Dzienniki Goebbelsa, 29…

Dzienniki Goebbelsa, 29 września 1942:
„Pułkownik Schmid i podpułkownik Wodarg przedstawili mi na polecenie marszałka Rzeszy [Göringa] wykład o aktualnej sytuacji lotnictwa. Pułkownik Schmid zarysował sprawę szeroko, przedstawiając rozwój wojny powietrznej od kampanii w Polsce. Wtedy mieliśmy absolutną przewagę i dlatego mogliśmy użyć naszej Luftwaffe, kiedy i jak chcieliśmy. Z biegiem czasu sytuacja zmieniła się gruntownie. Podczas kampanii w Polsce mogliśmy do bombardowania Warszawy rzucić nasze [samoloty] Ju-52, ponieważ Polacy nie mieli już wtedy ani myśliwców, ani obrony przeciwlotniczej. W kampanii francuskiej nasza przewaga była jeszcze ogromna. Francuzi używali przestarzałych modeli maszyn i zupełnie nie dorównywali naszej Luftwaffe. Schmid reprezentuje słuszny pogląd, że lotnictwo nie rozstrzygnie losów wojny, ale może się do tego walnie przyczynić. Zdobycie określonych umocnień było możliwe tylko za pomocą samolotów. Przełamanie linii Maginota pod Sedanem nie udałoby się czołgom, gdyby przedtem Luftwaffe nie wykonała swojej pustoszącej roboty. Zresztą musimy być świadomi faktu, że Francja skapitulowała w momencie, w którym jeszcze nie musiała tego robić. Gdyby tam byli bolszewicy, nasza robota byłaby nieporównanie cięższa. Jaka jest tego przyczyna, to kwestia do odrębnej analizy. Moim zdaniem bierze się to stąd, że Francuzi nie mają bądź nie mieli utrwalonego światopoglądu, a nasza walka propagandowa zimą 1939/1940 roku tak dalece ich złamała, że nie mogli już stawiać zaciętego i dłużej trwającego oporu. To szybkie pokonanie Francji trochę nas, gdy chodzi o przywództwo wojenne, wbiło w pychę przy ocenie europejskich mocarstw jako naszych przeciwników. Mogliśmy wtedy działać, jak nam się żywnie podobało, i kiedy wczesną jesienią rzuciliśmy na Anglię nasze wielkie siły lotnicze, dowódcy niemieckiej Luftwaffe byli przekonani, że uda się Anglię skruszyć na tyle, iż będzie przynajmniej skłaniać się do kapitulacji. Nigdy nie podzielałem takiego punktu widzenia. Oceniałem Anglię o wiele trzeźwiej, aniżeli czynili to ówcześni eksperci od lotnictwa, i tej oceny mocno się trzymam. Poza tym było też może niedobrym pomysłem, że bombardowaliśmy wyłącznie angielskie urządzenia przemysłowe i zbrojeniowe, zamiast prowadzić bezwzględną wojnę przeciwko celom cywilnym i kulturalnym. Tak robią Anglicy dzisiaj i to, ze względu na ogólną sytuację wojenną, z rosnącym powodzeniem. Walka niemieckiej Luftwaffe przeciwko Anglii musiała zostać przerwana, zanim zdołaliśmy osiągnąć absolutną przewagę na angielskim niebie. Zabrakło do tego jeszcze dziesięciu procent. Bardzo wielkie szkody wyrządziło nam wtedy nadejście złej pogody. Nasze straty były również tak duże, że nie mogliśmy sobie na nie pozwolić na dalszą metę. Właściwie to brak panowania powietrznego nad Anglią doprowadził w istocie do tego, że nie doszło do zakończenia wojny jesienią 1940 roku. […]”
#historia #drugawojnaswiatowa #iiwojnaswiatowa #2wojnaswiatowa #niemcy