Zainspirowany śmiałym…

Zainspirowany śmiałym twierdzeniem @Brzytwa_Ockhama jakoby na istnienie Jezusa było równie pewne (o ile nie pewniejsze) niż Aleksandra Wielkiego postanowiłem opisać czy jest tak faktycznie

Historyczność Jezusa – analiza dowodów

Na pierwszy rzut oka kwestia historyczności Jezusa wydaje się być bardziej niż oczywista – mamy dowody w postaci czterech ewangelii kanonicznych, całej masy ewangelii niekanonicznych oraz różnych innych apokryfów, do tego parę wzmianek pozabiblijnych, a wśród historyków panuje konsensus że Jezus istniał i był postacią historyczną. Ale czy tak jest faktycznie? Let’s find out.
Zanim przejdziemy do samych dowodów to warto dodać że konsensus nie jest sam w sobie wyznacznikiem prawdziwości – jest jedynie wyznacznikiem dominującego poglądu (i nie znaczy że nie ma żadnych historyków którzy uważają że Jezus najpewniej nie istniał bo są, np.: Robert Price albo Richard Carrier, a część wykazuje w tej kwestii pogląd agnostyczny), do tego w ramach owego konsensusu wlicza się wszystkich historyków, a nie badaczy którzy byliby w stanie zachować neutralną ocenę w tej kwestii. A wiadomo że historycy chrześcijańscy nigdy nie podważą istnienia centralnej postaci swoich wierzeń (i najpewniej również nie zrobią tego muzułmanie, bo Jezus jest dla nich jednym z proroków). Doliczmy do tego grupę historyków ateistów i agnostyków którzy uznają że istniał jakiś prorok apokaliptyczny Jeszua i mamy konsensus. Warto dodać że nie ma natomiast żadnego konsensusu w kwestii życia Jezusa jako postaci historycznej – tutaj występuje już całe spektrum poglądów – od biblijnego fundamentalizmu gdzie wszystkie, nawet najbardziej nieprawdopodobne wydarzenia z ewangelii miały miejsce naprawdę, poprzez pogląd że jeśli pominąć zjawiska nadprzyrodzone to ewangelie w miarę wiernie opisują życie Jezusa, a skończywszy na „Jezus był mało znaczącym prorokiem apokaliptycznym którego życie nie miało praktycznie nic wspólnego z ewangeliami, a w celu ustalenia jak prawdopodobnie wyglądało jego życie musimy się uciec do porównań z innymi samozwańczymi mesjaszami z tego okresu”.
Skąd taka rozbieżność? Wszystko rozbija się o to na ile podstawowe teksty opisujące życie Jezusa zawierają rzeczywiste wydarzenia, a na ile zmyślone – mowa tu oczywiście o Biblii. Obecnie już nikt normalny nie bierze za fakt biblijnych opisów stworzenia świata czy wielkiego potopu zawartych w Księdze Rodzaju, wiedza naukowa z różnych dziedzin typu biologia czy geologia kompletnie obaliła jakąkolwiek możliwość traktowania tych tekstów w sposób inny niż metaforyczny. Mniej znanym faktem jest to że ustalenia historyków i archeologów nie są w stanie z opisami Księgi Wyjścia – możemy niemal na pewno wykluczyć że Żydzi w ogóle kiedykolwiek byli w Egipcie faraonów. Zatem Biblia w większości nie podaje wydarzeń historycznych.
Ktoś w tym momencie pewnie powie „No tak, ale Nowy Testament jest jednak mocniej umocowany w realiach historycznych niż Stary”. Owszem, wydaje się on być umieszczony w bardzo konkretnych ramach czasowych niemniej jednak wciąż nie znaczy to że jest to wiarygodne źródło, bo odkładając na chwilę kwestię zgodności z faktami historycznymi to nie jest ono nawet wewnętrznie spójne. Weźmy chociażby sam początek życia Jezusa – rodowody u Mateusza i Łukasza różnią się między sobą, nawet w takich kwestiach jak to kto był ojcem Józefa (oczywiście można powiedzieć że wywodzenie się z linii królewskiej jest w kontekście starożytnym wyłącznie symboliczne, bo Jezus i tak nie był synem Józefa i ma legitymizować władzę Jezusa, ale tak samo symboliczne w tamtej epoce było narodzenie z dziewicy – przypisywano je wielkim ludziom w stylu Aleksandra Macedońskiego, podczas gdy praktycznie wszystkie odłamy chrześcijaństwa traktują je dosłownie), również opisy w kwestii tego co Józef i Maryja robili po narodzeniu Jezusa się różnią – czy czekali 40 dni żeby go ofiarować w świątyni, a po ofiarowaniu wrócili do Nazaretu czy też musieli uciekać do Egiptu przed rzezią niewiniątek, a do Nazaretu wrócili dopiero po śmierci Heroda? Te dwie wersje nie dają się ze sobą pogodzić, a w Biblii jest znacznie więcej takich nieścisłości (i to nawet w tak ważnych kwestiach jak proces i śmierć Jezusa – przykładowo czy podczas przesłuchania przez Piłata Jezus milczał czy prowadził dyskusję w stylu „cóż to jest prawda”? O jakiej godzinie umarł i jakie były jego ostatnie słowa? I czy kamień przy grobie był od razu odsunięty czy może jednak dopiero potem?).
Co gorsza często opisy ewangelii są nie tylko sprzeczne między sobą, ale również z wiedzą historyczną – przykładowo według Łukasza Józef i Maryja mieli się udać do Betlejem z racji przeprowadzenia spisu przez Kwiryniusza. Problem w tym że ów spis miał dziać się za czasów Heroda Wielkiego, tymczasem w momencie kiedy Kwiryniusz został namiestnikiem Syrii i przeprowadzał spis (6 n.e.) to Herod od niemal dekady wąchał kwiatki od spodu. W celu wyjaśnienia tejże sprzeczności najtęższe umysły apologetyki chrześcijańskiej wymyśliły dwa wyjaśnienia. Pierwsze (i rzadziej używane) jest takie że autor ewangelii Łukasza po prostu się pomylił i chodziło nie o Kwiryniusza, a o Sencjusza Saturnina który akurat w tamtym czasie był namiestnikiem Syrii – mimo że wydaje się to rozwiązywać sprawę to wciąż są inne problemy do których wrócimy. Drugie wyjaśnienie (bardziej popularne i lepsze z punktu widzenia apologetów bo eliminujące opcję że autor nieomylnie natchnionego pisma mógł się gdzieś pomylić) jest takie że Kwiryniusz już za czasów Heroda sprawował stanowisko namiestnika i przeprowadził wcześniej jeszcze jeden spis. Problem w tym że nie dość że poza ewangelią ten spis nie został przez nikogo odnotowany (w tym miejscu często apologeci twierdzą jakoby o spisie Kwiryniusza mielibyśmy wiedzieć również z jednego źródła – jest to nieprawda, bo mamy również kamienne inskrypcje potwierdzające jego przeprowadzenie) to do tego nie ma możliwości by Kwiryniusz w tamtym okresie mógł być namiestnikiem Syrii (tym bardziej że najprawdopodobniej zajmował wtedy stanowisko namiestnika Galacji).
