Sahara Zachodnia – status…

Sahara Zachodnia – status wśród krajów świata. Zawsze sądziłem, że Polska uznaje ten kraj za niepodległy. Maroko jednak ma solidne przesłanki do kontrolowania tego terytorium. #ciekawostki #historia #polityka #saharazachodnia #maroko

W mojej rodzinie mężczyźni…

W mojej rodzinie mężczyźni tradycyjnie żenili się i robili sobie dzieci grubo po 30, czasem i po 40.

– mój prapradziadek urodził się w 1840 roku, jako dziecko mógł poznać jeszcze starszych ludzi pamiętających Rzeczpospolitą szlachecką. A w momencie wybuchu amerykańskiej wojny domowej czy Powstania Styczniowego był niewiele młodszy ode mnie

– jego najstarszy syn, a mój pradziadek urodził się w 1889 roku, w tym samym roku co Hitler. A w czasie odzyskiwania przez Polskę niepodległości dobijał już do 30

– jego najstarszy syn, a mój dziadek urodził się w 1923 roku

– mój ojciec to rocznik 1963 i ożenił się też już po 30

– no i ja, którego jeszcze kilka lat temu nieraz pytano w sklepie o dowód xD

Tak więc gdyby przyjąć standardowy w tamtych czasach wiek żenienia się na 25 lat, to licząc od mojego pradziadka powinienem urodzić się na początku wybuchu wojny i mieć teraz około 80 lat. Gdyby natomiast moim przodkom bardziej się spieszyło i płodziliby potomków średnio w wieku 20 lat (co kiedyś nie było wcale takie niezwykle) to powinienem urodzić się niedługo po odzyskaniu przez Polskę niepodległości i właśnie dobijać do setki xD

Wszyscy dożywali też do 80-90 i mój ojciec mógł jeszcze porozmawiać ze swoim dziadkiem, który całą młodość spędził pod rosyjskim zaborem, a ja słuchać rodzinnych historii mojego dziadka o życiu w IIRP i w czasie okupacji.

Z innych ciekawostek genealogicznych to jeden z moich przodków, żyjący w okolicach 1700 był prawdziwym rozpłodowcem. Doczekał się 14 dzieci z 3 różnymi kobietami, a to tylko jego oficjalne potomstwo figurujące w parafialnych archiwach xD

Genologia jest zajebista (。◕‿‿◕。)

#ciekawostki #genealogia #rodzina #historia #zwiazki

Mity hebrajskie. W tradycjach…

Mity hebrajskie.
W tradycjach sakralnych ludu hebrajskiego, zebranych w Torze i księgach prorockich, dużo jest odniesień do bogów i praktyk kultowych sąsiadów Izraela, takich jak Kananejczycy, Edomici, Ammonici i Moabici, a także Babilończycy i Asyryjczycy. Są też elementy wątków mitycznych, które albo zapożyczają motywy z innych kultur bliskowschodnich, albo budują na obiegowych motywach. […] żadne z zachowanych źródeł pisanych Starego Testamentu nie jest starsze niż epoka helleńska (najstarsze zwoje z jaskiń Qumran datują się z [datuje się na] I w. p.n.e.). Do tego czasu teksty owe ulegały parokrotnej redakcji prowadzącej do teologicznej spójności, ograniczającej obecność elementów mitologicznych do minimum. Pierwsze rozdziały Księgi Rodzaju mają strukturę i treść typową dla mitu, jako opowieści paradygmatyczne, uzasadniające kształt i naturę świata i ludzkości. Historia potopu wyraźnie oparta jest na wersji babilońskiej, choć mit ten w Biblii opowiedziany jest z radykalnie różną intencją teologiczną” (Mitologie świata. Bogowie – Przedstawienia – Motywy, praca zbiorowa pod redakcją Arthura Cotterella, 2007, str. 30).

