GP Francji 1979 – pierwsze…

GP Francji 1979 – pierwsze zwycięstwo turbodoładowanego Renault oraz tytaniczna walka Villenueve’a i Arnoux.

Ostatnio coś spadł poziom merytoryki na tagu, więc pora to jakoś wyrównać( ͡° ͜ʖ ͡°). A przy okazji zapraszam na małą lekcję historii. Omówimy sobie dziś legendarne GP Francji z 1979 roku.

Świetny wyścig, który był przełomem w historii F1 z powodu pierwszej wygranej bolidu z turbosprężarką, który zapoczątkował erę Turbo w Formule 1, jest pamiętany przez wszystkich z powodu zapierającej dech w piersiach legendarnej walki koło w koło Gillesa Villenueve’a i Rene Arnoux o drugie miejsce na ostatnich okrążeniach wyścigu. Najpierw jednak przed tym kontekst historyczny.

W sezonie 1979 Ferrari wystartowało ze zmodyfikowaną wersją swojego świetnego 312t. Wtedy to jeszcze były takie czasy, że jak dana konstrukcja była świetna to nie porzucano jej na rzecz nowej, lecz ją modyfikowano, lekko zmieniano. Nie było czegoś jak teraz, że nowy sezon = od nowa, kolejny nowszy bolid. Tak właśnie było w przypadku Ferrari. Skład Scuderii na sezon 1979 składał się z Kanadyjskiego super-talentu w postaci Gillesa Villenueve’a i bardziej doświadczonego Jody’ego Schecktera z RPA, który przed sezonem 1979 przeszedł do Ferrari z zespołu Wolf. Tor w Dijon był bardzo szybki, składał się z długiej prostej i paru łukowatych zakrętów. Na takim torze najważniejszą rzeczą, która się liczy to potężny, mocny silnik. Przez lat moc silnika była wizytówką zespołu z Maranello, który montował potężne V12 w swoich samochodach. W myśl samego Enzo Ferrariego, który uważał, że aero jest dla lamusów i chuj, kurwa V12. Jednakże ktoś rzucił Ferrari wyzwanie jeżeli chodzi o moc silnika i Włosi wcale nie mieli by się zdawało mieć najmocniejszy silnik w stawce. To wyzwanie nadeszło z Francji.

Mowa oczywiście o Renault. Francuzi weszli do F1 w 1977 roku ze swoim RS01.
Renault by zwiększyć moc wykorzystał Turbodoładowanie i było pionierem w F1, jeżeli chodzi o ten fakt. Francuzi rozpoczęli cały szał na Turbo, który na dobre rozkwitł w F1 w latach 80tych, które były nazywane potocznie „erą Turbo”. Turbodoładowanie miało pozytywy jak mniejsza pojemność silnika, która nie musiała się odbyć kosztem mocy. Moc była duża a nawet bardzo, lecz silnik spalał mniej, więc był bardziej oszczędny. Silnik V6 Turbo Renault miał pojemność 1,5 litra w porównaniu do potężnej V12 Ferrari, która miała pojemność 3 litrów, więc o połowę więcej niż Francuski silnik! Turbodoładowanie miało jednak swoją dużą wadę co odzwierciedlały pierwsze wyniki Renault. Mianowicie były strasznie awaryjne i bardzo często się psuły. Krótko mówiąc, Renówkom często zdarzało się, że nagle jebło Turbo i silnik wybuchał. Lubiły się jebać. Stąd też wziął się przydomek pierwszych bolidów Renault, czyli „żółty parowóz”. Odnosi się do tego, że w bolidach francuskiej stajni często wybuchał silnik, w wyniku czego dymiło się z samochodu niczym z parowozu a bolidy Renault były żółte.

Progres przyniósł francuskiej stajni sezon 1979. Francuzi postawili na swoich. Za sterami Renault w 1979 roku zasiadali dwaj Francuzi: Jean-Pierre Jabouille oraz René Arnoux. Z Jabouille jest o tyle ciekawa historia, że nie dość, że był on kierowcą to jeszcze inżynierem. Był on jedną z osób, która stworzyła pierwsze Renault RS01 i był jednym z ostatnich kierowców-inżynierów w F1. W trakcie sezonu 1979 Francuzi zaprezentowali nowy bolid RS10, który był dopracowaniem początkowego RS01. Posiadał on tzw. efekt przyziemny, który wchodził wtedy do F1 i stawał się coraz bardziej popularny. Posłali go do boju już podczas GP Hiszpanii. Jak się zakończyło? Można było się tego domyśleć. Na 21 kółku eksplodowało Turbo i to był koniec wyścigu XD. Silniki Renault wtedy psuły się gorzej niż silniki Hondy w latach 2015-17 (GP2 Engine, GP2 Arrghh( ͡° ͜ʖ ͡°)).
W Belgii i w Monako jest niewiele lepiej (znowu nawaliło Turbo). Przełamanie ma nadejść na francuskiej ziemi w Dijon, podczas GP Francji na torze, gdzie głównym atutem jest moc silnika.
Wracając do Ferrari, Włosi jechali na tor w Dijon w dobrych humorach. Samochód spisywał się świetnie, byli liderami w tabeli a do Francji przyjeżdżali po zwycięstwie w Monako.

Wygrali w Monako, trochę na przekór filozofii Enzo, bo na ciasnych i krętych ulicach Monako mniej liczy się moc silnika a właśnie aerodynamika, której tak ten Enzo nie doceniał( ͡° ͜ʖ ͡°). W tabeli prowadzi kierowca Scuderii Jody Scheckter z 30 punktami na koncie. Drugi w tabeli Jacques Laffite z francuskiej stajni Ligiera ma 24 punkty. Na trzecim miejscu jest ulubieniec włoskich Tifosich i samego Enzo, czyli brawurowy i nieustępliwy Gilles Villenueve z Ferrari, który zdobył punktów 20. Renault nie zdobyło jeszcze żadnego punktu. Żeby zdobyć punkt trzeba najpierw dojechać do mety a ciężko jest zdobywać punkty kończąc przed czasem( ͡° ͜ʖ ͡°). Przed wyścigiem doszło do małej zmiany w stawce. Po GP Monako i kolejnym słabym występie, playboy i Mistrz Świata z 1976 roku – James Hunt stwierdził, że pierdoli taką robotę i odchodzi z F1 na emeryturę, by w imprezować, jarać szlugi i podrywać panienki w spokoju. Jego miejsce w ekipie Wolfa zajmuje mało doświadczony w F1 Keke Rosberg z Finlandii.

Na szybkim torze w Dijon widać jaką przewagę daje Turbodoładowanie ekipie z Francji. Jean-Pierre Jabouille zdobywa Pole Position przed swoim kolegą z zespołu René Arnoux z czasem 1:07.19. Renault zajęło cały pierwszy rząd przed bolidami Ferrari. Villenueve startował trzeci a Scheckter piąty. Obu panów rozdzielił młody wówczas Nelson Piquet z Brabhama zasilanym wówczas przez silnik V12 Alfy Romeo, co pomagało wówczas Brabhamom na szybkich torach takich jak Monza czy właśnie Dijon.

Genialnie wystartował Gilles Villenueve, który znalazł się pierwszy przed bolidami Renault. Strasznie na tym stracił Arnoux, który spadł na dziewiątą pozycję. Villenueve dzielnie utrzymywał swoją pozycję i cały czas prowadził przed Francuzami. Jednakże Kanadyjczyk w połowie wyścigu zaczął mieć problemy z hamulcami. Po pewnym czasie dogonił go i wyprzedził Jabouille. René Arnoux zaś odrabiał straty i zbliżał się do kierowcy Ferrari. Na pewno pomogły mu w tym różne awarie, czy wypadki innych kierowców. Coraz bardziej rosła przewaga Jabouille nad Villenuevem. Rozradowana francuska publiczność patrzyła jak Francuski kierowca jedzie francuskim samochodem po zwycięstwo w domowym wyścigu. Jednak następowało pytanie: czy silnik to wytrzyma do mety? Jak wiemy bolidy Renault były mocno awaryjne a ich silniki uwielbiały nagle wybuchać. Jednakże tego dnia, nic nie miało prawa zatrzymać rozpędzonego Renault. Ostatecznie silnik dotrwał do końca a Jabouille oraz Renault odnieśli swoje pierwsze zwycięstwo. Jednak najlepsze zostało na koniec.

W oddali Gilles Villenueve wiedział, że za bardzo nie ma szans wygrać i musi się zacząć bronić przed nacierającym René Arnoux. Na kilka okrążeń przed końcem Francuz był już na ogonie bolidu Ferrari. Jednakże w słowniku Gillesa Villenueve’a nie występowało coś „łatwe poddanie się”. Gilles słynął z waleczności, podejmowania ryzyka na torze, brawurowej, agresywnej jazdy oraz nigdy się nie poddawał i zawsze szedł do końca. Tymi cechami Gilles zyskał sobie uznanie na torze oraz uwielbienie fanów, którzy kochają twardą, agresywną walkę koło w koło. Arnoux miał mieć trudną przeprawę przed sobą. Na trzy okrążenia Arnoux wykonał skuteczny manewr wyprzedzania i znalazł się przed kierowcą Ferrari. Mimo straconej pozycji Kanadyjczyk się nie poddawał i postanowił atakować. Następnie Gilles Villenueve wiedząc, że to może być ostatnia szansa zrobił manewr a’la Daniel Ricciardo. Opóźnił hamowanie do końca i mimo zablokowanego hamowania wepchnął się przed Francuza. Nastąpiło ostatnie okrążenie. Kierowcy wiedzieli o tym, że to ich ostatnia szansa na manewr. I tu zaczyna się prawdziwa zabawa. Najprawdopodobniej najwspanialsza walka w historii Formuły 1. Epicka, tytaniczna walka do samego końca. Villenueve i Arnoux wyprzedzali się nawzajem co moment, jadąc tuż obok siebie koło w koło i wypychając się poza tor. Tego nie da się powiedzieć to trzeba zobaczyć! https://youtu.be/QtZ0wv1I8yc Wybaczcie za słabą jakość, lecz to były lata 70te, więc nie wymagajmy cudów. Ta walka to było coś pięknego!

Ostatecznie Villenueve dojechał do mety jako drugi tuż przed René Arnoux. Układ na podium był taki: Jabouille – Villenueve – Arnoux. Obydwóm Renault udało się dojechać do mety i stanąć na podium. Słaby występ zaliczył lider klasyfikacji generalnej i drugi kierowca Ferrari- Jody Scheckter przyjechał dopiero siódmy i nie zdobył punktów. Dobry występ zaliczyła ekipa Williamsa, którego kierowcy Alan Jones i Clay Regazzoni zajęli odpowiednio 4 i 6 miejsce. To zwiastowało mocną formę Williamsa w kolejnych wyścigach.
Co do Villenueve’a i Arnoux: czy mieli do siebie po wyścigu pretensje co do zbyt agresywnej walki? Skądże. Oboje pogratulowali sobie po wyścigu twardem i dobrej walki a sam René Arnoux uważa po latach tą walkę za swoje najpiękniejsze wspomnienie z całej kariery w F1. Zero problemów i narzekania w przypadku obu panów. Niesamowita to była walka!

#opowiescizeswiataf1 <— zapraszam do obserwowania!
dla zasięgu: #f1 #motoryzacja #historia #abcf1 #krotkahistoriaof1