Gieorgij Żukow „Wspomnienia i…

Gieorgij Żukow „Wspomnienia i refleksje”

Wydawnictwo MON 1970

Wspomnienia marszałka Gieorgija Żukowa, marszałka i zastępcy Naczelnego Wodza Armii Czerwonej z czasów drugiej wojny światowej.

Fascynująca lektura!

Z zastrzeżeniem: fascynująca dla czytelnika, który dysponuje aktualną wiedzą historyczną i jest w stanie skonfrontować słowa marszałka z tym, co na temat wojny napisali zachodni oraz postsowieccy naukowcy i badacze. Fascynująca nie tylko pod względem tego, co w niej jest, ale też tego, czego w niej nie ma. Czy to już jest czytelnictwo śledcze?

Kilka przykładów.

Nie ma ani słowa o napaści ZSRR na Polskę w 1939. O pakcie Ribbentrop-Mołotow. To, dlaczego zachodnia granica ZSRR raptem przesunęła się kilkaset kilometrów na zachód i dlaczego w czerwcu 1941 bitwa graniczna rozegrała się między innymi w okolicach Białegostoku i Lwowa a nie Mińska i Żytomierza – skryte za zasłoną milczenia.

Na stronie 211:
„Przy okazji warto przypomnieć, że kiedy Hitler próbował zaproponować Związkowi Radzieckiemu wspólne zastanowienie się nad koncepcją podziału świata na strefy wpływów, spotkał się ze zdecydowaną i niedwuznaczną odmową strony radzieckiej, która uznała, że w ogólne na ten temat nie może być mowy. Świadczą o tym dokumenty; mogą to również poświadczyć osoby towarzyszące Mołotowowi w czasie jego wizyty w Berlinie w listopadzie 1940.”

Zupełnie, jakby ten sam Mołotow zaledwie rok wcześniej nie podpisywał paktu z Ribbentropem o podziale wpływów w Europie. Jakby nie doszło do aneksji krajów nadbałtyckich i rumuńskiej Besarabii.

Ani słowa o wojnie z Finlandią. Wojna Zimowa pojawia się we wspomnieniach marszałka dopiero w połowie 1940 roku, w kontekście podejmowania decyzji o wprowadzeniu zmian w strukturze i organizacji Armii Czerwonej, będących wynikiem doświadczeń z tego konfliktu. O samej wojnie – cicho sza.

Szalenie interesująca jest lektura rozdziałów opisujących początek Wojny Ojczyźnianej. Dlaczego Armia Czerwona poniosła sromotną klęskę w 1941? Według autora i w wielkim skrócie: bo Niemcy dysponowali miażdżącą przewagą w ilości i jakości uzbrojenia, bo Stalin i nieprzygotowany do wojny, uśpiony Kraj Rad za wszelką cenę starali się zachować pokój i nie prowokować Hitlera do działań zaczepnych (nie mógł marszałek przewidzieć, że w niespełna 20 lat po jego śmierci ZSRR przestanie istnieć i ze szczelnie dotąd zamkniętych sowieckich archiwów wypłyną liczby, plany, mapy, notatki zadające kłam jego słowom, rysujące zupełnie odmienny od „uśpionego” obraz Kraju Rad).

Na wyjątkowo kiepski żart zasługuje fakt, że nie pada ani słowo o tym, jaką katastrofą dla Armii Czerwonej była rżewsko-syczewska operacja Mars i roli, jaką Żukow odegrał w jej planowaniu i przebiegu. Największa klęska marszałka w całej jego karierze – wygumkowana z historii, jakby jej nigdy nie było.

No i przedostatni akapit wspomnień to cytat z Lenina. Jak napisał sam Żukow:„Doskonalszych słów na zakończenie książki znaleźć nie można”.

Powtórzę: fascynująca lektura.

#historia #zsrr #ksiazki #iiwojnaswiatowa

1854 + 1 = 1855 Tytuł:…

1854 + 1 = 1855

Tytuł: Kapetyngowie. Królowie Francji, 987–1328
Autor: Jim Bradbury
Gatunek: historyczna
ISBN: 978-83-66625-17-4
Tłumacz: Agnieszka Marciniak
Wydawnictwo: Astra
Ocena: 7/10

Jim Bradbury, biograf Filipa II Augusta, tym razem przybliża czytelnikowi losy dynastii Kapetyngów, która rządziła Francją w latach 987-1328. Historyk w swoich rozważania cofa się jeszcze dalej, serwując także dość obszerny wstęp dotyczący Imperium Karolińskiego i czasów przed objęciem władzy przez Kapetyngów. Docenić należy układ pracy, Bradbury dość szczegółowo opisuje panowanie większości z władców, skupiając się rzeczowo na kilku zagadnieniach jak stosunki z księstwami np. Flandrią, innymi krajami np. Anglią, Italią, Cesarstwem, relacjami z Kościołem, administracją czy formą sprawowania rządów przez monarchów. Małym mankamentem jest to, że czasami niektóre tematy pokrywają się w różnych miejscach, więc dochodzi do sytuacji, że autor skacząc po chronologii niektóre wydarzenia opisuje po kilka razy, ale chyba tę drobnostkę można historykowi wybaczyć. Na plus należy zaliczyć również narrację, Bradbury nie stroni od anegdot, skandali, ale też merytorycznie opisuje poszczególne panowania przytaczając także opinie wcześniejszych badaczy i ich postrzeganie władców. Książka zawiera także drzewa genealogiczne, co ułatwia lekturę, jednak w kwestii map sprawa mogłaby wyglądać lepiej.

Wpis dodany za pomocą tego skryptu

#bookmeter #ksiazki #historia

Niemiecka poczta państwowa…

Niemiecka poczta państwowa posiada 1200 elektrycznych wozów ciężarowych, American Railway Express CE posiada obecnie : 1800 wozów elektrycznych w ruchu – informowała polska reklama Hansa Lloyd z 1925 roku.

Jakie korzyści dają elektryczne wozy ciężarowe?
I. Elektryczne wozy ciężarowe są tańsze od benzynowych.
2. Materjał pędny, energja elektryczna jest tańszą niż benzyna, przy wykorzystaniu energji wodospadów dla napędu elektrowni.
3. Zużycie elektrycznych wozów ciężarowych jest daleko mniejszem, a po latach ewentualne potrzebne naprawy są daleko prostsze, niż przy wozach spalinowych.
4. Przy ciężarowych wozach elektrycznych obsługa i utrzymanie są prostsze i łatwiejsze, szofer – mechanik jest niepotrzebnym, gdyż po paru wskazówkach każdy może z łatwością poprowadzić wóz elektryczny.
5. Wszelki kłopot umieszczenia wozu odpada zupełnie, gdyż elektryczny wóz ciężarowy jest nieczułym tak na zimno, jak i na gorąco; niema przy nim niebezpieczeństwa zapalenia się benzyny, ani zamarznięcia wody.

Ponieważ wszelkie dymienie, oraz niemiły zapach spalonej benzyny są wykluczone, nie podpada więc pod tym względem wóz elektryczny żadnym przepisom policyjnym; nie posiadając łatwych do odjęcia części składowych może wóz elektryczny spokojnie być zostawiony gdziekolwiekbądź, garaż nie jest dla niego koniecznym.

inne ciekawostki znajdziesz w dziale historia na francuskie.pl
#historia #heheszki #samochody #motoryzacja #samochodyelektryczne

Pierwszym człowiekiem, który…

Pierwszym człowiekiem, który wypalił marihuanę był chiński cesarz. Wypalał tę roślinę, bo podobał mu się zapach. Ale gdy wdychał dym, widział modrosójkę błękitną. Ptak ten kazał mu podbić sąsiadujące cesarstwa. Tak też zrobił. #historia #polityka #programowanie #pilkanozna #kanalsportowy #przegryw #heheszki #rozowepaski #seks