Korzystając z tekstu bazowego, Talmudu, licznych midraszy (rabinackich komentarzy do Tory), oraz innych pism religijnych, a także przekazów mitologicznych i różnych opracowań, Autorzy starają się ustalić pierwotny charakter opowieści składających się na Księgę Genesis. Wskazują na najstarsze wersje historii, archetypy, odpryski prawdy historycznej, oraz liczne zapożyczenia kulturowe i przekształcenia.

Każdy rozdział składa się z dwóch sekcji, podzielonych na szereg podpunktów. Pierwsza zawiera różne wersje opowieści, związane z odmiennymi tradycjami, niekiedy sprzeczne względem siebie**, istotne wątki i ważne informacje (podparte konkretnymi przypisami, odsyłającymi do materiałów źródłowych). Druga wyjaśnia tło i motywy: pochodzenie, nawiązania do innych mitów, zapożyczenia. Wskazującej co pominięto, na jaki efekt liczono, itd.

Książkę napisano bardzo przystępnie, i nie stwarza żadnych trudności w odbiorze. Jest stosunkowo prosta, i kiedy nie dotyka przesadnie kwestii dziedziczenia i zawiłości układów rodzinnych – wypada bardzo ciekawie. (Niestety jest to duża część Księgi Rodzaju, której nie można pominąć – te rozdziały są bardziej legendarne niż mityczne i bywają męczące).

Robert Graves (1895-1985) i Raphael Patai [Ervin György Patai] (1910-1996) wykonali kawał porządnej roboty. „Mity hebrajskie” uwypuklają wszystko to, co standardowi użytkownicy Biblii zwykle pomijają. Dociekliwe odczytują kolejne rozdziały, odszukując ślady pozwalające lepiej zrozumieć dawnych koczowników, ich cele i wątpliwości.

Co ważne, obaj podchodzą do Genesis z dystansem i nastawieniem analitycznym, stricte naukowym, bez poczucia brukania jakiegoś sacrum – identycznie jak przy analizie wierzeń ludów Mezopotamii czy Greków.

* W książce są dwie daty: 1955 i 1960, angielska Wikipedia podaje rok 1964. W jednym z rozdziałów mowa jest o psychodelikach jako źródłach religijnych rewelacji, co sugeruje lata 60.
** Najlepszy przykład to biblijny Raj, utożsamiany z Edenem, gdzie bierze swój początek Tygrys [Chiddekel] i Eufrat [Perat], a więc miejsce jak najbardziej ziemskie, z którego wygnano Adama i Ewę, oraz raj niebiański – Eden 2.0, gdzieś ponad chmurami. Kiedy wyszło na jaw, że sklepienie niebieskie nie oddziela tzw. wód górnych od dolnych (wszechoceanu), a poza atmosferą jest tylko pustka kosmosu, raj przeniósł się w bliżej nieokreślony, nieznany wymiar.

Brakuje mi tutaj uzupełniania nt. związku Jahwe z Aszerą, która swego czasu była czczona w Izraelu jako bogini płodności, boska partnerka (https://pl.wikipedia.org/wiki/Jahwe) – a przynajmniej tak twierdzą specjaliści. Są to jednak ustalenia które wyszły na jaw na długo po publikacji tej książki, można wręcz powiedzieć że są dosyć świeże.

Według Gravesa i Pataia Jahwe działał wyłącznie solo: „Mit z Ks. Rodzaju sugeruje, że wczesna religia Izraela stanowiła połączenie kultu przodków z kultem aramejskiego plemiennego boga wojny i płodności, który niewiele różnił się od bóstw Moabu czy Ammonu. Moc takiego boga rozciągała się tylko na konkretne terytorium zajmowane przez jego lud [tak jak w grze Black & White z 2001]. […] O boginiach nie ma żadnych wzmianek [a co z wielokrotnie wzmiankowaną w książce Aszerą?]. W niektórych fragmentach mitu o Józefie Bóg jest wyraźnie powiązany z najwyższym, uniwersalnym bogiem z monoteistycznej koncepcji Echnatona […]” (str. 281).
Tak Bogiem a prawdą, już na starcie obsadzono go w roli demiurga, a w Biblii co i rusz jest gadka, że posągi bogów innych religii to tylko ociosane drewno o wyrzeźbiony kamień. Oczywiście te teksty ewoluowały, wcześniej zaś zmieniały się założenia kolejnych generacji, i ciężko uchwycić te momenty w przypadku społeczeństwa niepiśmiennego, nie korzystającego z ogólnie akceptowanego kalendarza.

