O Polakach w SS Powszechnie…

O Polakach w SS

Powszechnie ugruntowało się przekonanie, że Polacy w czasie wojny nie służyli w Waffen-SS. Zwykle argumentuje się to tym, że do Waffen-SS przyjmowano jedynie ochotników, a nawet jeśli jakikolwiek Polak zgłosiłby się do Waffen-SS i tak nie mógłby podjąć służby ze względów narodowościowych. Stoi to jednak w jaskrawej sprzeczności z obecną wiedzą historyczną i licznymi relacjami, na które natknąć się można w różnych źródłach. Warto się im przyjrzeć.

Bolesław Dobrski, autor wspomnień „Byłem żołnierzem Wehrmachtu”, opisuje spotkanie ze swoim kolegą z Pomorza, Alojzym („Alosiem”), i rozmowę na temat wojennych przeżyć, która miała miejsce wiosną 1943 r. Dobrski podaje dość szczegółowe informacje na temat losów Alojzego, m.in. że walczył pod Stalingradem, a po rozbiciu swojej jednostki został „przezbrojony i przemundurowany”, a następnie wcielony do pułku Waffen-SS . W esesmańskim mundurze został ranny i jako rekonwalescent odwiedził rodzinne strony, czyli Pomorze. Według relacji Dobrskiego obawiał się on możliwości pozostania w szeregach Waffen-SS na stałe.

Dwa przypadki służby w Waffen-SS Polaków odnotowano także w książce „Dziadek w Wehrmachcie”. Autorka Barbara Szczepuła przeprowadziła w niej szereg rozmów z weteranami niemieckiego wojska oraz ich rodzinami. Jedna z rozmówczyń Szczepuły powiedziała, że jej kuzyn był w Waffen-SS. W innym miejscu książki znajduje się relacja byłego żołnierza Wehrmachtu, który wspomina, jak Rosjanie przed repatriacją do Polski jeńców sprawdzali, czy na ciele danej osoby nie ma esesmańskich tatuaży. Ów weteran zapamiętał, że dwóch Polaków z powodu odnalezienia u nich takich tatuaży nie zostało zwolnionych z niewoli.

Kolejna wzmianka o Polakach w Waffen-SS pojawia się w dokumentach polskiej 1 Dywizji Pancernej, która od 1944 r. walczyła w Europie. W „Komunikacie Informacyjnym nr 3 za czas 031800 do 041800 [za czas od 3 sierpnia godz. 18.00 do 4 sierpnia godz. 18.00]” znajduje się zapis: „Dywizje SS mają pewien procent Ukraińców, Czechów i Polaków. 1 SS i 12 SS należą do tej grupy”. W komunikacie mowa o 1 Dywizji Pancernej SS „Leibstandarte Adolf Hitler” oraz 12 Dywizji Pancernej „Hitlerjugend”, które w sierpniu 1944 r. walczyły w Normandii. Jednostki te były dywizjami niemieckimi, toteż wśród Polaków musieli być albo obywatele niemieccy narodowości polskiej, albo Polacy ze Śląska, Wielkopolski lub Pomorza, wpisani na volkslistę

Inne źródło mówiące o Polaku w Waffen-SS to wspomnienia SS-Standartenführera (potem SS-Brigadeführera) Kurta Meyera, dowódcy 25 pułku grenadierów pancernych SS ze składu 12 Dywizji Pancernej „Hitlerjugend”. Meyer w powojennym procesie (przeprowadzonym w grudniu 1945 r. w Aurich w Niemczech) został oskarżony o zbrodnie wojenne, m.in. o morderstwo na kanadyjskich jeńcach wojennych 8 czerwca 1944 r. Świadkiem oskarżenia był Polak, SS-Sturmmann Jan Jesionek. Latem 1944 r. służył on w 12 dywizji SS i – jak zeznał w procesie – widział, jak Meyer wydał polecenie rozstrzelania jeńców. Meyer w swych wspomnieniach napisał, że Jesionek pochodził z Górnego Śląska, a do Waffen-SS trafił w 1943 r., w okresie, gdy jego ojciec był trzymany w niemieckim więzieniu.

Autor niniejszego artykułu pragnąc zweryfikować tę informację zwrócił się do berlińskiego Deutsche Dienststelle. Wedle niemieckich danych, Jan Jesionek urodzony 6 listopada 1925 r. w Schönhein (obecnie Chrósty) w powiecie Koźle (Kreis Cosel) służył w jednostkach pancernych Wehrmachtu. Brak powiązań z Waffen-SS nie został odnotowany, jednak może być to spowodowane niekompletną dokumentacją (przed sądem Jesionek przyznał się do służby w Waffen-SS). Co więcej, Schönhein przed wojną leżało w III Rzeszy, tak więc Jesionek był przypuszczalnie Reichsdeutschem, a nie posiadaczem III grupy DVL.

Dzięki uprzejmości znajomego historyka wojskowości autor tekstu dotarł również do niezwykle interesującego dokumentu, mianowicie karty pocztowej (skany obu stron prezentowane są poniżej). Pocztówka została napisana 5 grudnia 1944 r. przez SS-Grenadiera (szeregowego Waffen-SS) Stanisława M. do Biura Informacyjno-Ewidencyjnego Polskiego Czerwonego Krzyża w Krakowie. Prosi on o pomoc w odnalezieniu matki, zamieszkałej dotychczas w miejscowości Urycz w Galicji (koło Stryja). Data nadania pocztówki wskazuje, że jej nadawca został oddzielony od matki linią frontu (Stryj został zajęty przez Armię Czerwoną w lipcu 1944 r.) i Czerwony Krzyż był wówczas ostatnim organem mogącym pomóc w odnalezieniu rodzicielki (Kraków też został zajęty przez Rosjan wkrótce potem, 18 stycznia 1945 r.). Język, w jakim napisano wiadomość, a także imię i nazwisko nadawcy i osoby poszukiwanej sugerują, że mamy do czynienia z następnym Polakiem w szeregach Waffen-SS

#gruparatowaniapoziomu #historia #polska #4konserwy #neuropa #iiirzesza