Noc długich noży i wyrzuty…

Noc długich noży i wyrzuty sumienia Fuhrera

(…) 30 czerwca tuż po południu samolot transportujący nazistowskich dygnitarzy odleciał do Monachium. Po wylądowaniu spod gmachu ministerstwa odjechały trzy mercedesy. Rohm zażywał akurat wypoczynku w Wiessee, gdzie zatrzymał się w położonym nad jeziorem hotelu. Fuhrer z naładowanym i odbezpieczonym pistoletem w dłoni wpadł do zajmowanego przezeń pokoju nr 21. „Jesteś zdrajcą!” – wrzasnął na przywitanie. Goebbels i Lutze milczeli. Pod numerem 36 odnaleźli 36 letniego Edmunda Heinesa, który mieszkał z jakimś młodzieńcem; Goebbels odniósł się do tego faktu nazajutrz w przemówieniu radiowym: „Proszę mi wybaczyć, nie nie będę wspominać tych ohydnych, przyprawiających nieomal o mdłości scen, które ujrzeliśmy”.

(…) Aresztowanych oficerów odwieziono specjalnie sprowadzonym autobusem. Podążały za nim trzy limuzyny; konwój ów skierował się na wszelki wypadek w kierunku południowej okrężnej drogi, w obawie przed potencjalną próbą odbicia więźniów ze strony SA. Hitler następnie przekazał telefonicznie Goeringowi umówione hasło, które oznaczało wezwanie do przeprowadzenia podobnej czystki w Prusach. Fuhrer tego samego ranka, zwracając się do oficerów SA średniego szczebla, wygłosił całą litanię zarzutów pod adresem Rohma, zarzucając mu m.in konszachty z obcymi mocarstwami i ciemnych interesach finansowych. Oznajmił również, że niektórzy z zatrzymanych zostaną rozstrzelani. Lutzemu pokazano w gestapo listę nazwisk; nowy szef SA zauważył jednak, że przy kilkunastu postawiono już krzyżyk. Hitler zaproponował, aby darować życie Rohmowi, który ostatecznie był jego bliskim przyjacielem. Hess argumentował, że takie posunięcie będzie niesprawiedliwe. Na liście siedmiu nazwisk, które Hitler o 17.00 przekazał Seppowi Dietrichowi, obok nazwiska Rohma nie było jednak krzyżyka. Sześciu pozostałych dowódców tego samego dnia rozstrzelano w więzieniu Stadelheim.

O 20.00 Goebbels wraz z Hitlerem odlecieli do Berlina. Według relacji naocznych świadków po wyjściu z Junkersa Hitler był śmiertelnie blady i wyczerpany. Powitał ich Goering, który niedbałym tonem oznajmił, że działając na własną rękę nieco rozszerzył listę osób przeznaczonych do zatrzymania i rozstrzelania. Fuhrer okazał złość. Goebbels zanotował: „Pozostało jeszcze niewielu. Brutalne to środki, lecz konieczne. Ernst, Strasser, Senle, Detten. Jeszcze ostatni przesiew i najgorsze poza nami. Smutne to, lecz niezbędne. Fuhrer cierpi, ale bardzo dobrze się trzyma. Doprawdy nie nadajemy się do roli katów. Wyroki wydajemy w majestacie powagi. Ogółem około 60”.

Wobec Strassera (był śmiertelnym wrogiem Goebbelsa) początkowo zastosowano areszt prewencyjny w siedzibie berlińskiego gestapo. Po kilku godzinach otwarto drzwi celi, po czym Gregora zastrzelił bliski przyjaciel i wysłannik Goebbelsa, niejaki Weiss. Na wieść o tym Hitler wpadł w szał, musiał jednak kryć Goebbelsa. Nakazał, aby wdowie po Strasserze wypłacać 500 marek miesięcznie z policyjnego funduszu odszkodowań. Strasser w nazistowskim rejestrze figurował jako „samobójca”. Na drugi dzień w willi Goebbelsa Hitler dostrzegł księcia Schaumburg-Lippego w mundurze SA. „A Pan gdzie był w sobotę?” – zapytał go zdziwiony Fuhrer. Adiutant Goebbelsa wyjaśnił, że przebywał służbowo w ministerstwie. „To miał Pan wielkie szczęście, gdyż wątpię, czy zdołałbym Pana ochronić”.

#historia #ocieplaniewizerunkuadolfahitlera #hitler