Na pewno nie wszystkie założenia duetu Graves-Patai są słuszne, ale panowie reprezentowali właściwe podejście. Obaj mieli świadomość, że analizują tekst będący efektem pracy wielu pokoleń, zmieniany w różny sposób i zestawiony z różnych wersji. Bardzo chaotyczny i zdecydowanie bliższy innym tego typu pismom niż mogłoby się zdawać wszystkim tym, którzy nie zadali sobie trudu aby poczytać tłumaczenia tabliczek klinowych, czy ogólnodostępne opracowania historyków.

Temat jest bardzo ciekawy i jednocześnie tak zagmatwany, że niekiedy nie sposób wyjść poza spekulacje i rekonstrukcje. Minęło zbyt wiele wieków, fikcja przemieszała się z prawdą i obecnie możemy jedynie gdybać.

Księga Rodzaju nie jest zabytkiem kultury bez którego nie moglibyśmy się obejść. Kiedyś była bardziej obecna w życiu duchowym cywilizacji Zachodu, jej znajomość stanowiła istotny element edukacji religijnej i towarzyszyła nam nieomal codziennie. Obecnie, w coraz bardziej zeświecczonym społeczeństwie gra coraz mniejszą rolę.

Mój przykład jest całkiem dobry. Pamiętam, że najpierw dowiedziałem się o Big Bang, uformowaniu się gwiazd i planet, w tym Ziemi, a dopiero później, wraz z początkiem szkoły i nauką czytania, uświadomiłem sobie, że jest książka która ma na ten temat inną teorię. I byłem cholernie rozczarowany. Wersja oficjalna była szczegółowa, trzymała się kupy i robiła wrażenie. Wersja biblijna, którą miałem w ilustrowanej Biblii dla dzieci, była bajkowa i niczego nie tłumaczyła. Co najgorsze, pomijała wszystkie zwierzęta epoki paleozoicznej i mezozoiku (kenozoicznej w zasadzie też) – a dla mnie, chłonącego wszelkie treści o dinozaurach – było to nie do zaakceptowania. W książkach o prehistorii miałem wiarygodne przedstawienia „małpoludów”, kościane i krzemienne groty, pierwsze malowidła naskalne, ogniska i mamuty, a w Biblii serwowano mi bladego, czyściutkiego Adama i Ewę, trawę jak spod kosiarki, nienaturalne drzewa i jaskrawe kwiatki, oraz – o zgrozo – wizję kazirodczych początków, która nie mogła się udać. Lubiłem za to historie o chodzeniu po pustyni, zdobywaniu miast i ganianiu za owcami, traktowałem to jako możliwość zapoznania się ze starożytnymi dziejami, które coraz bardziej mnie pociągały. Były na ten temat filmy, kreskówki – zawsze zwracałem uwagę na stroje, rekwizyty i scenografię. Nowy Testament był nudny jak flaki z olejem, ale Stary reprezentował o wiele większy rozmach, i miał ciekawych bohaterów – takich jak Mojżesz, Dawid, Goliat czy Samson.

KSIĄŻKA PRZYPOMNI NAM WIELE BIBLIJNYCH MĄDROŚCI Z EPOKI BRĄZU:

– Bóg woli krwawe ofiary, dlatego sterta owoców jest do bani i nie załatwia sprawy.

– Smród palonego mięsa cieszy Boga bardziej niż cokolwiek innego.

– Wąż który oferuje człowiekowi samoświadomość, mądrość i perspektywy rozwoju, to taka sama łachudra jak Prometeusz. (Lepiej za dużo nie myśleć).

– Kazirodztwo bywa OK. Czasem tylko troszkę, a niekiedy nawet bardzo.

