RAMBO Z WOŁOMINA I SERIA…

RAMBO Z WOŁOMINA I SERIA NIEFORTUNNYCH ZDARZEŃ

Czasami nawet najbardziej zaplanowane akcje policyjne napotykają po drodze serię niefortunnych zdarzeń. I choć kończą się sukcesem, ich skutki czasami dalekie są od ideału. Tak było w roku 2015, kiedy policjanci ze stołecznego wydziału do walki z terroryzmem kryminalnym postanowili „zgarnąć” liderów jednej z warszawskich grup przestępczych.

Wiele tygodni planowania, wybrane trzy cele, ustalona godzina. Wszystko miało rozegrać się jak w zegarku. Głównym celem było schwytanie Wiesława K., który w swoim półświatku nosił z dumą pseudonim „Rambo”.

Kilka lat wcześniej czynnie działał w „mafii wyszkowskiej”, potem kręcił wokół różnych środowisk, by na koniec osiąść w osławionym „Wołominie”. Zajmował się ściąganiem haraczy z agencji towarzyskich. Znany był również ze swojego zamiłowania do przydrożnych „dam do towarzystwa”.

Policjanci trafili na jego ślad dzięki prostytutce, którą Rambo uprowadził w celu wyłudzenia pieniędzy od jej „opiekuna”. Kiedy promotor panny nie zgodził się zapłacić wyznaczonego okupu, Wiesław K. zlitował się nad swoją zakładniczką i postanowił kobietę wypuścić. Nie za darmo oczywiście. W zamian za wolność wymusił na kobiecie darmowy seks oralny…

Po jej wizycie na komisariacie, policjanci ustalili, że chodzi o mężczyznę, którego poszukiwania trwały od kilkunastu lat. Wytypowano trzy miejsca, gdzie Rambo mógł się ukrywać. O świecie zapukali tam antyterroryści.

W pierwszym mieszkaniu Rambo nie przebywał. Był tam jednak inny gangster, niejaki Marcin S. znany policji jako „Skorup”. W myśl starej wołomińskiej zasady „żywcem mnie nie weźmiecie!” stawił on zdecydowany opór przy próbie zatrzymania, co skończyło się ostrym poturbowaniem bandziora. Zanim go wyprowadzono (sam nie był już w stanie iść), lekarz musiał mu udzielić pilnej pomocy medycznej.

W drugim miejscu też nie poszło gładko. Przebywający tam mężczyzna również nie chciał oddać się w ręce stróżów prawa, więc poszczuł swoich gości swoim agresywnym psem. Kiedy jeden z policjantów zabił zwierzę, zrozpaczony gangster zaczął płakać, stał się potulny jak baranek i nawet sam, bez pomocy policjantów, założył sobie kajdanki…

Następnie przyszła kolej na Rambo. Antyterroryści zastali go w trzecim miejscu. Wejście do domu i zatrzymanie bandyty odbyło się co prawda wzorowo, jednak kłopoty zaczęły się w chwili przeszukiwania mieszkania. Nastąpiło zwarcie instalacji elektrycznej. Wybuchł pożar, który szybko rozprzestrzenił się na mieszkania niewinnych sąsiadów…

Wezwana straż pożarna wygrała z ogniem, mieszkańców pośpiesznie ewakuowano, a Rambo okazał się być znacznie mniej groźny niż jego filmowy pierwowzór…

#wmrokuhistorii #historia #polska #kryminal #mafia #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu