przedstawić obchody rocznicy Powstania Warszawskiego. W tym celu rządzony przez PO warszawski ratusz wydał nagłą decyzję o rozwiązaniu wielotysięcznego Marszu Pamięci, której przyczyn przez kilka dni nie umiał racjonalnie określić, i w końcu spłodził coś, co urąga nie tylko prawu, ale i zdrowemu rozsądkowi. Rozwiązanie marszu, przeciwko któremu jak zwykle w takich wypadkach zmobilizowano „blokadę” lewackich bojówek miało doprowadzić do ulicznych ekscesów i wyprodukowania kolejnych zohydzających Polskę zdjęć do zachodnich telewizji i prasy.

Tym razem nie wyszło, bo policją nie rządzi już Bartłomiej Sienkiewicz, i – śmiem twierdzić, że w jakimś związku z tym faktem – gdzieś bez śladu zniknęli zakapturzeni „nieznani sprawcy”, którzy w chwilach dogodnych dla poprzedniej władzy podpalali budki strażnicze albo wozy transmisyjne TVN (przy czym tak dziwnie się składało, że gdzie się mieli pojawić, tam policja zawczasu znikała bez śladu i pojawiała się dopiero po sprawie – „przypadek, jak mówią w Śródziemiu”). Mimo prowokacji Ratusza i kilkudziesięciu nerwowych minut Marsz zakończył się równie spokojnie, jak przebiegał do czasu rozwiązania. Ale mimo braku rozdzierających „dowodów” faszyzmu, PO uruchomiła także inne elementy przygotowanej zawczasu operacji. Jednym z nich było wspomniane ogłoszenie przez Rafała Trzaskowskiego, że jeśli wygra w Warszawie, „wdroży politykę zero tolerancji dla faszyzmu”. Innym, szczególnie obrzydliwym, użycie trzech starszych pań, byłych uczestniczek Powstania Warszawskiego, do wskazania jako „faszyzmu” ugrupowań starających się kontynuować tradycje praktycznie eksterminowanego podczas II Wojny Światowej i po niej polskiego ruchu narodowego.

Jest to wyjątkowa, nieopisana podłość, bazująca na niewiarygodnej wręcz ignorancji historycznej. Przez szacunek dla wieku, nie chcę pastwić się nad wciągniętymi w tę hucpę staruszkami i uświadamiać im, że 74 lata temu brały w Powstaniu udział ramię w ramię z „faszystami” właśnie. Narodowcy, także ci skrajni, tacy jak wychowanek przedwojennych Grup Szkolnych zakazanego wówczas ONR Jan Bytnar „Rudy”, stanowili bowiem znaczną część walczących, by wymienić choćby zgrupowanie „Chrobry II”, sławne z tego, że jako jedyny oddział Powstania przez cały czas jego trwania nie oddało Niemcom ani piędzi bronionego terenu. Narodowcy odgrywali także wielką rolę w „obsłudze cywilnej” Powstania, to oni, na przykład, drukowali i kolportowali codzienną powstańczą gazetę.

Nie musi się nikomu podobać, że dziś młodzi Polacy chcą nawiązywać do tradycji ONR czy Młodzieży Wszechpolskiej, ale odmawiać im z tego powodu prawa do uczczenia swoich ideowych protoplastów poległych z rąk Niemców w czasie Powstania i całej wojny, to wyjątkowe świństwo.

A i tak nie największe, jakiego się „totalna opozycja” w szczuciu na własny kraj Zachodu dopuszcza.

Największym jest legitymizowanie obrzydliwego kłamstwa, jakoby w Polsce w ogóle kiedykolwiek jakiś „faszyzm” istniał, i jakoby w ogóle była jakaś „faszystowska” tradycja, do której ktoś mógłby się dziś odwoływać.

Otóż, jeśli, co jest nieścisłe, ale pod wpływem propagandy sowieckiej powszechne, odnosić słowo „faszyzm” do niemieckiego nazizmu – to nigdy nie było u nas niczego, co by go przypominało. Ani przed wojną, ani w czasie wojny. Nigdy, i to stanowi o polskiej wyjątkowości, nie było też żadnych chętnych do ideowej kolaboracji z hitlerowcami – Niemcy próbowali skłonić do niej, na gruncie antysemityzmu, między innymi liderów ONR, i właśnie dlatego, za stanowczą odmowę, jeden z założycieli Obozu, Jan Mosdorf, został zamęczony w obozie Auschwitz, a niezliczona liczba narodowców poległa i została wymordowana podczas dwóch kolejnych okupacji. Legitymacja któregokolwiek z odłamów ruchu narodowego dawała w latach czterdziestych największą gwarancję męczeństwa, i czy się komu narodowcy podobają, czy nie, jest oczywistym dla historyków faktem, że żadne inne stronnictwo polityczne nie poniosło tak krwawych strat.

#historia #ciekawostkihistoryczne #4konserwy #polityka #iiwojnaswiatowa