– Jeśli ludzie pracują zgodnie, razem, i sprawnie budują cywilizację, przy okazji realizując wielkie założenie architektoniczne – należy ich ze sobą skłócić i rozgonić na cztery strony świata.

– Jak cię podstępnie wykastrują, albo kiedy stracisz jaja, dajmy na to w wypadku – no to przy ołtarzu służyć nie możesz. Bogu nie jest to miłe.

– Jeśli lokalna społeczność organizuje cykliczne swingers-party – należy ją rozkuwić w drobny mak. Jeśli w mieście funkcjonują jakieś przybytki w stylu baru „Błękitna ostryga” [The Blue Oyster] – tym bardziej.

– Trójkąciki w kombinacji jeden facet-dwie babki są jak najbardziej w porządku. Z tą drugą nie musisz brać ślubu. (Jeśli jednak dusza zapragnie, i są środki, możesz mieć nawet kilka żon; nie będzie to odbierane jako seksualne rozpasanie – im więcej dzieci tym lepiej).

– Kiedy podmieniasz swoje dziecko na bezwartościowego berbecia niewolnicy, który zginie zamiast twojego, to jest to wybieg jak najbardziej na miejscu i dowód niebywałego sprytu**.

– Murzyni są przygłupi i nieokrzesani, pochodzą od Chama i są świetnym materiałem na niewolników.

– Porzucenie gorzej urodzonej małżonki wraz z potomstwem jest akceptowalne – uświęca to szansa na związek z lepszą partią i wypełnienie bożego planu.

– Kiedy Szatan sugeruje, że zabicie własnego syna to kiepski pomysł, i że prawdziwy Bóg, który jest mądrością i miłością, nie powinien mieć takich oczekiwań, należy to zignorować***.

– Aby odsunąć od siebie potencjalne niebezpieczeństwo, warto zaryzykować dobrym samopoczuciem małżonki. Jej godność i zdrowie psychiczne nie mają większego znaczenia, liczą się twoje cztery litery.

– Podczas uroczystej przysięgi składanej ojcu, obowiązkowo złap go za rząpie.

PODPUNKTY NALEŻY TRAKTOWAĆ Z PRZYMRÓŻENIEM OKA. (W kolejnych Księgach takich i lepszych kawałków jest więcej).

* To są opowieści spoza Tanachu, jednak nie odbiegają charakterem od tego co weszło do ostatecznego zestawienia tekstów, i nie jest wykluczone, że pierwotnie było w nich ujęte (lub funkcjonowało jako wersja alternatywna) – z takim podejściem Autorzy rozpatrują większość midraszy, i jest ono podstawą tej książki.
** jw.
*** jw.

CHRONOLOGIA KSIĘGI RODZAJU

26.X. 4004 r. p.n.e., godzina 9:00 – stworzenie świata przez Boga*.

10.XI.4004 r. p.n.e. – wygnanie Adama i Ewy z Raju**.

4006 r. p.n.e. (?) – rodzi się Set, trzeci syn Adama i Ewy (po Kainie i Ablu), ojciec Enosza [przeżył 905 lat, o 25 mniej niż pierwszy człowiek], dziadek Kenana [zmarł jako 910-latek].
Kenan ma syna Mahalaleel [895 lat w chwili śmierci], Mahaleel jest ojcem Jereda [962], Jered Henocha [wziętego w wieku 365 lat żywcem do nieba (inni twierdzą że na pokład statku kosmicznego – obie wersje są równie wiarygodne, naprawdę ciężko rozsądzić)], a Henoch Matuzalema [969/ 939], on zaś jest ojcem Lamecha [777], dziadkiem Noego [950]. Potem ma miejsce Potop (https://pl.wikipedia.org/wiki/Potop).

