#opowiescizeswiataf1 GP…

#opowiescizeswiataf1

GP Monako 1988 – bolesna lekcja dla Senny i triumf „Profesora”.

Widzę, że wszyscy dochodzą do siebie na tagu po wczoraj( ͡° ͜ʖ ͡°). Na kaca polecam lekturę. Zapraszam do czytania i komentowania!

Ostatnio w moje ręce wpadła książka Malcolma Folley pt. „Grand Prix Monaco” i jestem świeżo po przeczytaniu jej. Tak, więc jak się domyślacie będzie dzisiaj o Monako. A pod lupę weźmiemy sobie feralne GP z 1988, ponieważ jest ono bardzo fajnie opisane w tej książce. Ostrzegam, że mogą pewne spojlery, cytaty czy fragmenty książki tu paść.

Ogólnie ten weekend z maja 1988 jest przytaczany przez kibiców Prosta jako dowód wyższości Francuza nad Brazylijczykiem, zaś fani kierowcy z Brazylii przytaczają kwalifikacje z tego wyścigu jako dowód na geniusz i nadludzką prędkość Senny na jednym okrążeniu. Temat jest chyba dość kontrowersyjny, więc zapraszam do dyskusji w komentarzach( ͡° ͜ʖ ͡°). Obie strony pewnie mają po części rację, a ja jako iż nie byłem naocznym świadkiem ich rywalizacji, ponieważ nie było mnie wtedy na świecie to nie mam zbytnich sentymentów związanych z tymi panami, więc zachowam neutralność. Żeby lepiej się przygotować i wczuć się w klimat obejrzałem wczoraj całe GP Monako z 1988 roku. Jednak najpierw przejdźmy do kontekstu historycznego.

Mclaren po przeciętnym sezonie 1987 przeszedł małą rewolucję. Po pierwsze zamienili silniki TAG – Porsche na silniki Hondy. Japończycy wcześniej odnosili sukcesy z Williamsem i w Mclarenie liczyli na podobny efekt. Zmienił się też skład kierowców. Wcześniej obok Prosta – lidera ekipy, mieliśmy Stefana Johanssona ze Szwecji. Na jego miejscu, dzięki rekomendacji o ironio Alaina Prosta pojawił się Brazylijczyk Ayrton Senna. Senna, który wcześniej jeździł w Lotusie miał przyjemność współpracować już z Japończykami od Hondy. Ten duet kierowców wraz z silnikami Hondy, bolidem MP4/4 zaprojektowanym przez genialnego Gordona Murraya łączyły się w przepis na sukces, który ekipa dowodzona przez Rona Dennisa miała osiągnąć w nadchodzącym sezonie 1988.

O tym jak Mclaren może być mocny przekonaliśmy się na inauguracyjnym wyścigu sezonu w Brazylii. Wyścig wygrał pewnie Prost prowadząc od startu do mety, zaś Sennę zdyskwalifikowano. W San Marino górą był ponownie Mclaren. Tym razem jednak to był Brazylijczyk. Senna zdobył Pole Position a następnie wygrał na Imoli prowadząc przez cały wyścig. Prost dojechał tuż za Ayrtonem jako drugi. Trzeci Nelson Piquet stracił okrążenie do drugiego Francuza. Mclaren miał miażdżącą przewagę nad konkurencją i czuł się bardzo pewnie. To miał być ich sezon.

