A gdyby tak przenieść się w…

A gdyby tak przenieść się w czasie do osady zbieraczy-łowców z ostrzeżeniem, żeby zostawili tę pszenicę, owce zarżnęli na mięso i zamiast tego kopali więcej korzeni? ( ͡° ͜ʖ ͡°) Z naszej perspektywy to absurdalna rada, ale prawda jest taka, że rewolucja agrarna na wiele tysiącleci doprowadziła do drastycznego pogorszenia się jakości życia na ziemi i dopiero od mniej więcej 200 lat odnosimy z niej realne korzyści. Przez dziesiątki/setki tysiące lat ludzie żyli zbierając rośliny i polując na zwierzęta, w grupach liczących dziesiątki, rzadziej setki osób. W praktyce było to życie o wiele lepsze niż życie ludności osiadłej:
1) Lepsza i smaczniejsza dieta. Koczownicy mieli dostęp do zróżnicowanego pożywienia, obejmującego wiele rodzajów szeroko dostępnych roślin i zwierząt. Urozmaicone pożywienie było zdrowsze dla organizmu i samopoczucia. Ponadto człowiek nie był uzależniony od jednego źródła żywności – gdy z jakiegoś powodu jedno z nich zanikało, to eksploatowane kolejne rodzaje albo przenoszono się w inne miejsce.
2) Mniejsze zagrożenie głodem. Powyższe pozwalało znacznie skuteczniej unikać klęski głodu. W przypadku ludności osiadłej klęska żywiołowa lub nieurodzaj powodowały masowe śmierci głodowe osiadłej ludności, która nie potrafiła w inny sposób pozyskać pożywienia.
3) Pułapka dobrobytu i przyrostu naturalnego. Praca na roli pozwalała wytworzyć nadwyżki żywności, co przekładało się na większy przyrost naturalny, ale bardzo często było to balansowanie na krawędzi – w praktyce większość ludzi była niedożywiona i w wielu wypadkach po prostu umierała z głodu.
4) Dzieci. Największy problem dla koczowników stanowiła śmiertelność niemowląt, jednakże w przypadku ludności osiadłej problem ten był równie poważny. Koczownicy mieli jednak znaczącą przewagę: po przeżyciu pierwszych lat życia lepiej odżywione dzieci miały o wiele większą szansę na dalsze życie niż dzieci ludności osiadłej, min. z powodu znacznie zdrowszej diety. Ponadto po rewolucji agrarnej dzieci było po prostu za dużo. Koczownicy świadomie i nieświadomie dużo lepiej kontrolowali przyrost naturalny i lepiej radzili sobie z wyżywieniem potomków, min. dzięki długim okresom laktacji u kobiet. Mleka matki nie brakowało i było znacznie zdrowsze niż zbożowe kleiki którymi karmiono dzieci rolników.
5) Choroby. Większa przeżywalność dzieci i dorosłych ludności koczowniczej wynikała przede wszystkim z mniejszej liczby chorób na jakie byli narażeni. Większość dręczących nas przez tysiąclecia chorób miała charakter odzwierzęcy, a ludzkość nabyła te choroby z powodu życia u boku udomowionych zwierząt. Na takie zagrożenia nie byli narażeni koczownicy, a do tego skutki ewentualnych schorzeń dotykały tylko grupę w której się pojawiły, a nie setki i tysiące osobników populacji osiadłej. Co natomiast z pozostałymi chorobami związanymi z zawodnym charakterem naszego organizmu? Nie było tu żadnej różnicy, byliśmy wobec nich bezradni zarówno jako koczownicy jak i ludność osiadła. Zmieniło się to dopiero w ciągu ostatnich 100 lat.
6) Dolegliwości. Choroby kręgosłupa, stawów: w wielu wypadkach ich źródłem była wyczerpująca praca na roli do której ludzki organizm nie był przystosowany. Nasze ciała to ciała łowców, a nie klęczących i dźwigających wiadra z wodą rolników. Tego rodzaju dolegliwości stały się powszechniejsze po rewolucji neolitycznej.
7) Konflikty. Koczownicy w mniejszym stopniu narażeni byli na agresję ze strony innych przedstawicieli homo sapiens. Do krwawych konfliktów oczywiście dochodziło, ale najpierw trzeba było natrafić na inną, agresywną grupę, ale w takim przypadku zawsze można było po prostu uciec w inne miejsce, gdzie wcale nie było gorzej. Ludność osiadła nie miała takiej opcji. migracje to opcja dużo rzadziej wybierania: mogła więc albo walczyć i zwyciężyć albo zginąć.
8) Jakość. Życie koczownika było po prostu ciekawsze, obejmujące zróżnicowane aktywności, więcej okazji do satysfakcji, prowadzące do poznawania nowych miejsc. Porównajcie to do życia rolnika, którego czasu zajmowała wyczerpująca, monotonna, powtarzalna praca przy uprawach i hodowli, często pod batem władców. Do tego jeśli koczownicy nie natrafili na wyjątkowo ubogie w żywność tereny, to zdobywanie pożywienia zajmowało im dziennie znacznie mniej czasu niż rolnikowi, a resztę można było poświęcić na przyjemniejsze aktywności, jak socjalizowanie się przy ognisku podczas szycia ubrań, czy wyrobu narzędzi.
9) Lepsze towarzystwo ( ͡° ͜ʖ ͡°). Życie rolników pozwalało na przetrwanie osobnikom mniej zaradnym i inteligentnym. Typowy koczownik musiał posiadać znacznie szerszy wachlarz umiejętności niż rolnik, z wielu różnych dziedzin, a kto sobie nie radził ten ginął i nie przekazywał dalej swoich genów. Mózgi koczowników były najprawdopodobniej z tego powodu bardziej pojemne niż mózgi kolejnych pokoleń ludzkości. Krótko mówiąc: inteligentniejszego rozmówce łatwiej było znaleźć w obozie koczowników niż na bliskowschodniej wsi 8000 lat temu ( ͡° ͜ʖ ͡°).