Noe ma trzech synów: Sema, Chama i Jafeta. Sem był ojcem Arfachsada i dziadkiem Szelacha [433460]. (Wg Ewangelii Łukasza Arfachsad był synem Kainama). Po Szelachu jest Heber, po nim Pelag (za jego życia Bóg niszczy wieżę Babel), Reu, Serug, Nachor – dziadek Abrahama i ojciec Teracha. (Panowie są mniej długowieczni niż ludzie przedpotopowi, ale nadal żyją ponad setkę).

ok.1800-1750 r. p.n.e. – wielki trip Abrama z Ur (późniejszego Abrahama) do Kanaanu, przez krainę Charan/Haran. [Abraham umiera jako 175-latek!]

ok. 1700 r. p.n.e. – karty rozdaje Jakub (nazwany później Izraelem), syn Izaaka, wnuk Abrahama.

1728-1686 r. p.n.e. – Hammurabi – władca Babilonu – i jego kodeks praw.

ok.1720-1560 r. p.n.e. – Hyksosi w Egipcie.

ok.1650 r. p.n.e. – Józef syn Jakuba trafia do Egiptu. Zaczyna jako niewolnik i wróżbita-amator – interpretator snów, następnie staje się prawą ręka faraona; dekadę później jego krewni sprowadzają się do Goszen, krainy w Delcie Nilu (według Gravesa ma to miejsce później, za czasów faraona Echnatona [1364-1347]).

* Obliczył to w roku 1654 arcybiskup irlandzki James Ussher (1581-1656), opierając się na Biblii, która podaje kto ile żył, i w jakim wieku został czyim ojcem. Pierwotnie jako datę podał wieczór 22.X.4004 r. p.n.e. Skorygował ją wicekanclerz Uniwersytetu w Cambridge – początek miał mieć miejsce rano, o godzinie 9:00, cztery dni później (https://en.wikipedia.org/wiki/Ussher_chronology).

UWAGI (do wydania z 2020 w tłumaczeniu Reginy Gromackiej):

Przekład wypada dobrze, choć trafimy na kilka fragmentów gdzie przydałby się drobne poprawki. Odpowiada za niego osoba która ma dobre rozeznanie w temacie, i szczęśliwie tłumaczy również z angielskiego (http://studiajudaistyczne.pl/kadra/reginagromacka/). Za to ogromny plus.

Z tyłu książki przeczytamy że Graves to „poeta i powieściopisarz angielski”, ale biorąc pod uwagę dwa fakty: a) że jego ojciec był Irlandczykiem, b) matka była Niemką – dużo sensowniej byłoby powtórzyć za angielską Wikipedią, że był twórcą brytyjskim.

Str. 25 – „Jonatan, czyli Jonatan” (Dżonatan? Pechowo w polskim używamy tej samej litery); str. 33 – „zamocowane wysklepione” (brak przecinka, spójnika „i”?; str. 49 – dojedzenia (do jedzenia) + przy wrócił (przywrócił) + J uda (Juda); str. 53 – ha (na); str. 67 – pozycję misjonarza (misjonarską); str. 73 – kropka zamiast przecinka; str. 74 – J zamiast domknięcia nawiasu kwadratowego; str. 79 – którą (która); str. 80 – nie opodal (nieopodal); str. 87 – wy wodzi (wywodzi) + nie wyjaśnione (niewyjaśnione); str. 91 – nie zaspokojony (niezaspokojony); str. 106 – TubalKaina (Tubal-Kaina); str. 114 – leż (też); str. 117 – posadzi! (posadził); str. 118 – słodkić (słodkie); str. 122 – członek (członków); str. 124 – j (i); str. 125 – brak przerwy między wyrazami; str. 128 – Pclega (Pelega) + Drogiego (Drugiego); str. 129 – brak dwukropka; str. 140 – a’zdruzgotany (a zdruzgotany); str. 145 – Szaleniu (Szalemu); str. 158 – „[…] powiedziano, że jej wnuki żyły we własnych wioskach” (będą żyć); str. 160 – nie zmieszany (niezmieszany); str. 169 – nie opodal (nieopodal) + nie zidentyfikowanej (niezidentyfikowanej); str. 170 – wstawka w nawiasie kwadratowym kursywą, tak jak cytowany tekst; str. 171 – południ o woarabskim (południowoarabskim); str. 182 – we (w?); str. 202 – łat (lat); str. 204 – Zabul on (Zabulon); str. 210 – siędo (się do); str. 215 – chwałę (chwalę?); str. 218 – że (jednocześnie, zarazem); str. 222 – płatana (platana); str. 224 – powiedziało mu (dało mu znać); str. 226 – na południe (na zachód!); str. 228 – śpiewać Bogu chwałę (opiewać chwałę Boga, śpiewać na chwałę bożą?); str. 237 – nie opodal (nieopodal) + Dinęjak (Dinę jak); str. 239 – punkt i) nie został oznaczony odnośnikiem do przypisu 9; str. 246 – nie opodal (nieopodal); str. 250 – żostałaby (zostałaby); str. 253 – wilczę (szczenię) + jch (ich); str. 256 – nie zaspokojona (niezaspokojona) + Wydłubięci (Wydłubię ci); str. 261 – nie opodal (nieopodal); str. 263 – kropka zamiast przecinka; str. 264 – Aton (Atona).