Problem jednak leży głębiej – nawet pomijając kwestię kto miał przeprowadzać biblijny spis wciąż pozostaje kwestia tego czy w ogóle miał wcześniej miejsce jakikolwiek spis niż ten w 6 roku n.e. – państwo Heroda nie wchodziło bowiem w skład Imperium Rzymskiego tylko miało status oficjalnie niezależnego i jedynie sprzymierzonego z Rzymem (w praktyce było to państwo marionetkowe, ale tak czy siak kwestie administracyjne do których wlicza się przeprowadzanie spisów nie leżały w kompetencji władzy rzymskiej). Dopiero po odsunięciu od władzy i wygnaniu Archelaosa, syna Heroda który w ramach podziału po śmierci ojca dostał władzę nad Judeą, w 6 roku n.e. wcielono te ziemie bezpośrednio do Rzymu i właśnie wtedy przeprowadzono najpewniej pierwszy rzymski spis w ogóle – przemawia za tym między innymi fakt że spotkał się on z oporem Żydów co poskutkowało wybuchem buntu wobec nowej władzy. Można by jeszcze dodać że opis spisu stoi w sprzeczności z innymi przeprowadzanymi spisami – nie wymagano udania się do miasta z którego pochodził ród tylko do najbliższego miasta gdzie miał siedzibę przedstawiciel władzy rzymskiej bo spisy służyły celom podatkowym (w dodatku mało prawdopodobne jest żeby taka placówka znajdowała się w jakiejś dziurze typu Betlejem w sytuacji kiedy niedaleko jest Jerozolima) – ale to już jest w zasadzie kopanie leżącego, wydarzenia mające miejsce podczas spisu w 6 roku n.e. ewidentnie świadczą że władze rzymskie nie przeprowadzały wcześniej żadnej ewidencji ludności w Judei.
Oczywiście apologeci będą robić intelektualne fikołki żeby dowieść iż biblijna relacja jest prawdziwa, ale co jest bardziej prawdopodobne – to że tekst religijny (którego zapisy zawierają błędy i są często wzajemnie sprzeczne) jest nieomylny czy może jednak po prostu to że autor ewangelii Łukasza wymyślając tą całą opowieść popełnił błąd, a za panowania Heroda nie było żadnego spisu?
Podobnie ma się sprawa z opisaną w ewangelii Mateusza rzezią niewiniątek która również nie jest nigdzie indziej poświadczona. Oczywiście (podobnie jak w poprzednim przypadku) do akcji wkracza zarzut apologetów o bezpodstawne stosowanie argumentum ex silentio – owszem, to prawda że brak dowodów nie jest automatycznie dowodem braku, ale raczej takie wydarzenie jak wymordowanie znacznej liczby dzieci chyba powinno przykuć czyjąś uwagę i zostać gdzieś odnotowane. Tymczasem nie opisano go nigdzie poza jednym tekstem religijnym spisanym wiek po tych wydarzeniach (nawet nie mówi o tym żadna inna ewangelia). W dodatku rzeź niewiniątek, ucieczka do Egiptu i znaczna część wydarzeń w ewangelii Mateusza jest opisywana zdaniami w stylu „i tak miały się spełnić słowa proroka” – zatem znowu czy bardziej prawdopodobne jest że prorocy byli faktycznie tacy przenikliwi czy może po prostu mamy tu do czynienia z wymyślaniem historii Jezusa tak żeby wypełnił on już istniejące przepowiednie że np.: mesjasz wyjdzie z Egiptu, a rzeź niewiniątek nigdy nie miała miejsca i jest jedynie zabiegiem fabularnym żeby tam umieścić Jezusa. Warto odnotować że motyw wymordowania wszystkich chłopców przez złego władcę występuje już wcześniej w Biblii – chodzi konkretnie o Mojżesza.
Rzeź niewiniątek nie jest jedyną zrzynką – nawet tak elementarne rzeczy jak proces i śmierć Jezusa są inspirowane Starym Testamentem – zapewne każdy kojarzy historię o Jezusie i Barabaszu i zwyczaju wypuszczania więźnia na święto Paschy. Niemniej jednak wiele wskazuje że to również nie jest opis historycznego wydarzenia – stoi bowiem w sprzeczności z wszystkimi innymi źródłami odnośnie Piłata (który delikatnie mówiąc nie był chętny na ustępstwa wobec Żydów) a do tego stanowi parafrazę opisanej w ST (Kpł 16) ofiary z dwóch kozłów z których w drodze losowania jeden jest zabijany i ofiarowany żeby przebłagać za grzechy, a drugi wypuszczany. Jeśli dodamy do tego za Orygenesem informację że we wczesnych manuskryptach ewangelii Barabbas (czyli „syn ojca”) miał mieć na imię Jezus Barabasz to alegoria jest jasna – mamy dwóch Jezusów „synów ojca” z których jeden zostaje zabity w celu przebłagania za grzechy (tym razem ostatecznego), a drugi zostaje wypuszczony.
Można by tu jeszcze przytoczyć inne wątpliwe z historycznego punktu widzenia wydarzenia takie jak wypędzanie przez Jezusa kupców ze Świątyni Jerozolimskiej (która nie dość że była strzeżona przez straż świątynną to jeszcze sam plac zajmował powierzchnię równą kilku boiskom piłkarskim), trzęsienia ziemi, wielogodzinne ciemności i rzesze umarłych wychodzących z grobów podczas śmierci Jezusa, ale chyba jasnym jest że ewangelie (niezależnie od tego czy są to kanoniczne czy apokryficzne) nie opisują wydarzeń historycznych tylko propagandowe historie wymyślone na potrzeby spełnienia mesjanistycznych przepowiedni (co zresztą same opisują sformułowaniami że w ten sposób wypełniły się słowa proroka X), do tego nawet nie jesteśmy w stanie stwierdzić kiedy dokładnie powstały – daty „z tradycji kościoła” należy wyrzucić do kosza, bo z niemal całą pewnością nastąpiło to najwcześniej po roku 70 (mimo że nie znamy dokładnej daty powstania, to „proroctwa” Jezusa o zburzeniu świątyni w ewangeliach synoptycznych to nic innego jak przepowiednie post factum).

Oznacza to że trzeba się uciec do źródeł pozabiblijnych – i tutaj trafia się stały zestaw autorów mających dowodzić istnienie Jezusa – Józef Flawiusz, Swetoniusz, Tacyt, Pliniusz Młodszy. Pewnie większość tych powątpiewających sprawdzi jedynie że „no faktycznie coś pisali o Jezusie” i temat zamknięty. Tyle że i tutaj sprawa nie jest taka prosta.

Józef Flawiusz
Najbardziej znanym i jednocześnie najbardziej kontrowersyjnym pozabiblijnym źródłem historycznym wymieniającym Jezusa są dzieła żydowskiego historyka Józefa Flawiusza, konkretnie „Dawne dzieje Izraela” w których występują dwie wzmianki o Jezusie – pierwsza wzmianka (znajdująca się w XVIII, 63-64) znana jest pod nazwą Testimonium Flavianum.

I był w tym czasie Jezus, człowiek mądry, jeśli godzi się nazywać go człowiekiem, działał on bowiem cuda i nauczał wśród tych, którzy z radością przyjmowali prawdę. Przyciągnął on do siebie wielu spośród Żydów i wielu spośród pogan. On to był Chrystusem. A kiedy Piłat, za namową pierwszych wśród nas mężów, skazał go na krzyż, ci którzy go miłowali nie opuścili go; ukazał się im on bowiem żyw ponownie na trzeci dzień, tak jak to boscy prorocy ten i dziesięć tysięcy innych cudów o nim zapowiedzieli. A plemię chrystian, od niego się zwących, nie zaginęło aż po dziś dzień.
Ustęp ten jest bardzo ważny gdyż jest to jedyna wzmianka o Jezusie pochodząca z I wieku n.e. i do tego jedyna przedstawiająca go w pozytywnym świetle. Przez długi czas ten fragment był uważany za bezspornie autentyczny i stanowiący niezależny pozabiblijny dowód na działalność Jezusa, niemniej jednak w XVIw. zaczęto tą autentyczność kwestionować, gdyż pomimo pozornej bezstronności potwierdza on wszystkie chrześcijańskie podstawy wiary – to że Jezus żył i czynił cuda, to że szły za nim tłumy, że był mesjaszem, że został ukrzyżowany oraz to że uważa się że zmartwychwstał. Jest to idealny dowód historyczności Jezusa jakiego potrzebowaliby chrześcijanie. Dlatego też obecnie nikt nie ma wątpliwości że chrześcijanie tutaj grzebali, natomiast nie ma zgody czy jest to kompletna fabrykacja czy tylko częściowa. Niemniej jednak wiele wskazuje na to że cały ten fragment to falsyfikat.
Po pierwsze ciężko podejrzewać wierzącego żyda o bycie kryptochrześcijaninem i nagłe wyznanie że Jezus nauczał prawdy, był cudotwórcą i mesjaszem – czyli coś w co wierzą jedynie chrześcijanie. Należy dodać że problem nie leży w tym że Flawiusz nie mógł żadnej osoby określić mianem mesjasza (bo określał tak przez jakiś czas Wespazjana), ale w tym że mesjanizm judaistyczny tyczył się przywódców którzy wyzwolą naród żydowski, tymczasem tutaj mamy mesjanizm ewidentnie w rozumieniu chrześcijańskim.
Po drugie jest to wtręt niszczący spójność tekstu – przed nim znajduje się opis stłumienia buntu przez Piłata, natomiast tuż po nim pojawia się zdanie o tym że w tym samym czasie dotknęło Żydów inne nieszczęście i opisane są wydarzenia prowadzące do wypędzenia Żydów z Rzymu. Co prawda Flawiusz lubował się w różnego rodzaju dygresjach, niemniej jednak sformułowanie „inne nieszczęście” raczej nie odnosi się do wystawionej przed momentem laurki o Jezusie tylko właśnie do stłumienia buntu przez Piłata.
Po trzecie – analiza stylu wykazuje dużą ilość nietypowych sformułowań które nie ewidentnie nie pasujące stylem do Flawiusza, natomiast dziwnym trafem jest już znaczna zbieżność z pierwszą osobą która ten tekst cytuje czyli Euzebiuszem z Cezarei. No i tym samym przechodzimy do czwartego punktu przemawiającego za kompletnym fałszerstwem – tekst ten pierwszy raz jest cytowany dopiero na początku IV wieku (czyli kiedy chrześcijanie przejęli władzę w Imperium Rzymskim) właśnie przez owego Euzebiusza, wcześniej nigdzie się nie pojawiał, nawet w polemikach ojców Kościoła z wrogami chrześcijaństwa – mimo że znali oni dzieła Józefa Flawiusza i sami je cytowali. Apologeci odpierają ten argument twierdząc że nie było potrzeby cytowania tego fragmentu, bo nikt nie negował istnienia Jezusa – jest to nieprawda, bo raz że istniały sekty doketyczne które głosiły że Jezus nie był człowiekiem tylko niebiańskim bytem udającym człowieka (w celu odparcia doketyzmu powstała najpewniej historia o niewiernym Tomaszu, a do ewangelii dodawano takie fragmenty jak Łk 22, 43-44), co więcej – Justyn Męczennik w „Dialogu z Żydem Tryfonem” (rozdz. 8.) dostaje wprost zarzut że Jezus mógł w ogóle nie istnieć i chrześcijanie go sami wymyślają:

Chrystus – o ile w ogóle się On urodził i gdziekolwiek żył – jest nieznany i nawet sam siebie nie zna, a nikt nie przyszedł w mocy Eliasza, by Go namaścić i sprawić, aby został On objawiony wszystkim. A ty, kiedy dajesz wiarę bezpodstawnym pogłoskom i sam wymyślasz sobie Chrystusa, z Jego powodu bezmyślnie gotujesz sobie zgubę
I mimo że Justyn Męczennik niewątpliwie znał dzieła Józefa Flawiusza bo je cytował, tak tutaj, w momencie kiedy powinien był napisać coś w stylu „przecież jeden z członków waszego narodu sam przyznał że Jezus żył i czynił cuda”, nie skorzystał z tejże wzmianki. Zresztą nawet w przypadkach gdzie nie dochodziło do negowania istnienia Jezusa (jak np.: w polemice Orygenesa z Celsusem, do którego jeszcze wrócimy) był już negowany fakt cudów dokonywanych przez Jezusa, zatem zacytowanie tego fragmentu byłoby wciąż przydatne. Zatem brak jakiejkolwiek wzmianki aż do IV wieku pozwala podejrzewać że go tam w ogóle nie było.
To tyle jak chodzi o argumenty przemawiające na rzecz fałszerstwa, ale warto również przytoczyć argumenty za autentycznością – Testimonium występuje we wszystkich znanych kopiach (greckiej, syryjskiej i arabskiej), a tekst wersji arabskiej pozbawiony jest jawnie chrześcijańskiego wydźwięku. Niemniej jednak analizy przemawiają za tym że pochodzą one z jednej i tej samej kopii, a bardziej neutralne i mniej chrześcijańskie opisy Jezusa mogły powstać w wyniku przeredagowania tekstu przez wyznawców islamu tak żeby był w zgodzie z ichnią teologią. Warto dodać że Euzebiusz był zaufanym człowiekiem Konstantyna, pierwszego chrześcijańskiego cesarza Imperium Rzymskiego i mógł wstawić Testimonium do znacznej ilości kopii „Dawnych dziejów Izraela”. Najstarsze zachowane kopie pochodzą z X wieku, zatem nie mając do dyspozycji żadnych starszych manuskryptów nie można stwierdzić czy zostało ono wstawione czy nie.
Bywa również wysuwany argument że Józef Flawiusz piszący „Dawne dzieje Izraela” w 90r. n.e. nie mógł nie umieścić żadnej wzmianki na temat chrześcijaństwa (najczęściej jest on wysuwany przez tych samych apologetów którzy we wszystkich innych takich przypadkach zarzucają stosowanie argumentu ex silentio i twierdzą że wcale nie było żadnej konieczności wzmiankowania o jakiejś rzeczy).
Testimonium nie jest też jedynym fragmentem mówiącym o Jezusie – pojawia się również wzmianka o egzekucji Jakuba brata Jezusa zwanego Chrystusem. Niemniej jednak i z tym fragmentem jest pewien problem – podobnie jak w poprzednim przypadku jest duże prawdopodobieństwo chrześcijańskiej interpolacji czyli że fragment „zwanego Chrystusem” został dopisany. A to już rozmywa konkretność tejże wzmianki – co prawda wiemy że jeden z apostołów Jakub był zwany bratem Jezusa, ale oba imiona były w tamtych czasach wyjątkowo popularne – Józef Flawiusz podaje co najmniej kilkunastu różnych Jezusów, z czego mniej więcej połowa z wzmiankowanych postaci żyła w I wieku n.e. – zatem równie dobrze w tym fragmencie mogło oryginalnie chodzić o Jezusa ben Damnajosa który również jest wymieniony w tym samym rozdziale (co więcej – jeśli faktycznie chodziło o niego to całość tekstu wydaje się mieć więcej sensu niż z randomową wzmianką o Jezusie Chrystusie – kapłan Annasz decyduje się zabić Jakuba, brata Jezusa ben Damnajosa, po czym zostaje ukarany i zastąpiony na stanowisku przez samego Jezusa ben Damnajosa, brata człowieka którego pozbawił życia).
Jako że jak widać ta wzmianka sama w sobie nie ma sensu, to część badaczy podejrzewa że Flawiusz mógł coś napisać o Jezusie w Testimonium Flavianum, ale zostało to przerobione przez chrześcijan. Niemniej jednak taka teoria napotyka na poważny problem – otóż analiza greckiego tekstu wskazuje że frazy które są uważane za autentyczne wykazują paralele z twórczością Euzebiusza (np.: sformułowanie „plemię chrześcijan”, albo określenie ποιητής (poiêtês) użyte w stosunku do kogoś kto czynił jakieś rzeczy – Flawiusz używał go wszędzie indziej wyłącznie w odniesieniu do faktycznych poetów typu Homer) natomiast elementy chrześcijańskie są napisane w stylu Józefa Flawiusza. [link]
Wychodzi więc na to że mamy tutaj do czynienia z kompletnym fałszerstwem (a jeśli Flawiusz w ogóle napisał coś o Jezusie to chrześcijanie do tego stopnia przerobili ten tekst że odtworzenie oryginału jest niemożliwe).