Po San Marino przyjeżdżamy do księstwa Monako na trzecią rundę sezonu 1988. Poprzednie GP Monako wygrał Senna, jeszcze jako kierowca Lotusa. Ayrton bardzo lubił ten tor a na krętych ulicach czuł się swobodnie. Prawdziwy popis geniuszu Brazylijczyka miał nadejść w kwalifikacjach. W nich to kierowca z São Paulo wzniósł się na wyżyny umiejętności.
W kwalifikacjach jechał znacznie szybciej od innych i bił rekordy toru. Senna opisywał ten moment tak: > „Miałem już niemal zapewnione pole position, ale i tak jechałem coraz szybciej. Okrążenie za okrążeniem, szybciej, jeszcze szybciej. Początkowo prowadziłem o pół sekundy, potem miałem sekundową przewagę ale i tak jechałem dalej. Nagle się okazało, że jestem prawie o 2 sekundy wszystkich innych, nie wyłączając partnera z zespołu jadącego w tym samym samochodzie. W tej chwili zrozumiałem, że już samochodu w sposób świadomy. Prowadziłem jakby instynktownie, znajdowałem się w innym wymiarze.”
To było coś niesamowitego. Senna zmiażdżył konkurentów w Monako wykręcając niebotyczny czas. To było prawdziwe arcydzieło w wykonaniu Brazylijczyka. Prost stracił do Senny w kwalifikacjach ponad 1,5 sekundy! Przepaść! Czołówka kwalifikacji wyglądała tak: pierwszy Senna, drugi Prost a za nimi Berger, Alboreto, Mansell i Nannini. Do wyścigu nie zakwalifikowali się: Nakajima, Schneider, Campos i Bailey. Prost jednak po kwalifikacjach w jego typowym racjonalnym i spokojnym stylu stwierdził: > „W Monako nie ma znaczenia, czy wywalczysz pole position z przewagą jednej dziesiątej czy jednej setnej sekundy. Jesteś z przodu i to tyle. Nie ważne ile to będzie tylko siedem metrów przewagi na starcie”. Nic dziwnego, że do Prosta przyległ przydomek „Profesor”. Jego wyrachowany, racjonalny styl robił wrażenie. Przejdźmy, więc teraz do wyścigu.

Bardzo dobrze ruszył Ayrton Senna, który momentalnie odskoczył od reszty stawki przy wyjściu z zakrętu Saint- Devote. Nie popisał się za to Alain Prost, który to miał na starcie problem z wrzuceniem dwójki, w wyniku czego został objechany przez Gerharda Bergera z Ferrari. Na starcie doszło do wypadku. Mianowicie, już na pierwszym zakręcie wyścig zakończył Alex Caffi z Dallary. Następnie już na 1 kółku wycofał się z dalszej jazdy aktualny wtedy Mistrz Świata – Nelson Piquet z Lotusa z powodu problemów z samochodem. Senna odjeżdżał reszcie, zaś Prost się męczył z Bergerem. W Monako jest cholernie ciężko o wyprzedzanie. W międzyczasie z wyścigu odpadli: Tarquini, Johansson, Cheever, Larrauri, Arnoux i De Cesaris. Za Bergerem zrobił się mały korek w postaci Prosta, Mansella i Alboreto. Na 32 okrążeniu Włoch Michele Alboreto z Ferrari zaatakował Mansella w sekcji basenowej. Na nieszczęście Brytyjczyka, kierowca stajni z Maranello zahaczył o bolid Williamsa a ten został obrócony i wylądował w barierce ochronnej. Tak się zakończył wyścig dla Nigela Mansella. Oto całe zajście z sytuacji: https://youtu.be/Dhz0Mg40Ot8 niestety chujowa jakość 🙁
Prost ciągle nie potrafił znaleźć sposobu na Austriackiego kierowcę. Berger ciągle skutecznie się bronił przed Francuzem. Senna ciągle budował swoją przewagę nad resztą. Na 50 okrążeniu doszło do efektownej kraksy Phillipe Alliota z zespołu Lola. Oto ten wypadek: https://youtu.be/wmeAFN7_xrg

