Drogi Mirku, droga…

Drogi Mirku, droga Mirabelko!

Czy pamiętasz swoje największe zdziwienie związane z internetem, smartfonem? Podziel się z nami swoją historią i wygraj „Wizjer” Magdaleny Witkiewicz. Na odpowiedzi czekamy do 21 czerwca 2021 r., do 12:00. Do rozdania mamy 10 egzemplarzy książki.

Szczegóły i formularz konkursowy znajdziesz tutaj.

#konkurs #ksiazki #internet #smartfon #historia

*
Wołam użytkowników, którzy zaplusowali następujący wpis lub komentarz:
https://www.wykop.pl/wpis/56370331/panoptykon-wola-chcesz-zebysmy-zawolali-cie-kiedy-/

@Nagi_Szopen, @DOgi, @Szalonytarocista, @100leja, @b4rt3k, @gale0n, @wkop2, @xed2, @Pabloo77, @Watchdog_Polska, @secret_passenger
oraz @Dogi, @szpongiel @Walus002

Czy Król Michał Korybut…

Czy Król Michał Korybut Wiśniowiecki to największy przegryw w historii Rzeczypospolitej?

Sam Wiśniowiecki nie miał królewskiej aparycji. Za młodu wyłysiał, przez co nosił perukę. Dodatkowo miał wadę postawy i niski wzrost. Wreszcie nie miał żony, przez co przeciwnicy zarzucali mu impotencję. Podejrzewano go także o homoseksualizm. Jednakże najpewniej po prostu przez nieatrakcyjny wygląd i brak majątku po prostu Wiśniowiecki nie był w stanie znaleźć sobie żony. Sympatii nie przysparzała mu także małomówność.

Koleś będąc w XVII wieku KRÓLEM Polski nie mógł znaleźć sobie kobiety XDD Jego następca na tronie – Jan III Sobieski naśmiewał się z jego wyglądu – nazywając małpą xD Przez wielu historyków Korybut Wiśniowiecki jest uważany za najgorszego Króla w historii RP. Jego następca uważany znowu za jednego z najlepszych, więc czasy, w których panował nie były aż tak złe. xD

#przegryw #historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne

679. Rozstrzelać polską…

679. Rozstrzelać polską inteligencję!

Pełna nazwa nowego artykułu Jacka Dukaja opublikowanego w Wyborczej w sobotę (kopia na Wykopie tam ) mogła byś brzmieć jak: Nakarmić polską inteligencję! (do użytku wewnętrznego administracji państwowej – Rozstrzelać polską inteligencję!).

Jest to trzecia część: poprzednie części tam 1 i tam 2. Interesuje mnie ten esej, bo choć mówi pan Jacek o ciekawych współczesnych trendach, ale pozostaje on tak anachroniczny i zafiksowany w przeszlości w swoim podejściu, że jest to trochę zaskakujące jak na autora scifi. Polecam przeczytać cały tekst eseju, nie jest najlepszy z jego, ale pytanie jest ciekawe i wraz z moją polemiczną odpowiedzią może zagrać nieco jaśniejszymi barwami i zainteresować wszystkich koneserów rozmów o nowoczesności i najbliższej przyszłości.

Zacznijmy od cytatu z eseju:

Nie ma już różnicy między ekspresją kulturową (tym, co podajemy komuś
do ujrzenia, usłyszenia, przeczytania), a aktem fizycznym. Wygłoszenie
twierdzenia, które budzi w kimś przykre uczucia, sprawia mu dyskomfort,
ból uczuciowy – jest takim samym złem jak uderzenie go i sprawienie bólu
fizycznego.

I łatwo skonstruować przykład potwierdzający słowa autora – wyobraźmy sobie, że jest młoda, nieszczególnie ładna dziewczyna i wszyscy zaczynają jej o tym fakcie codziennie przypominać, będzie to prawdziwy atak na jej psychikę i może doprowadzić do bardzo realnych cierpień w rzeczywistości.

Oczywiście, żaden kulturalny człowiek nie zrobi czegoś takiego, jak wypominanie młodej dziewczynie jej braków w dziedzinie urody. W większości przypadków dziewczyna sama doskonale zna swoje problemy w tym zakresie. Ale pomyślmy dalej, co by było, gdyby ta dziewczyna o przeciętnej urodzie miała złudzenia co do siebie i zaczęła poważnie planować udział w konkursie piękności lub zaczęła zachowywać się przy chłopakach tak, jakby już była tej królową. Będą prawdziwe problemy w życiu prywatnym. Czy nie byłoby życzliwiej, gdyby ktoś zaprowadził ją do kąta i wytłumaczył jej oczywistą dla wszystkich prawdę o jej prawdziwych warunkach. To będzie kosztować trochę łez, ale pomoże być szczęśliwą w przyszłości.

Kim więc jest w dzisiejszym świecie ta płacząca nieszczególnie piękna dziewczyna w kącie – to tradycyjne państwo narodowe, jakie znamy od XIX wieku. Nagle wszyscy wokół zaczęli mówić o jej wadach.

Co zmieniło się? Wynalazek ogólnoświatowej sieci informacyjnej. Internet drastycznie przewrócił sytuację, wszystkie gazety państwowy nagle zaczęły być drukowane z długą sekcją komentarzy, a te komentarze okazują się mieć taki sam nakład w liczbach jak sama gazeta.

I byłoby to pół biedy, gdyby obieg owych „gazet z sekcją komentarzy” był ograniczony tylko do obywateli danego stanu. Jednak obieg tych nowych gazet stał się międzynarodowy. I teraz każde szaleństwo drukowane na użytek wewnętrzny, które państwo chce rozpowszechnić wśród swoich obywateli, natychmiast trafia na scenę międzynarodową. I ludzie zaczynają się śmiać. Naprawdę śmieją się z państwa. A nie ma nic bardziej traumatycznego dla psychiki dziewczyny niż kpina, drwina i szyderstwo z niej

Zmieńmy nieco kierunek.

Jacek twierdzi, że legitymizacja władzy państwowej poprzez procedury demokratyczne jest możliwa tylko wtedy, gdy obywatele państwa dzielą tę samą rzeczywistość ograniczoną geograficznymi granicami państwa. Wkroczenie w tę rzeczywistość z przestrzeni cyfrowej, która nie ma takich granic, jest postrzegane przez Dukaja jako zagrożenie, któremu należy stawić opór poprzez pewne ograniczenia wolności słowa.

Jaka jest więc ta rzeczywistość zakorzeniona w granicach, którą Jacek chce chronić. Tę rzeczywistość nazywa się „legendą państwową”. W XIX wieku wraz z rozwojem kultury masowej cała ludność państwa została wystawiona na silne promieniowanie poprzez narodowej literatury, historii, ideologii, w końcu propagandy. Ludzie żyli w tym wszystkim jak w wodzie i po prostu tego nie zauważali. Dlaczego? Bo byli wystawieni na działanie i zanurzeni tylko w jedną, maksymalnie dwie „legendy państwowe”, a te dość łatwo stawały się rzeczywistością.

Potem pojawił się Internet i wszystkie te „państwowe legendy” stały się dostępne w sieci. Żyjąc w jednej „rzeczywistości” nic się nie zauważysz, ale kiedy czytasz drugą, potem trzecią, czwarta wyskakuje w jakimś wpisu z rodzaju „ciekawostki ze świata”, i ludzie zaczynają rozumieć, że te wszystkie legendy nie są niczym więcej niż były od początku – literaturą.

Niezbyt dobrą literaturą. W wielu przypadkach skopiowaną od innych i zaadoptowaną do lokalnych warunków. Ludzie zaczynają się śmiać. I nie jest przypadkiem, że wszystkie państwa, poczynając od najbardziej cywilizowanej europy, zaczęły się martwić prawdziwością swoich historii, do tak barbarzyńskiego stopnia paniki, że jesteśmy świadkami, jak niektóre rodzaje badań historycznych dryfują teraz w domenę prawa karnego.

Wracając do logiki eseju Dukaja.

Przeciwstawia demokratyczny wybór dotyczący losu konkretnego państwa i eksterytorialny cyfrowy napływ informacji (innych „rzeczywistości”).

Pomija on krok w logice, która powinna dalej mówić, że ten cyfrowy napływ nieograniczony granicami geograficznymi tworzy nowy rodzaj obywatela, którego lojalność również nie może być ograniczona do konkretnego terytorium. Ale ci obywatele wciąż żyją w tym państwie, a więc, w nie do końca jasno przedstawionej w tekscie logice Dukaja, ci obywatele stają się kimś w rodzaju obcego agenta wewnątrz kraju.

Zrozumiałe jest, dlaczego Jacek pomija ten logiczny krok na drodze do dwóch proponowanych alternatyw – albo demoratyczne wybory, albo wolność słowa. Ten pominięty krok pokazuje, przeciwko komu w pierwszej kolejności będą skierowane proponowane przez niego ograniczenia wolności słowa – będą one narzucone rodzimym obywatelom. Innych wariantów nie ma. Po pierwsze, ręce państwa są zbyt krótkie i słabe, by uniemożliwić cudzoziemcom umieszczanie w Internecie tego, na co mają ochotę. A po drugie, prawdziwe niebezpieczeństwo zawsze będzie pochodzić z wewnątrz, kiedy ludzie zaczną rozmawiać o pewnych pomysłach i tych nowych informacjach między sobą.

