W grudniu zerwałem z…

W grudniu zerwałem z dziewczyna, od marca zacząłem popalać trawkę, teraz pale „rurkę” dziennie i nie wierze jak mogę życie wyglądało wcześniej. Odkąd zacząłem popalać widzę świat w zupełnie inny sposób, czuje się tak, jakbym był zablokowany przez 21 lat kiedy nie paliłem. Miałem problemy, byłem nadpobudliwy, rodzice mieli ze mną czasami ciężko. Do technikum uczyłem się swietnie, rodzice byli dumni, ze dobrze się uczę i często przymykali oko na moje nie zawsze odpowiednie zachowanie. Schody zaczęły się w technikum, mój nadmiar energii i pozytywne nastawienie do wszystkiego poskutkowały tym, ze poznawałem masę ludzi, poznawałem wiele kultur, imprezowalem, zwiedzałem, przy czym zapomniałem o nauce. Pierwsza klasę jakoś przebrnąłem, ale w drugiej olalem temat i kiedy się otrząsnąłem był już maj, a ja miałem 8 zagrożeń. Poprawiłem wszystko, oprócz matmy. Matma zawsze była kurwą dla mnie. Miałem już poprawkę w pierwszej klasie i pani (specjalnie z małej) od matmy postanowiła, ze zostanę rok. Świat mi się zawalił, rodzice potrafili mi tylko grozić i karać, nigdy nie rozmawiałem z nimi na poważnie, bo przecież byłem taki zdolniacha i cwaniak, ze nikt przecież nie musiał się ma opiekować( w międzyczasie mój brat zrobił dziecko w wieku 19 lat i tam poszła cała atencja). Odcięto mi wszystko, ojciec nie potrafił na mnie patrzeć, mama wiecznie się awanturowała ze mną wmawiając mi jaki ze mnie beznadziejny człowiek. Miałem dosyc. Starszy brat był oczkiem w głowie starych, ze mną nigdy się nie liczyli. Mówiąc nigdy się ze mną nie liczyli, mam na myśli, ze naprawde mama nigdy nie brała mojego słowa na poważnie. Obgadywała mnie z bratem i jego żoną za plecami. Jak złamałem palec to musieli w szkole wezwać karetkę, bo matka mi nie wierzyła. Chodziłem 2tyg ze złamanym palcem, a jak wezwali matkę do szkoły to jeszcze opierdol dostałem. Przeniosłem się po kryjomu do zawodówki, byłem w tech elektrycznym wiec zawodówka tez git(moje głupie ówczesne myślenie) skończyłem zawodówkę, oczywiście rodzice mieli mnie za nic (pewnie dalej maja) aktualnie mam 22 lata, od 2 pracuje jako elektryk w Niemczech. Sam nie wiem jak się tu znalazłem, mam służbowe auto, wracam w cwartki do domu, pracuje w naprawde niezłej firmie przy czym zarabiam sporo, ale to dla mojej mamy dalej za mało. Wracając do sedna, boje się, ze wpadam w depresje, bo dobija mnie fakt, ze mam wykształcenie zawodowe i w sumie nie czeka mnie nic lepszego w życiu, jeśli się nie wezmę za studia. Chciałbym zrobić zaocznie maturę i pójść na studia, bo naprawde jestem zdolny, przez całe życie byłem niepewny przez Matkę, ale teraz jestem pewien, ze dam rade. Chcąc niechcąc przyssalem się tak do rodziców, ze jeszcze z nimi mieszkam( albo po prostu nocuje w weekendy). Kiedyś nie myslalem o studiach, wydawały mi się bezużyteczne, ale teraz, od kiedy zacząłem palić i otworzyły mi się oczy, widzę jak ważne jest wykształcenie nie tylko dla pracy, ale w moim przypadku, dla własnego komfortu. Czy jest ktoś kto po długiej przerwie wrócił na studia? Albo podobnie jak ja skończył zawodówkę i uczy się dalej? #historia #narkotykizawszespoko #depresja