Przejście do osiadłego trybu życia to nie efekt tego, że było ono lepsze, ale przypadku, pułapki w którą sami wpadliśmy, nieopatrznie coraz bardziej uzależniając się od roślin uprawnych, które w teorii miały zapewnić lepsze życie. Nawet jeśli ktoś zorientował się, że jest to mało efektywne, to było już za późno, z racji zwiększenia liczby ludności i utraceniu umiejętności życia jako zbieracz-łowca.

Krótko mówiąc: jeżeli urodzić się w jakimś okresie historycznym, to albo teraz albo 20 000 – 40 000 lat temu ( ͡° ͜ʖ ͡°).

Tezy dotyczące różnic życia rolnika i koczownika sformułowane na podstawie książki ,,Sapiens.Od zwierząt do bogów” autorstwa Harari Yuval Noah.

#historia #ciekawostki #ludzkosc #ksiazki #rolnictwo #pracbaza

No nie powiem. Mnie przeraża…

No nie powiem. Mnie przeraża taki fanatyzm i zaślepienie…

Jeżeli ktoś byłby zainteresowany wpisami od początku (a jest ich już w momencie zatwierdzania wpisu 28 to, TUTAJ znajdziecie 1 wpis. Jeszcze jest szansa nadrobić, gdyż nie jesteśmy nawet w połowie. Zapraszam do obserwowania tagu #mrokisredniowiecza. Jeżeli do końca książki przybędzie jeszcze 60 obserwatorów, to Wy zdecydujecie w ankiecie o kolejnej pozycji jaką chcielibyście, abym pofragmentował. Zapraszam:

Król Jagiełło nie mógł się zdecydować na żadne mocne postanowienie w sprawie stosunku Polski do Czech, ulegał bowiem wpływom kleru, który wykorzystywał jego strach przed piorunami i zabobonność oraz skłonność do seksualnych lubieżności. Agitowany przez kler Jagiełło przygotowywał wyprawę krzyżową do Czech przeciw husytom, jednak brak pieniędzy, których papież skąpił, przeszkodził w wykonaniu tego planu. Za to papież Marcin V obdarzył szczodrze Jagiełłę listami, które rzucają ponure światło na fanatyzm tego średniowiecznego reprezentanta chrześcijaństwa. Długosz w Dziejach Polski przytacza dosłownie list papieski z roku 1429. W liście tym papież zaklina Jagiełłę na litość i miłosierdzie Jezusa Chrystusa, aby gorliwie i z ochoczym sercem podjął się obrony świętej sprawy przeciw heretykom, celem nawrócenia ich w pokoju albo ukrócenia siłą po nieprzyjacielsku. „A jeśliby trwali — pisze papież — upornie w swoich błędach, nadajemy ci wolność i władzę napadania zbrojno w Naszym i Kościoła imieniu na ich miasta, miasteczka, wsie i włości, zabierania ich w niewolę i wedle brzmienia ustaw kanonicznych prześladowania aż do zagłady.” W liście ogłosił papież poglądy moralne, godne zaślepionego nienawiścią fanatyka, dyszącego ślepą i namiętną zawiścią okrutnika, niegodne jednak namiestnika Chrystusowego. „W każdej sprawie — pisał on — gdzie idzie o utrzymanie wiary świętej, godzi się i należy owszem działać i występować nie tylko przeciw umowom i obietnicom, ale nawet przeciw prawom przyrodzonym, krewnemu, bratu, ojcu i synowi, ani może się nazywać zbrodnią, cokolwiek podjęte jest w obronie wiary katolickiej.” Według tych poglądów papieskich działali też inkwizytorowie.

W roku 1437 inkwizycja doznaje pod wpływem biskupa Oleśnickiego dalszego wzmocnienia, gdy na zjeździe w Nowym Korczynie panowie duchowni i świeccy przeprowadzają zawiązanie konfederacji, zobowiązującej do tępienia herezji przy pomocy oręża. Akt konfederacji postanawia, iż gdyby którykolwiek obywatel „chciał wszczynać lub wspierać błędy heretyckie, przeciw takiemu lub takim bez względu na stan, stopień i stanowisko, czy to będzie duchowny, czy świecki, powstaniemy, aby ich wytępić, co przyrzekamy pod wiarą i czcią, wyłączając zdradę i podstęp. A choćby nam lub komukolwiek z naszych byli krewnymi, powinowatymi czy z innych powodów bliskimi, nie będziemy za nimi obstawać, pod wiarą i czcią naszą, ani słowem nie będziemy się wstawiać za nimi, lecz chcemy i przyrzekamy każdego z nich karać.”

Jak takie „karanie” wyglądało, dowodzi wyprawa urządzona przez biskupa poznańskiego, Jędrzeja Bnińskiego, na czele 900 „raubritterów”, urządzona na zamek Zbąszyn Abrahama Zbąskiego. Zamek ten zdobyto i uprowadzono z niego do Poznania 5 księży husyckich, których biskup kazał spalić na stosie w Poznaniu.

145/159/420

#bekazkatoli #kosciol #bekazprawakow #katolicyzm #sredniowiecze #religia #historia

czy wiedzieliście skąd…

czy wiedzieliście skąd pochodzi nazwa Kraków? A no od tego, że Miasto to dorobiło się na handlu kokaina z innymi krajami ( stąd początek krak ). Krakowski „koks” kupowali w ogromnych ilościach Habsburgowie, co spowodowało ich choroby. Co ciekawe to właśnie Kraków napędził Polską gospodarkę w czasie największej potęgi Polski, A nie zboże jak powszechnie się uważa. Produkcję tej substancji zatrzymano w czasie 2 wojny światowej, gdyż Niemcy bali się że Polacy dzięki kokainie dostaną takiego kopa, że wypchną Niemców Za Berlin. Niemieccy naukowcy inspirowali się Polakami przy tworzeniu Pervitinu, jednak oni użyli innych środków odurzających. #takaprawda #narkotykizawszespoko #historia #ciekawostki

Szukam tytułu ew. linku do…

Szukam tytułu ew. linku do całości do serii podcastów historycznych o Historii Polski. Poniżej zamieszczam linki do przykładowych filmów wstawionych na Youtube.


Cechą wspólną serii jest przerywnik muzyczny, na youtubie na pewno jest cały ciąg wykładów Prof. Pawła Wieczorkiewicza.

#historia

Odpoczywający pies na…

Odpoczywający pies na rzymskim fresku

Fresk ścienny ukazujący odpoczywającego psa. Ten detal jest częścią większej kompozycji, prezentującej Endymiona i boginię Selenę, znajdującej się na ścianie triclinium – jadalni w domu Casa dell’Ara massima, VI, 16, 15, w Pompejach. Malunek datowany jest na I wiek n.e.

Odpoczywający pies na rzymskim fresku

#archeologia #imperiumromanum #historia #gruparatowaniapoziomu #ciekawostkihistoryczne #rzym #ciekawostki #venividivici

————————————————————————————–
Podobają Ci się treści? Wesprzyj IMPERIUM ROMANUM!

Dotacje

Co jedli mieszkańcy…

Co jedli mieszkańcy średniowiecznego Krakowa? Aż 200 dni w roku było bezmięsnych

Obecnie na wyciągnięcie ręki mamy potrawy z całego świata. Sześćset czy siedemset lat temu sytuacja wyglądała diametralnie inaczej. Nawet w przypadku zamożnych krakowskich mieszczan jadłospis był dosyć monotonny. Dodatkowo w znacznej mierze decydowały o nim względy religijne.

#historia
#ciekawostki
#ciekawostkihistoryczne
#kuchnia
#krakow
#jedzenie

Pogrom żydów w miejscowości…

Pogrom żydów w miejscowości Wąsosz

pamiętam, że widziałem w niedzielę wieczorem, jak Antoni S. z Wąsosza zabił szpadlem, bijąc w głowę, dwie nieletnie dziewczyny(…)/Stanisław D.

Gwałcili, mordowali, wyrywali złote zęby, rozbijali o ściany główki malutkich dzieci. To nie zbrodnie nazistów, nie dzieło bolszewików, nie rajd band UPA. To Polacy rozprawiali się z żydowskimi sąsiadami na przełomie czerwca i lipca 1941 roku. Niemcy nie musieli ich nawet nadzorować. Ani specjalnie zachęcać.

Pogromy sąsiedzkie to – mówiąc najogólniej – spontaniczne ataki lokalnej ludności na miejscowych Żydów, tylko częściowo „zarządzane” przez nazistów. Często odbywały się na terenach, z których wycofała się Armia Czerwona, tuż przed lub bezpośrednio po wkroczeniu wojsk niemieckich.

Zgodnie z zarządzeniem Reinharda Heydricha, w pierwszej fazie wojny niemiecko-sowieckiej armia miała skupić się na antyżydowskiej – czy szerzej – antybolszewickiej propagandzie. Chodziło o to, by w zbiorowej świadomości zagnieździł się mit Żyda-bolszewika, sprzymierzeńca Stalina. Niemcy przewidywali, że wówczas Polacy sami „zajmą się” swoimi żydowskimi sąsiadami. Jak się okazało, założenie było słuszne.

Goniądz

Dzisiaj ja nie mam czasu, muszę zakończyć z Żydami / Bernard K.

Naziści wkroczyli do Goniądza 27 czerwca 1941 roku. Tymczasowe zarządzanie miastem pozostawiono w rękach uformowanej kilka dni wcześniej rady miejskiej. Polacy niemal natychmiast zdecydowali o policzeniu żydowskich mieszkańców. 4 lipca, po przybyciu kilku oficerów niemieckich, zgromadzono wszystkich na rynku. Rada miejska wskazała 30 Żydów oskarżonych o kolaborację z Armią Czerwoną
Po brutalnym pobiciu, odesłano ich do prowizorycznego więzienia w piwnicy lokalnego sklepu. Resztę żydowskich mężczyzn podzielono na „brygady robotnicze” i zamknięto w stodole. Mieli być siłą roboczą dla okolicznych chłopów. „Bolszewicy” natomiast zostali zamordowani na pobliskim kirkucie.

Wedle zeznań świadków, zabijano ich przy użyciu metalowych prętów i na wpół żywych wrzucano do wykopanego uprzednio dołu. Kolejne dwa tygodnie upłynęły na niezliczonych zabójstwach, grabieżach i gwałtach. Popełniający je Polacy działali bez nadzoru wojsk niemieckich.

Właściwy pogrom nastąpił zaraz po decyzji nazistów o stworzeniu getta. W nocy z 21 na 22 lipca 1941 roku, polska straż obywatelska zamordowała ponad 20 Żydów, wielu kolejnych torturowano. Gwałcono nawet najmłodsze Żydówki. Kilka osób pogrzebano żywcem wraz ze zmasakrowanymi ciałami ofiar na cmentarzu dla choleryków, czyli tak zwanej „cholerycznej górce”.

O okrucieństwie Polaków najlepiej świadczy fakt, że miejscowy Judenrat zwrócił się do stacjonujących w pobliskim Osowcu Niemców o pomoc i ochronę przed ogarniętymi amokiem mieszkańcami. Przybyły na miejsce dowódca fortu Osowiec skazał na śmierć 17 z 70 oskarżonych Polaków. Nie za zamordowanie Żydów, lecz za rozkradanie ich majątku, który formalnie był własnością III Rzeszy. Liczbę ofiar z Goniądza szacuje się dziś na 217 osób.
Pogrom, który miał miejsce 5 lipca 1941 roku, został skrupulatnie zaplanowany. Oprawcy odpowiednio wcześniej zaopatrzyli się w specjalne narzędzia (okute pałki, sprężyny z odważnikami). Wybrali wykopany przez Armię Czerwoną rów przeciwczołgowy na miejsce zakopania zwłok. Zadbali też o odpowiednią ilość gaszonego wapna, by nie szerzyła się zaraza. Chcąc uniknąć ucieczek, miasto otoczyły specjalne cywilne brygady.

Wbrew panującej powszechnie opinii, mordów nie dokonała otumaniona wódką tłuszcza. Byli to prominentni i wykształceni obywatele, ludzie kierujący się „patriotyzmem”, często członkowie Stronnictwa Narodowego. Z góry wyznaczono osoby, które miały być odpowiedzialne za poszczególne etapy eksterminacji: wywabienie Żydów z domów, doprowadzenie ich do rowu, transport zwłok.

Z zeznań świadków wyłaniają się dantejskie sceny – rozbijanie dziecięcych głów o ściany, odcinanie palców z pierścionkami, gwałty, wybijanie złotych zębów, wyrywanie języków. Akcja likwidacyjna trwała 3 dni. Po kulminacyjnej nocy unikano już mordowania na ulicach, schwytanych Żydów prowadzono nad rów, by tam dokonać egzekucji. Uderzenia w głowę nie zawsze były skuteczne. Zwłoki grzebano razem z żywymi ludźmi. W pogromie zginęło 250 Żydów, choć niektóre relacje mówią nawet o 1200 ofiarach.

Źródło:

Polacy mordowali nie tylko w Jedwabnem. Trzy pogromy, których powinniśmy się wstydzić


#zydzi #ciekawostkihistoryczne #historia #polska #pogrom #antysemityzm

#czytajzwykopem #ksiazki…

#czytajzwykopem #ksiazki #iiwojnaswiatowa #historia

Którą książkę wybrać?

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4966282/straszliwe-zwyciestwo-prawda-i-mity-o-sowieckiej-wygranej-w-drugiej-wojnie-swiatowej

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4969844/jak-zwiazek-radziecki-wygral-wojne

Skarb 109-ciu rzymskich monet…

Skarb 109-ciu rzymskich monet z rzeki ukazał interesujące rytuały Link do znaleziska:
https://www.wykop.pl/link/6185611/skarb-109-ciu-rzymskich-monet-z-rzeki-ukazal-interesujace-rytualy/

Najnowsza publikacja archeologów wyjaśnia sprawę tajemniczego skarbu starożytnych monet odkrytego przez poszukiwaczy w 2017 roku na brzegu rzeki w Holandii. Naukowcy twierdzą że była to swego rodzaju zapłata za bezpieczne przejście przez wodę!

Chcesz być na bieżąco? #zwiadowcahistorii – tag z moimi najciekawszymi znaleziskami! Zapisz się też do mikrolisty zwiadowcahistorii – plusując ten komentarz bym zawołał Cię do najlepszych znalezisk!

Sprawdź też mój blog WWW firmowy SKLEP ZH oraz kanał na YT

#nauka #historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #archeologia #wykrywaczmetalu #poszukiwacze #religia #qualitycontent #holandia #wierzenia #skarb #rzym #monety #numizmatyka #gruparatowaniapoziomu

Rasputin został potajemnie…

Rasputin został potajemnie zwabiony do pałacu Jusupowa pod pretekstem poznania słynącej z urody Iriny Aleksandrowny. Tam poczęstowano go zatrutym winem i ciastem. Ku zaskoczeniu zamachowców trucizna jedynie osłabiła Rasputina (prawdopodobnie cyjanek potasu uległ hydrolizie z powodu złego przechowywania, więc w truciźnie nie było wystarczającej ilości jonów cyjankowych). Wówczas Jusupow zdecydował się zastrzelić rzekomego mnicha, ale pierwszy strzał jedynie ranił ofiarę. Pół wieku później książę Jusupow wspominał, jak to Rasputin – otruty i z przestrzeloną piersią – próbował go udusić. Gwałtownie odepchnięty przez księcia wybiegł na dziedziniec i dopiero kiedy deputowany Władimir Puryszkiewicz oddał w niego kolejne strzały, upadł. Dla pewności książę zmiażdżył mu pałką czaszkę. Następnie spiskowcy związali Rasputina i zawieźli nad Newę, gdzie wielki książę Dymitr Pawłowicz osobiście go utopił. Przypadkowy świadek zameldował policji o wydarzeniach. Początkowo nikt nie chciał uwierzyć w zeznania, jednak wkrótce rozpoczęto śledztwo. Wyłowione z Newy zwłoki Rasputina nosiły ślady świadczące, że w momencie wrzucenia do rzeki nadal żył – prawa ręka była uwolniona z więzów, a w płucach znajdowała się woda.