A teraz zbliżamy się do głównego, można powiedzieć osobistego, błędu J.Dukaja.

Zadajmy sobie pytanie – kim są ci ludzie, którzy jako pierwsi poznają nowe idee z międzynarodowego Internetu? Kto pierwszy staje się tym nowym nie tylko rodzimym, ale i w pewnym stopniu „światowym” obywatelem? Kto może wchłonąć tę nową cyfrową rzeczywistość i przenieść ją do domu? Odpowiedź jest oczywista, przynajmniej z punktu widzenia znajomości języka obcego, jest to inteligencja.

Przeciwko komu więc skierowane będą proponowane przez Jacka ograniczenia wolności słowa? Przede wszystkim przeciwko rodzimej inteligencji.

Dukaj widzi błędne koło w pytaniu – Kto będzie cenzorem nowej rzeczywistości? Powtórzę to, co pisze w eseju:

Z którejkolwiek strony podejść do problemu, wpadamy w błędne koło:
nie może istnieć wspólnota bez (naturalnej lub sztucznej) cenzury
rzeczywistości doświadczanej przez jej członków – cenzorzy tworzą
wspólnotę i tworzą reguły gry o władzę – każda władza pochodzi od
cenzorów – tylko władza niepochodząca od cenzorów może kontrolować i
swobodnie ustanawiać cenzorów.

Napiszę to jaśniej:
Ponieważ cyfrowa rzeczywistość w jakimś stopniu decyduje o tym, kto wygrywa wybory, cenzorzy tej rzeczywistości będą chociaż pośrednio wybierać zwycięzców, ale ci zwycięzcy będą bezpośrednio wybierać cenzorów. Powstaje błędne koło.

Co może być wyjściem: rodzima patriotyczna inteligencja w roli cenzorów, skoro nie potrzebuje legitymizacji poprzez procedurę demokratycznych wyborów.

Ale tu nie zauważyliśmy, że właśnie inteligencja jest zawsze pierwszą, która śmieje się z państwa. Klasa myśląca, to ta której rzeczywistość najpierw przeskocza stare na ziemi granice. Kto będzie tworzył tę „rzeczywistość państwową”, odpowiedź jest taka sama jak zawsze: krajowi pisarze, miejscowi historycy, tutejsi filozofowie. Ale właśnie ci ludzie są najbardziej podatni na wpływy eksterytorialne. I tu właśnie leży prawdziwe błędne koło.

Układ sił zmienia się. Internet udostępnił ogromną masę informacji. Inteligentny człowiek z Internetem jest równy w sile z całym aparatem państwowym dla tworzenia tej odrębnej „rzeczywistości państwowej”. On nie tylko widzi jaśniej niż gdykołwiek w historii , ale teraz, dzięki sieci, ma taką samą, przynajmniej porównywalną z państwiem, siłę go głosu, by wskazywać na najbardziej rażące miejsca „rzeczywistości”, kpić, drwić, szydzić. I dlaczego to robi? Być może jest obcym agentem?! Ale odpowiedź jest prostsza – jest człowiekiem inteligentnym i po prostu lubi dopytywać i badać, i wiedzieć, jak jest w rzeczywistości, jest dociekliwym to jego gatunkowa cecha charakterystyczna.

I co ma mu w tym przeszkodzić państwo w dobie Internetu – tylko wielki kij do klepania po rękach w lepszych krajach lub po głowach w mniej cywilizowanych. I, trochę rozczarowując, kijem tym nie będzie wymachiwała taka postać jak znany pisarz scifi, przynajmniej z tego powodu, że jest on zbyt kulturalnym i inteligentnym człowiekiem do takiej roboty, ale otrzymanie takiego traktowania nie jest wykluczone. „Nauczę pana miłości do mnie” – mówi do Dukaja jakaś istota z santymetrem pudru na twarzy.

¯_(ツ)_/¯

I piszę to nie jako obcy agent wpływu, kim nie jestem, ale jako członek klasy inteligencji, z życzeniami i intencjami solidarności dla wszystkich moich kolegów z innych rzeczywistości.

#historia #literatura #futurologia #socjologia #scifi #dukaj
Wolam wszystkich uczęstników z poprzedniej dyskusji: @Cymes: , @Another_One: , @przemyslaw-priemek: , @dybligliniaczek: , @Usmiech_Niebios: , i taktyk @maly_ludek_lego:

Jakiś czas temu ktoś…

Jakiś czas temu ktoś zachwalał książkę o historii medycyny, szczepionek, leków, jak ludzie je odkrywali i jak działają.
W środku chyba było dwanaście głównych działów z tego co patrzyłem.
Ale nie zapisałem sobie tytułu.
Jakaś z ostatnich lat.
Może ktoś kojarzy?

#medycyna #zdrowie #historia #ksiazki #ebook #ebooki #nauka