Patrzę, że mimo upłynięcia…

Patrzę, że mimo upłynięcia tylu lat dalej mamy w kraju kult Becka i jego „wspaniałego” przemówienia. Prawda jest taka, że w 1939 roku za los Polski odpowiadały potężniejsze od nas siły, jeśli jednak jakiś Polak ponosi odpowiedzialność za to, że wojna w Polsce trwała 6 lat i zakończyła się śmiercią 6 mln ludzi i utratą połowy terytorium to jest to Pan Beck. Człowiek ten powinien być wspominany z niesmakiem jak średniowieczny Bezprym.

Człowiekowi wprost się nie chce wierzyć, że istniał taki minister spraw zagranicznych. Do wojny wprowadził Polskę pierwszą, naraził Polskę na pierwsze uderzenie świeżych, nie zmęczonych jeszcze żadnymi działaniami wojsk Hitlera.

Nasz Beck w 1939 roku poszedł na prowokacje angielskie, nie pytając nawet, czy Anglicy swoje „gwarancje” są w stanie poprzeć czymś realnym. Anglicy grali na pewniaka, wiedzieli, że jeśli Polska zwiąże się układem z Anglią, to Hitler rozpocznie wojnę uderzeniem nie na Belgię czy Holandię, lecz na Polskę. Beck ciągle podkreślał, że jest oficerem, a miał tak mało jakiegokolwiek sensu wojskowego w głowie, że nawet mu na myśl nie przyszło zapytać Anglików, czy są w stanie pomóc w razie inwazji niemieckiej.

Przyjęcie przez Polskę wojny z dwoma naraz mocarstwami nie było polityką, lecz samobójstwem. O pchnięcie państwa polskiego w kierunku tego samobójstwa oskarżam Rydza i Becka.

Polacy są jak piękna kobieta kochająca się w durniach. Człowiek inteligentny jest u nas z reguły nielubiany i nie budzi zaufania. Natomiast iluż ludzi zupełnie niemądrych korzystało w Polsce z ogromnego autorytetu osobistego.

Z rozmowy Wańkowicza z Beckiem już w Rumunii:

Beck wierzy w zawartą koalicję, w to, że zasiądziemy do stołu obrad jako kontrahenci, gdy np. Czesi stać będą za drzwiami. Że Lloyd George, kiedy jeszcze krew nie obeschła miał czelność naszemu posłowi powiedzieć, że Polska nie za­służyła na pomoc jako kraj reakcyjny; że Halifax, minister spraw zagranicznych, wyrzuca Polskę zza Bugu, wskrzeszając linię Curzona? — Ale Beck zwraca uwagę, że kiedy przez radio przemawiał król, grano tylko hymny, angielski, fran­cuski i polski.
> — Czy pan minister liczył się z agresją niemiecką?

Minęła pierwsza po północy. Nie było innego sposobu spła­wić uciążliwego rozmówcy. Beck zatrzymał chodzenie po poko­ju, stanął przecie mną i powiedział:

— Jeszcze w lutym 1939 sądziłem, że Hitler nie ma ostatecz­nej decyzji; że agresja niemiecka może pójść Dunajem — na południowy wschód Europy.

#historia