Na 54 okrążeniu Alain Prost nareszcie uporał się z Bergerem na prostej startowej. W tym momencie Ayrton Senna miał już ponad 50 sekund przewagi nad swoim partnerem z zespołu, drugim w wyścigu Alainem Prostem. Wydawało się, że nic już nie zatrzyma Brazylijczyka.Prost miał przed sobą niemal pusty tor. Zaczął kręcić szybkie czasy. Były to czasy na poziomie 1:28,000. Widząc to kierowca z Brazylii znacznie przyspieszył, mimo iż był liderem wyścigu. Na 59 kółku wykręcił 1:26,321. Senna miał gdzieś to, że miał gigantyczną, niemal pewną przewagę i jechał po spokojne zwycięstwo. Chciał zmiażdżyć Prosta, zniszczyć go psychicznie i zabić w nim ducha walki. Jego przekaz był jasny. Nie ważne jak szybko pojedziesz, jestem od ciebie lepszy, szybszy. Daj sobie spokój i odpuść. W pit wallu jednak głównodowodzących Mclarena zaczynała niepokoić postawa Brazylijczyka, który się nie zatrzymywał. Ronowi Dennisowi – szefowi Mclarena zależało na spokojnym dowiezieniu dubletu do mety, nie widział on sensu by brazylijski kierowca tak ryzykował. Jeden z wyżej postawionych osób w Mclarenie, Meksykanin Jo Ramirez, który był przyjacielem zarówno Senny jak i Prosta opisywał to tak.

„Ron zaczął panikować. Przez radio krzyczał do Senny »zwolnij, zwolnij, on nie jest w stanie ciebie dogonić!«”.Niestety niesforny Brazylijczyk go nie słuchał, chociaż na moment nieco zwolnił, gdy przekazano mu, że Alain też zwolnił. Pomiędzy oboma panami toczyła się psychologiczna gra.

Na 67 okrążeniu doszło do katastrofy. Senna się rozbił przy zakręcie Portier. Czarny scenariusz Rona Dennisa stał się faktem. Ayrton nie posłuchał i przeszarżował. Ludzie w garażu Mclarena czekali na przybycie zdruzgotanego Senny do garażu, lecz ten się nie pojawił. Zamiast tego wściekły i zrozpaczony kierowca Mclarena poszedł do swojego apartamentu w Monako i się tam zamknął. Neil Oatley, inżynier wyścigowy Prosta wyznał wtedy: > „W garażu panował dziwny nastrój. Spodziewaliśmy się dubletu oraz dużej przewagi jednego samochodu nad drugim. To oczywiście nie jest normalne, że kierowca nie wraca do garażu, aby zdać relację ze zdarzenia. Wydaje mi się, że niektórzy niepokoili się o stan psychiczny Ayrtona. Niektórzy w garażu uważali, że zniknięcie Senny świadczyło o braku jego dojrzałości.”

Wyścig wygrał Alain Prost z Mclarena. Drugi był Gerhard Berger z Ferrari a podium uzupełnił Michele Alboreto również z Ferrari. Czwarty był Derek Warwick z Arrowsa a punktowane pozycji uzupełnili jeszcze Jonathan Palmer z Tyrrella i Włoch Riccardo Patrese z Williamsa.

Jo Ramirez, przyjaciel Senny po wyścigu próbował dobić się do jego mieszkania by go jakoś pocieszyć. Jego mieszkaniem zajmowała się gospodyni o imieniu Isabelle. Ramirez cały czas próbował się dodzwonić do niego. Ciągle słyszał odpowiedź, że Ayrtona nie ma w mieszkaniu. Nareszcie późnym wieczorem, po wielu próbach powiedział jej, że tu mówi Jo i musi z Senną pogadać. Senna odebrał telefon cały zapłakany. Płakał mówiąc, że to był jego błąd, że zachował się nieodpowiedzialnie w ważnym momencie i jest on strasznym głupkiem. Jo próbował go pocieszyć i się go spokojnie spytał. > „Dlaczego nie zwolniłeś? Prost nigdy by ciebie nie złapał”.
Senna stwierdził, że gdyby zwolnił straciłby koncentrację.

Ayrton był po prostu perfekcjonistą. Jednak ten dzień to była dla niego bolesna lekcja dana przez wyrachowanego „Profesora”. Senna przyznał w przyszłości, że ten moment w Monako wiele go nauczył i zmienił. Zapraszam do obserwowania mojego tagu i komentowania w komentarzach.
Przygotowując się do artykułu korzystałem z książki autorstwa Malcolma Folleya pt. „Grand Prix Monaco”.

#opowiescizeswiataf1 <— zapraszam do obserwowania!
dla zasięgu: #f1 #f1pro #abcf1 #krotkahistoriaof1 #motoryzacja #historia #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu