Patrol Bundesgrenzschutz przy…

Patrol Bundesgrenzschutz przy granicy z NRD, RFN, 1953, czyli krótka historia o tym jak coś kojarzonego z podbojem Europy zostało jednym z elementów ochrony Europy przed wybuchem III Wojny Światowej.

Co tu wiele mówić o tym zdjęciu? Dziwnie znajome mundury, z dziwnie znajomym hełmem i tylko flaga jakaś inna. Ale to wszystko miało swój powód na scenie teatru „Żelazna Kurtyna” rozciągająca się w poprzek Niemiec, otóż to są zachodnioniemieccy pogranicznicy którzy głównie strzegli granicy z NRD i Czechosłowacją.

Gdy już wiadomym było że okupacja Niemiec się kończy, rodzący się w potężnych bólach rząd federalny stwierdził że potrzebuje zorganizować „Wermacht” (Siły Zbrojne) w celu ochrony siebie przed niespodziewaną wizytą Armii Czerwonej i jej satelitów na swoim podwórku. Jednak plan na początku spotkał się z niezbyt przychylnymi opiniami ze strony okupantów, którzy nie zgadzali się na więcej niż istnienie normalnej policji. Jednak w 1949, powstało RFN i jako de facto niezależne państwo potrzebowało trochę większej siły ognia niż zwykła policja, zwłaszcza że „Policja Ludowa” (oficjalnie to była policja podległa ZSRR, w praktyce to było około 100 000 żołnierzy lekkiej piechoty ubranych w policyjne mundury) z Niemiec Wschodnich oraz jednostki Armii Czerwonej zaczęły nękać tereny przygraniczne RFN.

RFN wykorzystało okazję i przekonało w maju Dowództwo Połączonych Sztabów Wojsk Okupacyjnychdo organizacji liczącej 5000 żołnierzy Straży Granicznej. Kondrad Adentauer jako Kanclerz RFN kilka miesięcy później podniósł tą liczbę do 10 000 żołnierzy mimo sprzeciwu wojsk okupacyjnych. Na jej czele stanął Anton Grasse, weteran I Wojny Światowej i wielokrotnie odznaczony dowódca z czasów II Wojny Światowej biorący udział w inwazji na Francję oraz Froncie Wschodnim dowodząc m.in LVI Korpusem Pancernym w okolicach Moskwy w 1941 oraz później dowodząc jednostkami w rejonie Leningradu, Estonii i Łotwy. I jak na taką osobę przystało…w chwili powołania na Inspektora Straży Granicznej był po prostu pracownikiem firmy spedycyjnej w Stuttgardzie. W 1951 niemieccy pogranicznicy ostatecznie zostali sformowani i mogli wejść do akcji.

I tu zaczynają się schody. Bundesgrenzschutz powstawało w zrujnowanym kraju w którym za walutę robiły amerykańskie papierosy. Więc należało gdzieś przyciąć finansowe rogi i tak oto formacja dowodzona przez generała Wermachtu wyskrobała z alianckich magazynów kultowe Stahlhelmy, narzuty w kolorze „deszczyk”, skórzane buty z wysokimi cholewami, skórzane pasoszelki oraz mundury w kolorze feldgrau (ale już w bardziej policyjnym kroju). Uzbrojenie też stanowiło prawdziwy kolaż uzbrojenia. Za główne uzbrojenie stanowiły dwa modele karabinu, Mauser 98K z alianckich magazynów oraz karabiny Lee-Enfield No. 4 Mk.1 otrzymane w darze od brytyjskiej Armii Renu (bardziej po ludzku, UK przechodziła na karabiny FN FAL dusząc się od nadmiaru drugowojennej produkcji którą należało gdzieś poddać utylizacji). Były też włoskie pistolety maszynowe Beretta Modello 1938 oraz DUX (te ostatnie to hiszpańska podróbka fińskiej kopii radzieckiego pistoletu maszynowego PPSz-43, produkowane na zlecenie firmy w Liechtensteinie) oraz pistolety, hiszpańskie Astra 600/43 (Hiszpania gen. Franco zapoatrywała III Rzeszę w sporo broni strzeleckiej), P-38 oraz niewielka ilość Coltów 1911. Oprócz tego dochodziły MG-42, hiszpańskie możdzierze Esperanza kalibru 81 mm (częściowa kopia niemieckiego możdzierza Granatwerfer 34) oraz amerykańskie samochody pancerne.

Pierwsze akcje nie były zbyt spektakularne, ot oczyścić pas graniczny czy pilnować rolników podczas prac rolnych przy granicy by ci nie zostali postrzeleni przez straż graniczną z NRD, co było wręcz nadgminne na terenach przygranicznych bądź łapać szpiegów i uciekinierów z NRD. Szpiedzy i sabotażyści szybko stali się sporym utrapieniem, choćby w 1953 niemieccy pograniczny złapali sporą grupęwschodnich samobotażystów którzy mieli siać zamęt podczas trwających wyborów parlamentarnych.

Dodatkowo mieli wypatrywać jakiekolwiek oznaki zbliżającej się komunistycznej inwazji, bo właśnie trwała Wojna Koreańska podczas której radzieccy piloci udawali chińskich i północnokoreańskich pilotów, a Amerykanie w ramach „akcji policyjnej” pod auspicjami ONZ atak nuklearny na ChRL oraz wysłali ponad 350 000 żołnierzy do Korei. Później sytuacja się uspokoiła w najmniej spodziewany przez wszystkich sposób, otóż…Niemcy po spróbowaniu co to jest Marksizm-Leninizm masowo uciekali do RFN. Między 1945 a 1949 do RFN uciełko ponad 1,6 milionów obywateli Niemiec Wschodnich. Exodus trwał w najlepsze mimo postawienia płotów i wież strażniczych na granicy przez NRD.

Wraz z postawieniem „supergranicy” (płoty pod napięciem, pola minowe, rowy przeciwpancerne czy pułapki) na granicy z RFN w 1967 sytuacja ostatecznie się uspokoiła. Wraz z upływem czasu myślano o usunięciu części drugowojennej stylówy pograniczników…jednak był jeden problem. Stahlhelm i reszta wyposażenia była na tyle charakterystyczna że ewentualna zmiana mogłaby powodować wzrost napięcia na granicy ze względu na złą identyfikację tego kto stoi po drugiej stronie. Czyli widzisz kogoś w stahlhelmie jadącego samochodem pancernym bądź rozkładających stanowisko KM-u przy granicy? To pogranicznicy i nie ma się co martwić, widzisz coś innego? To pewnie NATO coś kombinuje i należy ogłosić alarm po naszej stronie granicy, a jak my ogłosimy alarm to zrobi to NATO i kryzys wojenny mamy murowany.

I tak oto stahlhelm i reszta, z symbolu niemieckiego militaryzmu stało się symbolem pokojowych zamiarów chroniący kontynent przed III Wojną Światowa. O dziwo sam fakt noszenia tych hełmow nigdy nie było wykorzystywane wpropagandzie krajów komunistycznych która lubowała się portretowaniu RFN jako kolejnego wcielenia III Rzeszy. Sam model był na wyposażeniu straży granicznej do lat 90, gdy został zastąpiony hełmami kewlarowymi oraz stopniowej likwidacji samej formacji. Formacji która wraz z unifikacją kraju i ustanowieniem Stefy Shengen…stała się zbędna. Obecnie Bundesgrenzschutz jest dosyć małą formacją będącą tylko osobnym departamentem Policji Federalnej. Wraz z włączeniem pograniczników do policji wycofano stahlhelmy z funkcji paradnych, co ostatecznie oznaczało kres jego użytkowania w Niemczech (no prawie, stahlhelm był produkowany w wersji dla straży pożarnej i ten wariant był używany jeszcze długo po unifikacji)

#historiajednejfotografii #historia #ciekawostkihistoryczne #ciekawostki #militaria