Nie mam wątpliwości co do…

Nie mam wątpliwości co do jednego. Dzisiejszy haniebny wyrok w sprawie aborcji będzie polskim Dredem Scottem. Tamten też w zamierzeniu miał rzutem na taśmę stworzyć i zakonserwować mocno zapóźniony stan rzeczy. Chodziło wówczas o niewolnictwo. W rzeczywistości wyrok rozbujał tak nastroje że 10 lat później nie było już nawet tego co to orzeczenie miało uchronić.

Czym był Dred Scott, a właściwie sprawa Dred Scott v. Sandford? Cofnijmy się do USA połowy 19 wieku. Dokładnie rok 1857. W kraju legalne jest niewolnictwo. Spory na jego temat były wielkie, ale powstał zgniły kompromis ograniczający jego terytorialny zasięg. Południe mogło sobie niewolników zachować pod warunkiem że nie próbuje go przenosić na nowe terytoria. Nikogo to nie zadawalało, ale utrzymało to pokój w kraju przez całe dziesięciolecia. Ale mijają lata i na Południu czuć coraz większy niepokój. Widzą jak Północ rośnie w siłę gospodarczo i ludnościowo i zaraz zdominuje politycznie kraj. A na Północy mieszkają te lewa… znaczy się Purytanie, Kwakrzy, drobni rolnicy, kapitaliści i wolnomyśliciele którzy krzywo patrzą na posiadanie niewolników. Pięć, dziesięć lat lat i nawet napisana pod interesy właścicieli niewolników konstytucja da większość abolicjonistom.

Co więc Południowcy robią? Idą do Sądu Najwyższego, wówczas akurat napakowanego nominatami z Południa. Otóż na jakimś zadupiu niejaki Dred Scott pozwał białego właściciela o wolność. Scott był niewolnikiem, ale mieszkał ze swoim panem w położonym na Północy stanie Illinois gdzie niewolnictwo było nielegalne. Nie uciekł na Północ (co zmieniałoby sytuację), ale po prostu przyjechał za wiedzą, zgodą i razem ze swoim panem. Formalnie więc, zgodnie z dotychczasowymi kompromisami, Scott stał się wolnym człowiekiem z chwilą przekroczenia granicy stanu. Ale Południowcy postanowili jego sprawę wykorzystać do zakonserwowania dotychczasowego stanu w całym kraju. Zwycięska dla Scotta sprawa sądowa została przyjęta przez amerykański Sąd Najwyższy który wydał wyrok jaki zszokował cały kraj. Otóż w wyroku napisanym przez południowca Rogera B. Taney’a (niespodzianka, właściciela niewolników!) Sąd Najwyższy stwierdził że Czarni nie w ogóle mogą pozywać Białych. Dlaczego? Bo nie są i nie mogą być z racji koloru skóry obywatelami. Dalej, sąd wyszedł poza granice sprawy i orzekł że tak naprawdę do rząd federalny nie ma żadnego prawa do ograniczania niewolnictwa.

Na Południu strzeliły korki szampana. Nie tylko ich ukochana instytucja została uznana za zgodną z konstytucją USA. Ale za nielegalne uznane zostały wcześniejsze kompromisy które niewolnictwo ograniczały. Hulaj dusza. Ale nie przewidzieli jednego. Że północ się wkurzy. I to bardzo mocno. Nie tylko wkurzyła Północnych treść wyroku, mocno już odstająca od poglądów obowiązujących na Północy. Wkurzyło ich bezczelne złamanie przez Południowców „świętego” kompromisu i wykorzystanie do tego sądu. Trzy lata później prezydentem został Abraham Lincoln z Partii Republikańskiej, która do 1857 roku była marginalną grupą radykałów.

#aborcja #polityka #historia #polska #usa #bekazkatoli