Tacyt
W spisanych w 115 n.e. „Rocznikach” znajduje się opis prześladowania chrześcijan za czasów Nerona

Atoli ani pod wpływem zabiegów ludzkich, ani darowizn, albo ofiar błagalnych na rzecz bogów nie ustępowała hańbiąca pogłoska, lecz wierzono, że pożar [Rzymu] był nakazany. Aby więc ją usunąć, podstawił Neron winowajców i dotknął najbardziej wyszukanymi kaźniami tych, których znienawidzono dla ich sromot, a których gmin chrześcijanami nazywał. Początek tej nazwie dał Chrystus, który za panowania Tyberiusza skazany był na śmierć przez prokuratora Poncjusza Piłata; a przytłumiony na razie zgubny zabobon znowu wybuchnął, nie tylko w Judei, gdzie się to zło wylęgło, lecz także w stolicy, dokąd wszystko, co potworne albo sromotne, zewsząd napływa i licznych znajduje zwolenników.
Wydaje się być to dobry dowód na istnienie Jezusa, w końcu jest tu potwierdzenie istnienia Jezusa przez osobę wrogą chrześcijaństwu. Tyle że i tutaj są problemy:
Po pierwsze jest to dowód nie na istnienie samego Jezusa tylko dowód na to że istnieją chrześcijanie, a informacje o Jezusie są wzięte najpewniej od nich. Niektórzy w tym miejscu sugerują że Tacyt miał wgląd w rzymskie archiwa i mógł zweryfikować czy za panowania Tyberiusza został wykonany wyrok na jakimś Jezusie. Niemniej jednak ciężko sądzić żeby w Rzymie znajdowały się archiwa na temat każdego bandyty skazanego na śmierć w jakiejś odległej prowincji, a nawet jeśli takowe archiwa istniały to najpewniej uległy one zniszczeniu podczas pożaru Rzymu w 64 roku.
Po drugie – w źródłach współczesnych Neronowi nie ma żadnych dowodów że prześladował chrześcijan (JKM lubi to xD). Ba – nawet nie ma dowodów że chrześcijanie byli w tamtym czasie w Wiecznym Mieście, możemy nawet podejrzewać że ich tam raczej nie było (a jeśli byli to na pewno nie zwrócili uwagi Rzymian, zatem nie mogli być celem prześladowań) – niezachowane dzieło Seneki Młodszego pt. „De superstitione” wydane ~62 roku n.e. wymieniało ponoć wiele sekt Imperium Rzymskiego z tamtego okresu, ale nie chrześcijaństwo – wiemy to tylko dlatego że fakt ten wytknął oburzony na Senekę Augustyn z Hippony w swoim dziele Państwo Boże (VI, 11):

Oprócz różnych przesądów teologii państwowej zwalcza też Seneka religijne prawa Żydów, a nade wszystko sabaty, uważając za rzecz szkodliwą, że Żydzi świętując każdy siódmy, dzień, siódmą część życia swego tracą na próżnowaniu, i wiele przez to pilnych na razie spraw niezałatwionych marnuje się. O chrześcijanach jednak, już wtedy znienawidzonych przez Żydów, nie śmie wspominać wcale; ani źle, ani dobrze; bądź dlatego, żeby ich nie chwalić wbrew powszechnemu dawnemu uprzedzeniu swoich rodaków, bądź też, — by ich nie ganić wbrew może własnemu przekonaniu.
Fakt nie wymienienia jest o tyle ciekawy że wg. Dziejów Apostolskich brat Seneki, Lucjusz Junniusz Gallio, miał mieć bezpośredni kontakt z chrześcijanami, zatem albo Seneka miał jakiś ważny powód żeby nie umieścić chrześcijan albo Biblia kłamie. Ten dysonans był dla chrześcijan na tyle poważnym problemem że w celu jego rozwiązania sfałszowali obszerną korespondencję między Seneką, a Pawłem z Tarsu.
Po trzecie, istnieją poważne przesłanki że Tacyt tego w ogóle nie napisał – podobnie jak Testimonium Flavianum ten fragment jest cytowany dopiero na przełomie IV i V wieku (akurat znowu dziwnym trafem dopiero w momencie kiedy chrześcijaństwo zdobyło wpływy w Imperium Rzymskim), a przez 300 lat jakiekolwiek źródła chrześcijańskie i niechrześcijańskie (poza tym fragmentem w „Rocznikach”) nie wspominają absolutnie nic o prześladowaniach chrześcijan za Nerona. Po co zatem chrześcijanie mieliby dopisywać fragment o prześladowaniach? Ano najpewniej po to żeby wyolbrzymić prześladowania chrześcijan jako wielowiekowe i usprawiedliwić w ten sposób gnębienie wyznawców pogańskich religii. Zatem obrazy opisywane przez Quo Vadis są nieprawdziwe, a prześladowań chrześcijan za Nerona niemal na pewno nie było – to tylko kolejny mit w kwestii pożaru Rzymu.

Swetoniusz
W „Żywotach cezarów” mamy wzmiankę o dekrecie cesarza Klaudiusza z 49r.

Wyrzucił z Rzymu wszystkich Żydów, którzy ciągle wywoływali rozruchy, podburzeni przez niejakiego Chrestosa
Już na pierwszy rzut oka widać problem – czy określenie Chrestos aby na pewno odnosi się do Chrystusa. Grecka wymowa obu słów jest taka sama, ale znaczenie jest diametralnie inne – Christos oznacza mesjasza, Chrestos oznacza „dobry” albo „użyteczny” i było dosyć popularnym imieniem nadawanym niewolnikom. Tak czy siak w najlepszym razie to nie jest to dowód istnienia Jezusa (który raczej nie miał jak podburzać ludzi 15 lat po swojej śmierci) tylko na istnienie w Rzymie społeczności chrześcijańskiej (ale wykazany wyżej brak jakichkolwiek wzmianek nawet za czasów Nerona sprawia że tym bardziej wątpliwe jest interpretowanie w ten sposób wzmianki odnoszącej się do czasów wcześniejszych o dwie dekady).

Mara Bar-Serapion
W liście do swojego syna który zachował się w rękopisie pochodzącym z VI/VII wieku znajduje się taki fragment

Jaką korzyść odnieśli Ateńczycy z wydania Sokratesa na śmierć? Przyszedł na nich głód i zaraza jako pomsta, za ich zbrodnię. Jaką korzyść wynieśli mieszkańcy Samos ze spalenia Pitagorasa? W jednej chwili kraj ich został zasypany piaskiem. Jaką korzyść osiągnęli Żydzi z tego, że skazali swego mądrego króla? Przecież wkrótce potem znikło ich królestwo. Sprawiedliwie Bóg pomścił tych trzech mędrców. Ateńczycy poginęli z głodu, tych z Samos pochłonęło morze, Żydzi – zrujnowani i wypędzeni z własnego kraju – żyją w całkowitym rozproszeniu. Lecz Sokrates nie umarł całkowicie – nadal żył w naukach Platona; Pitagoras nie umarł całkowicie – żył nadal w posągu Hery; nie umarł także całkowicie mądry król – żył nadal w swojej nauce
Tu również widać pewien problem – czy owym żydowskim królem jest aby na pewno Jezus? Nawet jeśli faktycznie chodzi o Jezusa to nadal nie jest znana dokładna data powstania listu – najwcześniej jest datowany na 73 rok n.e, ale równie dobrze może pochodzić z II, a nawet III wieku. Do tego niewiele wiemy o samym autorze i czy faktycznie jest to wzmianka niechrześcijańska.

Celsus
Kelsos z Aleksandrii znany również jako Celsus był filozofem żyjącym w II wieku n.e, niestety do dnia dzisiejszego nie zachowały się żadne dzieła jego autorstwa. Niemniej jednak dzięki obszernym cytatom w polemice „Przeciw Celsusowi” autorstwa Orygenesa jesteśmy w stanie odtworzyć znaczną część dzieła „Prawdziwe słowo” (napisanego ok. 178r.) które stanowiło obszerną krytykę chrześcijaństwa. Obok wielu innych zarzutów wobec Jezusa jak bycie oszustem i szarlatanem zamieszcza on również taką informację

Maria została odrzucona przez jej męża, z zawodu cieślę, po tym jak została skazana (uznana za winną) za niewierność. Wyrzucona przez męża i tułająca się na pustkowiu w niesławie, wtedy w opuszczeniu urodziła Jezusa, z pewnego żołnierza Panthery.
Nie wiemy skąd Celsus czerpał te informacje. Zapewne można by w tym miejscu stwierdzić że może po prostu to wszystko wymyślił tylko po to żeby oczernić chrześcijaństwo gdyby nie jeden istotny fakt – w 1859 podczas budowy linii kolejowej w Bingerbrück odkryto nagrobek pochodzącego z Sydonu (obecny Liban) rzymskiego legionisty Pandery. Co istotne – lata jego życia odpowiadają komuś kto mógł być ojcem Jezusa, a samo imię Pandera nie należało do zbyt popularnych (na pewno było dalece mniej popularne niż imię Jezus). Zatem istnieje spore prawdopodobieństwo że Celsus nie wymyślił tej historii mógł mieć informacje pochodzące z jakichś źródeł antychrześcijańskich (które po dorwaniu się chrześcijan do władzy zostały zniszczone). Ze wszystkich dowodów na historyczność Jezusa ten wydaje się być zdecydowanie najmocniejszy i najbardziej konkretny (choć oczywiście jest to dowód wyłącznie na istnienie Jezusa-kanciarza, nieślubnego syna Żydówki Miriam, a nie na istnienie Jezusa cudotwórcy jakiego opisuje Biblia).

Często przytaczane jako dowody na istnienie Jezusa wzmianki u Pliniusza Młodszego, Lukiana z Samosaty czy Galena zawierają jedynie opisy samych chrześcijan, a nie Jezusa jako takiego. Natomiast można z całą stanowczością stwierdzić że wszelkie źródła powstałe więcej niż 150 lat po śmierci Jezusa nie wnoszą już nic nowego i jedynie powielają narrację biblijną.

######################
Ciąg dalszy w komentarzu

#chrzescijanstwo #religia #historia #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu

RZYMSKI GRÓB W NAISSUS…

RZYMSKI GRÓB W NAISSUS

Rzymski grób w Naissus (obecne Nisz w południowo-wschodniej Serbii) ze znalezionym ciałem i ceramiką. Grób pochodzi z IV wieku n.e. i jest częścią nekropolii, w której chowano chrześcijan, jak i pogan.

Rzymski grób w Naissus

#rzym #antycznyrzym #imperiumromanum #historia #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #ciekawostkihistoryczne #rzym #ciekawostki #venividivici

————————————————————————————–
Podobają Ci się treści? Wesprzyj IMPERIUM ROMANUM!

Dotacje

https://digi.ub.uni-heidelberg.de/diglit/kla1919/0184/image

#sztuka #historia #ciekawostkihistoryczne i tag #kladderadatsch

Dasz Wiarę? Odc. 42 w którym…

Dasz Wiarę? Odc. 42 w którym bardzo chcemy naśladować Chrystusa i Franciszka, zmienić kościół i zaprowadzić nową epokę w dziejach ludzkiej duchowości. Niestety, kończymy na stosie

Przemiany społeczne w okresie pełnego średniowiecza (XI – XIII wiek) dotknęły także życia religijnego. Jednym z przejawów był wzrost zainteresowania religią ze strony laikatu. W efekcie wzrosła religijna świadomość i zaangażowanie wiernych, ale z drugiej strony część ludzi, poznając katolickie nauczanie, uświadamiała sobie, że się z nim nie zgadza. Herezje szerzyły się jak pożar w suchym lesie. Ponadto wielu katolików uważało, że istnieje różnica między kościelną teorią a praktyką. Rozczarowani starali się sytuację poprawić na własną rękę. To często kończyło się procesami, przymusową reedukacją a czasem nawet śmiercią. Ówczesny kościół uważał, że zbawienie jest możliwe tylko w jego ramach. Każdy kto wyznawał inne poglądy był z automatu poza kościołem, co miało jakoby uniemożliwiać zbawienie. W tym świetle próby nauczania podjęte przez osoby “niewykwalifikowane” i “nieuprawnione” były ryzykowne i mogło prowadzić nawet do wiecznego potępienia.

Nieżyczliwi mogą uważać, że kościół obawiał się tak naprawdę utraty wpływów*. Jeszcze mniej życzliwi mogą przy tym dodać, że reformatorzy kładli duży nacisk na skromność i ubóstwo co niekoniecznie podobało się hierarchii (która była w zasadzie feudałami). Prześladowania niewiele jednak dawały i kościół zmienił swoją politykę. Gdy w 1209 roku przed Innocentym III stanął Franciszek z Asyżu, nie popełniono błędów przeszłości. Dzięki swojej autentyczności, wynikającej z rygoryzmu moralnego i oddania sprawie, franciszkanie i klaryski (żeński odpowiednik) zdobyli sobie wielką popularność. Pod wpływem przykładnego życia zakonników (połączonego czasem z debatami teologicznymi) nawet heretycy nawracali się na katolicyzm. W połączeniu z krucjatami i działalnością inkwizycji dawało to świetne efekty w odzyskiwaniu utraconych owiec.

Wyganie katarów z Carcassonne, krucjaty i działalność inkwizycji zdławiły kataryzm

Szybko pojawiły się jednak nowe problemy- moralny rygoryzm i idealizm wielu zakonników niekoniecznie szły w parze z hierarchią. Zakon zaczął się instytucjonalizować. Jedni twierdzili, że oddala go to od ideału ubóstwa i służby bliźnim. Inni twierdzili, że zmiany nie tylko nie przeszkadzają, ale wręcz pomagają. Konflikt sięgał już czasów Franciszka. Założona przez niego wspólnota ubogich szybko stała się popularna i zaczął do niej płynąć szeroki strumień datków i nowych adeptów. W 1219 roku bracia z Bolonii otrzymali w prezencie nieruchomość. Gdy Franciszek dowiedział się o tym nakazał jej zwrot. Interweniował kardynał Hugolino. Przekonał Franciszka, że dom należy do niego, a bracia posiadają tylko prawo użytkowania. Ten kruczek pozwoliły uspokoić sytuację. Obawiając się nadużyć i wykoślawienia ideałów ewangelicznego ubóstwa, Franciszek sporządził w 1221 roku nową regułę. Zezwalał w niej braciom na nieposłuszeństwo wobec przełożonych którzy łamali zasady wspólnoty.

Papież zezwala Franciszkowi na działalność

Reguła ta nie została zaakceptowana przez papieża. Zatwierdził on wersję z 1223 roku, która kładła mniejszy nacisk na nieposłuszeństwo. Bojąc się kompromisów, Franciszek spisał testament, który nakazywał zachować i czytać razem z regułą. Wzywał w nim do oddania ewangelicznym ideałom ubóstwa, służby i dobroci. Znając umiejętności teologów do odwracania kota ogonem, zabronił reinterpretacji. Na niewiele się to zdało- zasady łamano często i gęsto. Wraz z gwałtownie rosnącymi szeregami, donacjami i wpływami, testament Franciszka zaczął ciążyć wyżej postawionym. Zwrócili się więc oni do kardynała Hugolino, wówczas już Grzegorza IX, z pytaniem czy wola Franciszka jest dla nich wiążąca. W bulli “Quo elongati” z 1230 roku papież zezwolił na reinterpretację zasad. Zastosowano tutaj ten sam mechanizm co przy domu w Bolonii- teoretycznym właścicielem bibliotek, klasztorów, kościołów, magazynów, sadów, pól etc. byli hierarchowie- franciszkanie mogli “tylko” używać tych zasobów.

Z jednej strony umożliwiło to jeszcze większy rozrost zakonu i jego roli, ale z drugiej wymuszało konformizm w stosunku do hierarchii i zostawiało pole do nadużyć. Zdaniem grupy określanej później jako fraticelli, było to jawne sprzeniewierzenie się ideałom Franciszka. Druga strona, konwentualiści, uważali, że zmiany te są po prostu dostosowaniem się do warunków, konieczne aby móc realizować misję zakonu. Na przykład: aby nieść ewangelię wykształconym, potrzebni są oczytani bracia, edukacja i biblioteki. Działalność dobroczynna wymaga pieniędzy- można więc inwestować datki w działalność gospodarczą i dzielić zysk z biednymi. Dbanie o wiernych wymaga stałej obecność franciszkanów, czyli muszą mieć nieruchomości etc. Widać tu, że konflikt ten niekoniecznie wpisuje się w podział “idealiści” vs “skorumpowani”. Problem polegał jednak na tym, że granica między dostosowaniem zasad do realiów a działaniem dla osobistych korzyści była bardzo cienka.

Wizerunek papieża Grzegorza IX

Większe tarcia pojawiły się w latach 40. XIII wieku gdy generałem zakonu był Krescencjusz z Jesi. Część braci oskarżyła go i jego stronników przed papieżem o większe zainteresowanie sprawami materialnymi niż duchowymi. Źródła samego zakonu wspominają, że właśnie w tych czasach pojawiła się:

grupa braci którzy (…) gardzą instytucjami i uważają się za lepszych od innych, chcą żyć po swojemu i wszystko przypisują duchowi, nosząc płaszcze tak krótkie, że sięgają ich pośladków.

Problemy piętrzyły się- w trakcie dorocznego spotkania franciszkanów w 1257 roku, generał zakonu Jan narzekał na to, że zakonnicy mają za nic zasady i poddał się do dymisji. Jeden z jego następców, Bonawentura skazał go na więzienie za sianie fermentu. Kryzys jednak nie mijał i sam Bonawentura podjął próby zaostrzenia rygoru. Na niewiele się to zdało. W latach 70. i 80. XIII wieku wybuchł kolejny spór- o “usus pauper”. Konflikt jest ciekawy nie tylko w kontekście franciszkanów, ale katolickiego legalizmu w ogóle. Otóż- franciszkanie składali ślub ubóstwa, którego złamanie było grzechem śmiertelnym (popełnienie go było bardzo ryzykowne w kontekście zbawienia). Mogli jednak korzystać z dóbr niezbędnych do funkcjonowania. Problem polegał na tym, że ciężko jest zdefiniować które użytkowanie jest “niezbędne”, a które “zbędne”. Może się to wydawać pierdołą, ale w katolickim średniowieczu pierdołą nie było. Użytkowanie “zbędne” równało się bowiem złamaniu ślubu ubóstwa- czyli było grzechem śmiertelnym i mogło prowadzić do wiecznego potępienia. Polemiki wokół tematu toczyły się przez wiele dekad.

Najstarsze zachowane przedstawienie świętego Franciszka

W tym sporze były dwa główne obozy- konwentualiści i fraticelli. Ci pierwsi byli bardziej umiarkowani a drudzy rygorystyczni. Strony oskarżały się nawzajem o zdradę franciszkowych ideałów i najgorsze zbrodnie. W wyniku eskalacji spór przestał być sprawą zakonu i poprzez ludzi z zewnątrz (także wysokich szarż) wpisał się w inne konflikty epoki. Po pewnym czasie stał się wręcz konfliktem eklezjologicznym. Fraticelli i ich zwolennicy, spychani do narożnika przez konwentualistów, oparli się na szalenie popularnych wizjach Joachima z Fiore(patrz poprzedni odcinek i zidentyfikowali swoje stronnictwo z zakonem, który według przepowiedni miał wprowadzić ludzkość w nową epokę duchowości. Joachimowa epoka Ducha Świętego miała się bowiem charakteryzować końcem zinstytucjonalizowanej religii. Zastąpić ją miały paramonastyczne grupy ‘świętych”, skromnych, prostych i oddanych Bogu i ludziom, prowadzonych bezpośrednio przez Ducha Świętego. Fraticelii i ich sympatycy uznali, że przełom dokonuje się właśnie teraz a konflikt jest tego pokłosiem.

Najpopularniejszą syntezę tych poglądów stworzył franciszkanin Piotr Olivi, którego prace potwierdzały, że koniec czasów ma miejsce właśnie teraz. Krytykował on hierarchów, którzy jego zdaniem odeszli od pierwotnego modelu propagowanego przez Chrystusa i apostołów. Dla Piotra zapowiedzią odnowy chrześcijaństwa było pojawienie się Franciszka z Asyżu, którego utożsamiał z apokaliptycznym aniołem Szóstej Pieczęci. Olivi rozpropagował wizję w której fraticelli byli motorem napędowym zmian, mającym wprowadzić ludzkość w nową erę. Jego pisma i nauczanie pozyskały wielu zwolenników dla sprawy radykalnych (a może konsekwentnych?) franciszkanów. Konflikt przybierał na sile, ale Olivi zmarł we względnym spokoju w 1298 roku. Dla wielu wiernych był świętym, a jego pracami inspirowali się jeszcze długo nie tylko “heretycy” (fraticelli, begardzi, beginki, bractwa Wolnego Ducha, Bracia Apostolscy etc.) ale także jak najbardziej koszerni katolicy.

XVI wieczny fresk przedstawiający Joachima z Fiore

W 1299 roku konwentualiści przeszli do kontrataku- zgromadzenie zakonu potępiło prace Oliviego oraz nakazało ich zniszczenie. Zaczęli również przedstawiać fraticelli jako zagrożenie dla ładu społecznego i jedności kościoła. Doszło do śledztw i polemicznych dyskusji w których obydwie strony miotały na siebie oskarżenia o herezję. Bulla papieża Klemensa V była próbą zakończenia konfliktu- przyznawała, że w zakonie dochodzi do nadużyć i nakazywała większą surowość obyczajów. Problem polegał na tym, że pozostawiała te zmiany w gestii przełożonych (którzy w większości byli konwentualistami) i nakazywał braciom aby byli posłuszni. W efekcie nic się nie zmieniło. Fraticelli, mając w pamięci zalecenia Franciszka co do nieposłuszeństwa, zaczęli otwarcie się buntować. Konwentualiści na niektóre z tych buntów odpowiadali siłą. Klemens ponownie próbował mediować, ale wielu hierarchów miało dość radykałów. Chaos pogłębił się jeszcze w 1314 roku, kiedy to w krótkim odstępie czasu zmarł zarówno generał zakonu jak i papież. Doszło nawet do zbrojnych walk o klasztory pomiędzy zwaśnionymi stronnictwami.

Nowy papież, Jan XXII, wybrany został w 1316 roku i od samego początku żywo interesował się konfliktem. W 1317 roku 61 fraticelli stanęło przed sądem papieskim w Awinionie za wygnanie przełożonych z klasztorów. Jan XXII zażądał bezwzględnego posłuszeństwa**. Większość, zmiękczona przez inkwizycję uległa, ale czterech odmówiło. Zostali oni spaleni na stosie 7 maja 1318 roku. Szybko zaczęto także prześladować (a czasem nawet zabijać) ich świeckich zwolenników. Papież wydał także bullę, którą najlepiej podsumować cytatem z niej:

Ubóstwo jest dobre, ale czystość jeszcze lepsza. Najlepsze jest zaś posłuszeństwo jeśli zachowa się je nienaruszone.

Bulla była triumfem konwentualistów, ale trwał on bardzo krótko. Zachęcony podszeptami dominikanów i zmęczony zamieszaniem wokół kwestii ubóstwa, Jan XXII poszedł jeszcze dalej. Zmusił franciszkanów do przejęcia na własność wszystkich dóbr których używali. Ponadto stwierdził, że nauczanie, że Jezus i apostołowie byli ubodzy i nie posiadali dóbr materialnych jest heretyckie. Fraticelli (wzmocnieni przez wielu rozczarowanych obrotem spraw konwentualistów) stali się teraz zwierzyną łowną dla inkwizytorów. Ci którzy nie chcieli wyrzec się “błędów i herezji” (które to błędy jeszcze niedawno błędami nie były, a wręcz niektóre bulle papieskie nawoływały do ich przestrzegania) trafiali na stos. Polowanie na fraticelli i ich świeckich zwolenników było częścią większej akcji wymierzonej w świeckie i duchowne grupy odwołujące się do ideału ewangelicznego ubóstwa. Kościelny eksperyment z ubóstwem, mistycyzmem i większą rolą laikatu zaczynał wymykać się spod kontroli i hierarchia zaczęła zmieniać kurs.

XV wieczne przedstawienie beginki

#daszwiare #religia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #gruparatowaniapoziomu #historia #katolicyzm #chrzescijanstwo #zainteresowania

