Śląsk 1848: Czerwony farorz i…

Śląsk 1848: Czerwony farorz i chłopy posłami.

Na fali Wiosny Ludów w maju 1848 odbyły się wybory do berlińskiego Zgromadzenia Narodowego oraz do parlamentu ogólnoniemieckiego we Frankfurcie nad Menem. Bodajże po raz pierwszy w historii polskojęzyczni chłopi zostali wówczas wybrani posłami. Co ciekawe, z Górnego Śląska w grupie 24 posłów do Berlina była większość chłopów i rzemieślników, a tylko 7 przedstawicieli szlachty i zamożnych mieszczan (łącznie niemieckich i polskich). Z kolei Poznańskie wysłało do Berlina tylko jednego chłopa, ale aż 7 szlachciców (polskich) oraz 8 przedstawicieli kleru. W efekcie większość posłów z zaboru pruskiego (Wielkopolska i Pomorze Zachodnie) znalazła się w szeregach frakcji poselskiej centrowej lub konserwatywnej, a z kolei Górnoślązacy znaleźli się na niemieckiej lewicy domagającej się reform społecznych i demokratycznych.

Zdecydowanie wybijał się wśród śląskich posłów „czerwony farorz”, ksiądz Józef Szafranek, bytomski proboszcz, założyciel polskiej biblioteki i wydawca kalendarzy ludowych. To on był faktycznym twórcą pierwszego polskojęzycznego nowoczesnego pisma na Górnym Śląsku – „Dziennika Górnośląskiego” (czerwiec 1848).
Ponieważ większość chłopskich deputowanych z Górnego Śląska słabo znała język niemiecki, w jakim toczyły się obrady, toteż decydująca w tym gronie była rola Szafranka.
Posłowie silnie podnosili oczywiście kwestie językowe – równouprawnienia języka polskiego na Śląsku. Szafranek opierał się na uchwale Parlamentu Frankfurckiego głoszącej pełną swobodę narodowego rozwoju wszystkich „narodów niemieckich w Niemczech mieszkających”.
Ale kwestie językowe, zazwyczaj podnoszone przy opisywaniu księdza Szafranka, były tylko częścią jego działalności.

Dość umiarkowany Józef Łepkowski, redaktor „Dziennika Górnośląskiego”, opowiadał się za skupieniem tylko na kwestiach językowych, a co do społecznych proponował „dobrowolne ustąpienie robotnikom choćby 0,5% z dochodów przedsiębiorców w sposób składki dla wspomożenia biednych, „aby tego czynu kto komunizmem nie nazwał”.

Tymczasem w Berlinie 14 czerwca, tuż po wielkim wiecu w Bytomiu, Szafranek postawił wniosek o przyjęcie uchwały o polepszenie doli górników i hutników na Górnym Śląsku, wysuwał też postulat zwiększenia zasiłków wdowich, sierocych i inwalidzkich. Głosami prawicy wniosek odrzucony, a Szafranek wystąpił z kolejnym – z wezwaniem do ziemian, aby dobrowolnie zrezygnowali ze swych praw feudalnych. Konserwatyści, w tym polscy „panowie” z Wielkopolski gwałtownie zaprotestowali.

Pod wpływem Szafranka tak w „Dzienniku Górnośląskim”, jak i na licznych wiecach wysuwano petycje żądające zniesienia resztek obciążeń pańszczyźnianych i danin na rzecz dworów, przerzucenia opłat na rzecz kościoła i szkolnictwa z chłopów na dziedziców itp. Już wcześniej na tym tle zaczęło dochodzić bowiem do buntów na wsi śląskiej. Deputacja chłopów górnośląskich do Berlina została jednak zbyta przez królewskich urzędników.
Chłopski poseł, woźnica Krystian Minkus, pisał do swoich wyborców: „Nie ma żadnych powodów do obawy, my stoimy na gruncie prawa, a ciemiężcy, tyrani ludu stoją na gruncie bezprawia”. Z kolei wiosną doszło także do rozruchów robotniczych w Gliwicach i Bytomiu.
Szafranek został oskarżony wówczas przed biskupem wrocławskim o działalność wywrotową co przyniosło zakaz zasiadania na parlamentarnej lewicy. Odtąd stał przed ławami poselskimi, zdobywając przezwisko „Szymona Słupnika”.

Po rozpędzeniu opozycyjnej części Zgromadzenia Narodowego przez wojsko jesienią 1848, bytomscy posłowie Mildner i Szafranek zwrócili się do wyborców z apelem o solidarność z demokratyczną opozycją i o obronę „ojczyzny w niebezpieczeństwie”. Karol Forster, agent ks. Czartoryskiego, raportował wówczas do Paryża: „cały Śląsk jest w ogniu i mało potrzeba aby oddzielił się od Prus” (warto zwrócić uwagę, że Wrocław był jednym z najbardziej wówczas zrewoltowanych miast niemieckich).

Jesienią anonimowa odezwa górników górnośląskich do „panów przełożonych” zakończona była groźbą, że „nasza kompania” przygotowała już powrozy do wieszania opornych fabrykantów.
Choć demokratyczna rewolucja upadła, pod wpływem oddolnej presji ustawa z 2 marca 1850 zniosła bez odszkodowania świadczenia chłopskie na rzecz ziemian w Prusach.

Na zdjęciu: Zamieszki robotnicze we Wrocławiu w marcu 1847 r.

pokaż spoiler https://www.facebook.com/slaskzbuntowany/posts/2127350730813930

#historia #gruparatowaniapoziomu #slask #katowice #wroclaw #ciekawostkihistoryczne #ciekawostki #polska