#spamhistoriausa #usa…

#spamhistoriausa #usa #historia #ciekawostki #starefotografie #ciekawostkihistoryczne

W połowie XIX wieku osadnicy amerykańscy masowo przemieszczali się w zachodnie regiony kraju, podbijając tereny zamieszkane przez Indian. Dwa towarzystwa kolejowe postanowiły wówczas zbudować linię kolejową łącząca wschodnie i zachodnie obszary USA. Towarzystwo Union Pacific rozpoczęło prace w mieście Omaha, posuwając się w kierunku Gór Skalistych, natomiast Central Pacific układało tory w kierunku przeciwnym, zaczynając od Sacramento. Spotkanie torów miało nastąpić w Utah. Rząd, który płacił liniom kolejowym w ziemii, postawił warunek, aby budowa zakończyła się w ciągu 15 lat. Spółkom płacono od kilometra położonych torów, co skrzętnie wykorzystały, kładąc łuki i zakręty na trasie. Budowa trasy nastręczała ogromne trudności. Szczególnie w górach, gdzie szalały śnieżyce i lawiny. Przy budowie pracowali głównie chińscy imigranci, ale też sporo Polaków i Irlandczyków. Robotnicy otrzymywali dolara dziennie, co nie było złą zapłatą za niebezpieczna i ciężką pracę. Jednak nie wszyscy dostawali takie stawki. Wyjątkowo małe wynagrodzenie otrzymywali Chińczycy traktowani jak tania siła robocza, wykorzystywana do granic możliwości. Robotnicy prowadzili niemal koczowniczy tryb życia przemieszczając się wzdłuż budowanej linii. Jeśli pozostawano gdzieś na dłużej, bywało, że budowano osiedla mieszkalne, z których później tworzyły się osady i miasta. 10 maja 1896 r. wysłano telegram z informacją o połączeniu linii w Utah. Podróż, która kiedyś zajmowała kilka miesięcy teraz zajmowała sześć dni. Budowa linii wzmogła imigrację. Do Nebraski dotarło w ciągu roku 40 tys. osadników. 1/4 osadników stanowiły kobiety i byli niewolnicy. Rząd uruchomił ustawę o osadnictwie, w myśl której osadnikom przekazywano ziemię pod uprawę. Jednak warunki były trudne. Mało było drzew, a dużo trawy i różnej maści „zielska”. Ludzie swoje domy budowali z błota i darni, co upodabniało je do ziemianek. Na mieszkańców tych terenów mówiło się czasem „pogromcy darni” („sod busters”). Życie było niezwykle trudne, tym bardziej że osadnikom dawały się we znaki insekty i jadowite węże. Ludzi zabijały nie tylko zwierzęta, ale też silne i częste tornada, które nadchodziły nagle i potrafiły być tak silne, że przenosiły ciała ludzkie nawet na odległość kilometra. Uprawy i zbiory niszczone były przez szarańczę. Niektórzy osadnicy w obliczu trudności rezygnowali i wracali na wschód Stanów.