Str. 48 – a czy krokodyl nie miał przede wszystkim związku z Sobkiem (mającym łeb krokodyla)?; str. 143/263/264– w epoce brązu nie było jeszcze Palestyńczyków (str. 263/264 – autor mówi o Palestyńczyku, ale Palestyna wówczas jeszcze nie istnieje, ma na myśli wszystkich mieszkańców Lewantu).

W tekście powtarza się dziwna konstrukcja językowa: sygnalizuje się nam, że imię jest jednocześnie nazwą plemienia w taki sposób: „Jarosław był jednocześnie ludem…”.

Co i rusz pojawiają w tekście wyrazy w których jeden ze znaków jest błędny, ale jednocześnie przypomina ten poprawny, tak jakby program skanujący – i automatycznie przetwarzający obraz na tekst – błędnie odczytywał źle wydrukowane literki. Ponadto kilka podzielonych i poszatkowanych słów sugeruje błędy typowo „zecerskie”, powstałe dopiero przy składaniu tekstu.
Autor recenzji Gracjan
Źródło:
https://lubimyczytac.pl/profil/278288/gracjan
#religia #mitologia #biblia #ksiazki #historia #ciekawostki #nauka #izrael #chrzescijanstwo #religioznawstwo #zydzi #judaizm

#historia #wolyn #kresy…

#historia #wolyn #kresy #iiwojnaswiatowa #ukraina

Szukam książek dotyczących Wołynia, może szerzej – Kresów Wschodnich dotyczących:
a) września 1939 roku z tym, że z uwzględnieniem nie tyle starć KOP z Armią Czerwoną, a bardziej z powstawaniem nowego porządku (stosunek Ukraińców i Żydów do państwa polskiego, stosunków społecznych w tym okresie, sytuacji wracających do domów żołnierzy z rozbitych polskich jednostek);
b) stosunków polsko-ukraińskich w latach 30-tych;
c) pacyfikacji ukraińskich wsi przez polskie wojsko i policję.

Odnośnie pierwszego czytałem już książki Grzelaka – w tym zakresie polecam „Wrzesień 1939 na Kresach w relacjach i wspomnieniach” – jeżeli ktoś zna inne pozycje to z chęcią poczytam. We wspomnieniach ofiar rzezi wołyńskiej wyjawia się obraz dobrosąsiedzkich stosunków z Ukraińcami w okresie przedwojennym, niemniej chciałbym to zweryfikować. Jeżeli ktoś zna jakieś pozycje w tych tematach to prosiłbym o wskazanie tytułów.

Późno, ale jest! Historia…

Późno, ale jest! Historia Janusza Radziwiłła. Niezły cwaniak z niego był, trzeba przyznać ( ͡° ͜ʖ ͡°) Zapraszam do obserwowania #mrokisredniowiecza. Jeżeli uda się zdobyć 100 obserwatorów do końca książki, to na użytek Wasz i #gruparatowaniapoziomu pociągnę to dalej i to Wy będziecie mogli dokonać wyboru kolejnej pozycji jaką chcielibyście abym streścił we fragmentach ( ͡º ͜ʖ͡º) Brzmi dobrze? Mam nadzieję. Książki także nie byle jakie ( ͡° ͜ʖ ͡°) Zapraszam:

Głośnym na cały kraj stał się „eksces przeciw niebu” hetmana polnego litewskiego, księcia Janusza Radziwiłła, protektora kalwinów.

W dniu 9 maja Roku Pańskiego 1647 od niezwykłej sprawy zaczęły się obrady sejmu walnego.

List od biskupa wileńskiego był czytany z wielkim uszanowaniem, pełen żalu i skarg przeciw polnemu hetmanowi litewskiemu, w którego dobrach krucyfiksy od dawnych lat postawione, tymi dniami zostały wywrócone.

Po przeczytaniu listu poseł Jewłaszewski odczytał instrukcję sejmikową, w której domagano się wytoczenia procesu Radziwiłłowi.

Tak zaczęła się gwałtowna zwada między posłami. Poseł ze Żmudzi wołał:

– Kto grzeszy przeciw obrazowi, przeciwko temu grzeszy, kogo obraz reprezentuje!
– Bardziej ubolewam nad sprawą Radziwiłła, niż nad Boską! – wyraził się poseł, sędzia z Lidy, na co posłowie Mazurowie, najgorliwsi katolicy w Polsce, zerwali się z miejsca i wrzeszczeli:
– Zbluźnił, sądzić go trzeba! Nie powinien mieć wolnego głosu, gdyż przeciwko Bogu mówił!

Poseł z Oszmiany prosił, aby z ta sprawą zaczekać na przyjazd Radziwiłła. Jednak poseł z Brześcia Kujawskiego nie zgodził się na taką zwłokę:

– Znajdują się tacy – mówił – którzy dbają o respekt ludzki niż o krzywdę Boga, przez którego królowie panują i królestwa stoją. Gdyby to który pleban przedkładał, mogłaby być jeszcze jakaś wątpliwość, ale teraz, gdy sam biskup o tym świadczy, jako mamy wątpić?”

Na drugi dzień znów tą samą sprawą zatrudniali się posłowie. Luteranie i kalwini chcieli sprawę odroczyć do przyjazdu na sejm hetmana Radziwiłła. Na to wielu innych deklarowało się, że od natychmiastowego załatwienia sprawy żadną miarą nie odstąpią._

– Książę Radziwiłł jest winien albo niewinien, jeśli jest winien, czemu go zaraz nie sądzić? Jeśli jest niewinien, toć wy mu krzywdę czynicie, którzy nie chcecie, aby jego niewinność się pokazała.

Marszałek znów wybiera się z relacją do króla, ale przytrzymuje go jakiś poseł innowierca, wskazując przeszkody formalne naznaczenia inkwizycji. Jeszcze 18 maja wrócili posłowie do tej samej sprawy, ale gromada posłów desydenckich odrzucała wszelkie projekty ułagodzenia sprawy. Wreszcie zjawił się „heretyk” – Janusz Radziwiłł.

Jakkolwiek posłowie mazurscy bardziej się „armowali” w sprawie Boskiej przeciwko gwałcicielom, kalwin Janusz Radziwiłł „zwąchał się” z katolikiem Albrechtem Radziwiłłem i obaj postanowili sprawie łeb ukręcić. Uzgodnili plan akcji. Nakaz Radziwiłła, wyrzucenia krzyżów i obrazów przydrożnych, przedstawiony został jako zwykłe zniesienie znaków granicznych, które nie w tym celu nakazał, aby Chrystusowi obrazę czynić, ale aby plebani takimi znakami w dobrach jego granic parafii nie oznaczali. Dlatego nakazał też mieszczanom, którzy te „znaki graniczne” wystawiali, aby je w nieobecności jego „zrzucili”. Sprawa wywołała tak wielkie rozognienie, że groziło to zerwaniem sejmu przez posłów innowierców, albowiem Radziwiłł miał w nim sporą liczbę przyjaciół-dysydentów. Kanclerz litewski, książę Albrecht Radziwiłł, stryj księcia Janusza, interweniował u króla o załagodzenie sprawy. Przyprowadził też do króla biskupa wileńskiego. Król załatwienie sprawy wziął na siebie.
Janusz Radziwiłł zachował się wcale nie po książęcemu. Na sejmie nie przyznał się, że kazał krzyże usunąć, ale oznajmił, że w tym poddani jego przewinili i że ich ukarze „jako należy na pana, gdyż ma prawo na nich i od Boga, i od natury pozwolone”. Poseł oświęcimski, Koryciński, zareagował na to oświadczenie słowy: „Wara! Bóg widzi, jako książę Radziwiłł ma karać poddanych, jeśli on to sam kazał uczynić, jako marny z instancji biskupa i z relacji plebana informacją?” Na drugi dzień, zaledwie marszałek wystąpił z projektem odrzucenia i powierzenia sprawy gorliwości królewskiej, wysuwa się kanclerz kapituły wileńskiej, z proboszczem parafii zabłudowskiej, trzymając w ręce połamane drewna, prosi o audiencję, a otrzymawszy ją przedkłada skargę, że książę Radziwiłł w swoich dobrach nie pozwala postawić krzyżów, wiatrem obalonych. Okazując ułomki tych krzyżów, rzekł: „Ponieważ Chrystus nie ma miejsca w dobrach księcia Radziwiłła, przynajmniej niech tu ma miejsce.” A na to pleban zabłudowski, który „na dwóch stołkach siedział”, rzecze: „Książę Radziwiłł jest moim dobrodziejem i często mnie do swego zaprasza stołu, krzyże zaś poupadały od wiatru.”

Za wdaniem się królowej, doszło do zgody między biskupem wileńskim a Radziwiłłem o tę tragedię krzyżową. Pośrednikiem w zawarciu ugody był biskup żmudzki, Tyszkiewicz. Warunki ugody nie były ciężkie. Radziwiłł miał publicznie przeprosić biskupa wileńskiego, Wojnę, obiecując na tym miejscu, gdzie był krzyż z rozkazu jego obalony, „inną piękną passją z muru wystawić”. Pozwolił też Radziwiłł w dobrach swoich, Kiejdanach, procesję katolicką wiecznymi czasy odprawować, dotychczas bowiem na Boże Ciało nie pozwalano na odbycie procesji. Na miejscu zaś przestępstwa, w Śwadościach, obiecał dać 6000 złotych na murowanie kościoła. Nuncjusz papieski zgodę tę między księciem kalwinem a katolickim biskupem zatwierdził. Tak zakończyła się „sprawa o krzywdę Boską” i o „eksces przeciw niebu”, która tyle wywołała zamieszania w izbie poselskiej i w senacie.

122/136/420

#bekazkatoli #kosciol #sredniowiecze #historia #czytajzwykopem

(✌ ゚ ∀ ゚)☞ Dzisiaj, 5 lipca,…

(✌ ゚ ∀ ゚)☞ Dzisiaj, 5 lipca, obchodzimy dokładnie 100. rocznicę zakończenia III Powstania Śląskiego. Jego wybuch spowodowany był chęcią przyłączenia Górnego Śląska do Polski.

Podczas dwóch miesięcy powstania miejsce miała m.in. bitwa o Górę św. Anny oraz bitwa pod Olzą. Wielu z powstańców zapłaciło najwyższą cenę za to by Śląsk znalazł się w granicach Rzeczypospolitej Polskiej.

Dzięki poświęceniu tysięcy polskich żołnierzy, oraz ludności śląskiej udało się przekonać międzynarodową opinie publiczną do poparcia sprawy polskiej. W efekcie odbył się plebiscyt w którym Polska otrzymała aż 2/3 terenów plebiscytowych, w tym najważniejsze tereny przemysłowe oraz m.in miasto Katowice.

#adpersonam #4konserwy #polityka #neuropa #debata #konfederacja #lewica #pis #historia #slask #katowice #powstanieslaskie