WOW.

#ciekawostki #historia

#ciekawostkihistoryczne

Td;lr O tym jak Austriacy przegrali bitwę z Turkami… Mimo, że Turcy o żadnej bitwie nie wiedzieli bo ich tam nie było XD straty – ok 10.000 żołnierzy

Bitwa pod Karánsebes 17 września 1788

Jedną z, chyba śmiało można ją tak nazwać – najgłupszych bitew w historii wojen była bitwa pod Karánsebes. A miała ona miejsce podczas wojny austriacko-tureckiej toczonej w latach 1787–1791.

W nocy z 17 na 18 września 1788 r. wojska cesarskie przeprawiały się przez rzekę Temesz w miejscowości Karánsebes. Kawaleria idąca na przedzie miała zabezpieczyć przyczółek na drugim brzegu, podczas gdy reszta armii miała się rozbić obozem.

Gdy piechota rozkładała namioty, huzarzy na drugim brzegu dopadli tabor cygański i tam dobrali się do cyganek i gorzałki. Gdy libacja trwała w najlepsze bród w końcu przekroczyła piechota. Spragnieni żołnierze natychmiast zaczęli się domagać swojej części „zdobyczy”, a że została tylko jedna beczka napitku huzarzy zaczęli bronić jej do upadłego. Piechurzy rozsierdzeni otworzyli ogień. Huzarzy jednak zajmowali dogodną pozycję ufortyfikowaną dodatkowo pustymi już beczkami i nie zamierzali się poddać. Piechurzy postanowili zatem uciec się do podstępu i zaczęli wołać „Turcy, Turcy” żeby wzbudzić panikę wśród kawalerzystów. Faktycznie udało im się to i przerażeni huzarzy zaczęli uciekać za rzekę. Wraz z nimi, poniosło i owe krzyki i reszta piechoty słysząc je, a także strzały i galopujących huzarów (a że zapadł już mrok, nie rozpoznali jeźdźców) rzuciła się do ucieczki. Dodatkowy chaos potęgował brak znajomości języka niemieckiego wśród prostych żołnierzy, gdyż w szeregach austriackich znajdowali się Słoweńcy, Chorwaci, Węgrzy, Słowacy i Lombardczycy. Tak wiec na wołania pułkowników Halt! Halt! zrozumieli Allach! Allach!….

Tymczasem do sił głównych rozkładających się na odpoczynek dotarły odgłosy strzelaniny i paniki. Wniosek – niechybnie Turcy!
Pośrodku obozu była zagroda dla koni pociągowych. Zwierzęta spłoszone odgłosami rozbiegły się. Odgłos ich kopyt przypominał szarżę kawalerii, więc dowódca artylerii nakazał otworzenie ognia (przypominamy że wszystko działo się w kompletnych ciemnościach). Huk, krew i okrzyki … chaos był zupełny. Cała armia poszła w rozsypkę. Z powodu etnicznej różnorodności nikt nie był w stanie się porozumieć. Oficerowie nie wiedzieli co krzyczą żołnierze, żołnierze nie rozumieli nawoływań oficerów. Sam Cesarz Józef II próbował opanować sytuację, jednak wpadł na niego oszalały tłum uciekinierów powalając konia, a jego samego strącając do rzeki.
Woźnice zaczęli odcinać konie od zaprzęgów i armat by móc na nich uciec. Po drodze rozszalały tłum zaczął palić, grabić i gwałcić.

Po dwóch dniach wielki wezyr ze swoją armią dotarł na miejsce „bitwy” i ku swemu zdumieniu nie znalazł tam austriackiej armii. Pola zalegały jedynie ok. 10.000 zabitych i rannych, porzucona broń i ekwipunek wojenny. Głowy zabitych Turcy wzięli dla okupu.

#ciekawostki #historia #bitwa #wojna #turcja #austia