Ciekawa teoria o genezie…

Ciekawa teoria o genezie wypraw krzyżowych:

tl;dr:

pokaż spoiler Była to w sumie nieunikniona próba pogodzenia sprzecznych ideałów – chrześcijańskiej skromności i ascetyzmu z ideałami życia dworsko-rycerskiego

W pierwszej połowie XX wieku uczeni głosili, że każda kultura jest kompletna i harmonijna i ma niezmienną istotę, która raz na zawsze ją określiła. Każda grupa ludzka wypracowała własny światopogląd i system urządzeń społecznych, prawnych i politycznych, które funkcjonowały równie sprawnie jak krążące wokół Słońca planety. W świetle tej koncepcji kultury pozostawione samym sobie nie zmieniały się. Po prostu funkcjonowały własnym utartym rytmem i poruszały się w raz obranym kierunku. Zmienić mogła je dopiero przyłożona z zewnątrz siła. Antropologowie, historycy i politycy mówili o „kulturze samoańskiej” czy „kulturze tasmańskiej” tak, jakby od niepamiętnych czasów Samoańczyków i Tasmańczyków cechowały te same wierzenia, normy i wartości.

Dziś większość badaczy kultury stoi na stanowisku, że sprawy mają się zupełnie na odwrót. Każda kultura ma właściwe sobie wierzenia, normy i wartości, tyle że te podlegają nieustannej zmianie. (…)

Na przykład w średniowiecznej Europie stany wyższe wierzyły zarówno w chrześcijaństwo, jak i rycerskość. Przeciętny wielmoża rankiem szedł do kościoła i z trwożnym podziwem słuchał kapłana prawiącego o żywotach świętych. „Marność nad marnościami i wszystko marność”, mówił ksiądz. Bogactwa, żądza i honor to niebezpieczne pokusy. Należy się ich wyrzec i podążać śladami Chrystusa, być jak On cichym, wystrzegać się przemocy i próżności, a w obliczu zaznanej krzywdy nadstawiać drugi policzek. Po powrocie do domu w cichej i głębokiej zadumie wielmoża przebierał się w najlepsze jedwabie i szedł na bankiet do zamku swojego pana. Tam wino lało się strumieniami, minstrel zawodził pieśń o Lancelocie i Ginewrze, a biesiadnicy raczyli się sprośnymi dowcipami i krwawymi opowieściami wojennymi. „Lepiej umrzeć – przekonywali baronowie – niż żyć w hańbie. Gdy ktoś podaje w wątpliwość twój honor, tylko krew może zmyć zniewagę. A cóż lepszego może być w życiu niż widok uchodzącego przed nami wroga i jego córek drżących u naszych stóp”?

Sprzeczność ta nigdy nie została do końca zlikwidowana. Jednak w miarę jak mocowały się z nią europejskie klasy wyższe, kler i plebs, zmieniała się ich kultura. Jedna z prób jej rozwiązania przybrała postać wypraw krzyżowych. Podczas takiej kampanii rycerze mogli za jednym zamachem okazywać swój kunszt wojenny i pobożność. Wspomniana sprzeczność dała też początek zakonom rycerskim, takim jak templariusze czy joannici, które próbowały jeszcze ściślej zespolić ze sobą ideały chrześcijańskie i rycerskie. Stała także za olbrzymią częścią dzieł średniowiecznej sztuki i piśmiennictwa, między innymi opowieścią o królu Arturze i Świętym Graalu. Czym był Camelot, jeśli nie próbą udowodnienia, że dobry rycerz może i powinien być dobrym chrześcijaninem i że z dobrych chrześcijan są dobrzy rycerze?

Yuval Noah Harari, „Sapiens. Od zwierząt do bogów”, Warszawa 2017

#ksiazki #neuropa #multikulti #socjologia #historia #chrzescijanstwo #sredniowiecze #wyprawykrzyzowe #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu