„Nie mogę…

„Nie mogę oddychać”…”nie mogę oddychać”…”nie mogę oddychać”…”nie mogę oddychać”…”nie mogę oddychać”…”nie mogę oddychać”…”nie mogę oddychać”…”nie mogę oddychać”…”nie mogę oddychać”…”nie mogę oddychać”…”nie mogę oddychać”… – tak brzmiały ostatnie słowa Erica Garnera, czarnoskórego mężczyzny zabitego przez policję w 2014 roku.
Na przykładzie niniejszej sprawy widać w jak odmienny sposób może być przedstawiane to samo wydarzenie. Osoby o prawicowych twierdzą, że skoro zajmował się sprzedażą nieopodatkowanych papierosów, a wcześniej narkotyków to można go ot tak udusić na ulicy. Bardziej wrażliwe osoby postrzegają go natomiast jako ofiarę systemu.

Życie Erica Garnera
Eric Garnera pracował jako ochroniarz, ale z powodu jednorazowego spóźnienia został zwolniony z pracy. Czasy były trudne i nie mógł znaleźć nowej pracy, a miał na utrzymaniu żonę i dzieci. Mógł więc wybrać pomiędzy śmiercią głodową a zarabianiem pieniędzy w jedyny możliwy sposób. Wybrał drugą opcję. Po pewnym czasie został zatrzymany i trafił do więzienia. W końcu wyszedł, ale wyrok całkowicie uniemożliwił mu znalezienie legalnej pracy. Siłą rzeczy wrócił zatem do sprzedawania narkotyków. Znowu został złapany i znowu odsiedział wyrok. Cykl się powtarzał. Z czasem przerzucił się na sprzedaż nieopodatkowanych papierosów. Ponownie był łapany, odsiadywał wyrok i wracał do sprzedaży papierosów. Często władze nie były mu w stanie udowodnić sprzedaży, wiec zadowalano się jedynie konfiskatą papierosów i wypisaniem mandatu za posiadanie dużej ilości papierosów. Warto zaznaczyć, że Garner nie stosował przemocy „w pracy” ani nie opierał się aresztowaniu jeśli wiedział, że policja ma powód, aby go zatrzymać. Czy łamał prawo? Jak najbardziej. Czy postępował niemoralnie? Papierosy i narkotyki szkodzą zdrowiu, więc raczej tak. Czy więc należy go potępić? Tutaj odpowiedź nie jest łatwa. Rodzi się pytanie KTO ma do tego prawo. Nie wiem kto ma prawo, ale wiem kto nie ma do tego prawa, a mianowicie tak zwani „wolnościowy” – libertarianie i korwiniści. Przecież wyraźnie opowiadają się za legalizacją narkotyków i sprzeciwiają wysokim podatkowym, a więc i horrendalnie wysokiej akcyzie na papierosy. To korwiniści i libertarianie powinni pierwsi wystąpić w obronie Erica Garnera i czarnoskórych skazanych za posiadanie narkotyków! A jednak to właśnie oni są pierwsi do potępiania tego człowieka. Rasizm? Głupota? Niewiedza? Prawdopodobnie wszystko naraz.
Garner nie był przykładnym obywatelem, ale był człowiekiem. Kochał swoją rodzinę i starał się zarobić na jej utrzymanie. Zgodnie z libertariańską ideologią był też wolnym człowiekiem, który starał się działać wbrew opresyjnemu państwu.

Śmierć Erica Garnera
W dniu swojej śmierci Garner był spokojny. Nie handlował papierosami, a więc policja nie miała powodu, aby go zatrzymać. A jednak… Zgodnie z zasadą „Stop and Frisk” policja ma prawo zatrzymać dowolną osobę bez jakichkolwiek podstaw ( https://www.youtube.com/watch?v=xWrZta70QmY ). Ofiarami tej praktyki padają głównie mniejszości rasowe dlatego tez mniejszości stanowią 90% skazanych za posiadanie narkotyków, chociaż według szacunków 75% zażywających narkotyki to osoby białe. Garner zawsze stosował się do poleceń funkcjonariuszy, o ile wiedział, że mają powód, aby go zatrzymać. Tym razem było inaczej. Zaczął z nimi dyskutować – nie skończyło się to dal niego dobrze. Daniel Pantaleo, funkcjonariusz, na którego wniesiono rekordową liczbę skarg, chwycił go za kark, przewrócił i zaczął dusić. Na nic zdały się błagania Garnera. Zanim umarł zdążył aż jedenaście razy wykrzyczeć błaganie o litość.
Czy dało się uniknąć tej śmierci? Cóż, wystarczyło, aby funkcjonariusz postępował zgodnie z prawem – nie zatrzymywał bez powodu i nie stosował chwytu, który już w 1993 roku(!) został zabroniony przez nowojorską policję.

Następstwa śmierci Erica Garnera
Po śmierci Garnera oficerowie złożyli raport zawierający bardzo złagodzoną wersję wydarzeń, w której starali się oczernić ofiarę i wybielić samych siebie. Na szczęście jeden z obserwatorów, Ramsey Orta, nagrał całe to zdarzenie i przekazał film reporterowi, który po wszystkim przybył na miejsce. „Na szczęście ” dla sprawiedliwości, bo nie dla samego filmującego. Od tej pory Ramsey Orta stał się obiektem inwigilacji policji, która w końcu nakryła go na posiadaniu narkotyków. W momencie zatrzymania wprost powiedzieli, że to w ramach zemsty. Gdy w oczekiwaniu na proces przebywał w więzieniu podawano dodawano mu do jedzenia trutkę dla szczurów. W związku z narkotykami oskarżono także jego matkę. Orta poszedł na ugodę i w zamian za uniewinnienie matki oraz przyznanie się do winy dostał parę lat. Musiał powiedzieć, że przyznanie nastąpiło bez przymusu i bez obietnicy uzyskania jakichkolwiek korzyści.
Jaka kara spotkała Daniela Pantaleo w związku ze śmiercią Garnera? Niewielka i to po 5 latach. Sąd „badał” tę sprawę przez wiele miesięcy, powołano dziesiątki świadków i wydano mnóstwo pieniędzy. Można by pomyśleć, że proces był niezwykle rzetelny. Jednak jeśli przyjrzeć się szczegółom widać, że nie powołano kluczowych świadków, zadawano nieistotne pytania i nie uwzględniono nagrania. Ostatecznie Esaw Garner, żona Erica, uświadomiła sobie, że nie ma nadziei na sprawiedliwość i zgodziła się zawrzeć ugodę. Stres, rozpacz, poczucie niesprawiedliwości oraz być może winy z powodu zawarcia ugody sprawiły, że zmarła na serce w wieku 27 lat. Nie doczekała zwolnienia Daniela Pantaelo, które miało miejsce w sierpniu 2019 roku. Funkcjonariusz zapowiedział pozwanie policji w związku ze zwolnieniem.

A to tylko jedna z wielu spraw, które przyczyniły się do powstania ruchu Black Lives Matter („Czarne Życia Mają Znaczenie”)

Źródło: Matt Taibbi, I Can’t Breathe: A Killing on Bay Street (2017)
#usa #historia #gruparatowaniapoziomu #rasizm #libertarianizm #ciekawostki