The polish Squadron were more…

The polish Squadron were more animals that human, even our male counterparts complained with disgust at their habits, especially the A.G.M General duties cleaner etc. Toilets were filthy, the huts the same, they peed out of the windows etc, but the worst was yet to come. Several WAAF had been attacked and raped, none in the MT section, but it was scary and the girls were scared to go anywhere. The girls in the MT section had to. Our section was away a long way from our billets and the shortest way was a field path mostly we went in two’s etc but we knew there would be times when we’d finish late and therefore a lone walk home. I carried a short tyre iron in my wellie, and fully intended to use it if necessary. Unfortunately it became necessary as I was attacked on my way back to the billet after an extended duty. I finished that night about 9pm instead of 8pm and was really tired so I had to walk back, on the way two drunken yobbish poles came out of nowhere and had a go, one behind grabbed me and I went forward knowing that he was drunk to try and put him off balance, and a sharp elbow helped. As I went forward my right arm was still pinned so I reached over and managed to grab the tyre iron with my left hand, as the other one rushed forward I lifted it outwards and hit him on the side of the head, the other one let go and staggered backwards and I took off. I could really run in those days even in those wellies, and my anger gave me wings. I barged into the office without any ceremony and really let forth about the lack of any security, WAAF’s out there without any sort of protection living in with this risk and in fear etc. They gave me a cup of tea, then I went back to my hut to sleep. It was a short sleep the Sergeant came for me about 2 or 3 hours later and told me to report to the Admin Office Pronto.
I had no idea then what it was all about but at that time of night my first thought was home and what could have happened……No
The other drunk had finally made it back to his hut and reported he’d been attacked and his friend was unconscious. I was questioned and the guard room Sgt gave them my report, my Squadron Officer was there and was very supportive, but rules are rules and there was an enquiry and I had to attend. It really was quite scary my word against theirs and then I found out that the one I had hit was dead, he’d choked on his own vomit. The Polish legal representative or otherwise asked if I was ashamed of killing one of our fighting men and I said NO. They attacked me, the Squadron officer then took over and gave them a long list of Raped and bloodied WAAFS and insisted on my right to defend myself.

https://www.bbc.co.uk/history/ww2peopleswar/stories/91/a4529991.shtml

#historia #ciekawostkihistoryczne #drugawojnaswiatowa #lotnictwo #neuropa #polak

Hej, może ktoś jest lubi…

Hej, może ktoś jest lubi tematykę historyczną w piłce nożnej, albo po prostu piłkę nożną lokalną. Stworzyłem short dokumentalny o Klubie Piłkarskim Kabel Kraków w ramach akcji crowdfundingowej.

Pierwsze rozmowy nad stworzeniem filmu pojawiły się pod koniec 2018 roku. Jeszcze była to dla mnie zagadka i niepewność co z tego wyjdzie. Takie obawy trwały przez dłuższy czas, ale szedłem za intuicją. Zdjęcia trwały 4-5 miesięcy. Montaż w międzyczasie, dziesiątki różnych wersji, konsultacji. Cały proces trwał pewnie pół roku, może troszkę dłużej. To wszystko po to, aby powstała ta wersja, która zaciekawi niejednego widza. Czy się tak stało to nie wiem, widz oceni 🙂

pokaż spoiler Jest tutaj jeszcze trochę błędów w kwestii technicznej, przez warunki atmosferyczne, budżet itp. + jeśli chodzi o kolorowanie to również. To kwestia, którą powoli zaczynam w początkowym stadium ogarniać.

#pilkanozna #kartofliska #krakow #marketinginternetowy #historia #film #filmdokumentalny

Kiedy nareszcie nastał piątek…

Kiedy nareszcie nastał piątek i wiesz, że do spektaklu rekonstrukcji historycznych Bogowie Wojny zostały tylko 3 tygodnie ( ͡° ͜ʖ ͡°) Wydarzenie odbędzie się na stadionie Arena Lublin, co będzie ewenementem!

Na scenie wystąpią dwie grupy rekonstrukcyjne, z czasów Cesarstwa Rzymskiego, znane w całej Europie – Hellas et Roma oraz Legio XXI Rapax. Opowieść o korzeniach Europy przeniesie się również do Średniowiecza. Widzowie zobaczą w akcji LWY Lublin – Pełnokontaktowe Walki Rycerskie oraz Stowarzyszenie Chorągiew Rycerstwa Ziemi Lubelskiej.

Bilety w tańszej przedsprzedaży online dostępne tutaj.

#lublin #piatek #lubelskie #historia #rekonstrukcjahistoryczna #sredniowiecze #starozytnosc #ciekawostkihistoryczne #rycerstwo #bitwa #heheszki

Margaret Bourke-White (1904…

Margaret Bourke-White (1904 -1971) – amerykańska fotoreporterka, pierwsza fotoreporterka wojenna. Pod koniec lat 20. zaczęła wykonywać zdjęcia przemysłowe, fotografując fabryki i wieżowce. Współpracowała z wieloma pismami, m.in. z „Life”. Gdy Stany Zjednoczone przystąpiły do wojny, akredytowano ją jako korespondenta wojennego. Została przydzielona do angielskiego lotnictwa. Fotografowała inwazję w Afryce Północnej, bitwę o Monte Cassino, wyzwolenie jednego z obozów koncentracyjnych i wiele, wiele innych tragicznych wydarzeń okresu II wojny światowej.

#fotografia #fotohistoria #ciekawostki #historia #wojna

Margaret wykonuje zdjęcie na jednym ze stalowych orłów na 61 piętrze wieżowca Chrysler w Nowym Jorku (1934 r.):

A wiecie ze, Kulfon pochodził…

A wiecie ze, Kulfon pochodził z planety Kulfocentauris?
choć istnieje alternatywna wersja jego pochodzenia – został wyciągnięty przez Docenta Doświadczalskiego z rury kanalizacyjnej, w której od wielu lat zamieszkiwał. Stąd po raz pierwszy pojawił się w programie jako Kulfon Ściekożyj.

#nostalgia #polska #coolstory #ciekawostki #historia #heheszki

Robią to ludzie niekoniecznie…

Robią to ludzie niekoniecznie z mojej bajki, ale takie działania doceniam i popieram, oby tylko zostało to zrealizowane rzetelnie i fachowo:

W weekendowych wydaniach „Le Figaro”, „Washington Post”, „Die Welt”, „L’Opinion”, „El Mundo”, „Le Soir”, „Chicago Tribune”, „Sunday Express” od 30 sierpnia do 1 września ukażą się reprinty okładek z 1939 roku i teksty intelektualistów, historyków, liderów opinii, opowiadających o bohaterstwie i poświęceniu Polaków.

To największa jak dotąd akcja promocji polskiej historii i walki o pamięć i tożsamość – prowadzona w globalnym zasięgu, skierowana do opiniotwórczych, najbardziej wymagających odbiorców. Realizowana jest w 80-lecie wybuchu II Wojny Światowej przez Instytut Nowych Mediów przy współpracy z Polską Fundacją Narodową. Czytelnicy na całym świecie poznają historie Witolda Pileckiego, rodziny Ulmów, dowiedzą się o polskim wkładzie w złamanie szyfru Enigmy, bohaterstwie na plażach Normandii, tragedii Powstania Warszawskiego, zbrodni katyńskiej czy stratach polskiego duchowieństwa.

https://wiadomosci.wp.pl/michal-klosowski-polskie-uderzenie-narracyjne-w-80-lecie-wybuchu-ii-wojny-swiatowej-6418792708872321a

#historia #media #iiwojnaswiatowa #4konserwy #neuropa

https://www.wykop.pl/link/5109345/prezes-ipn-obserwujemy-dzis-proby-falszowania-historii-ii-wojny-swiatowej/

Celem IPN jest przygotowanie publikacji, które zapewnią, że gdy zabraknie świadków, nikt nie będzie mógł kłamać na temat II wojny światowej.
#mikroreklama #historia #drugawojnaswiatowa #ipn #ksiazki

29 sierpnia 1535 roku wojska…

29 sierpnia 1535 roku wojska polsko-litewskie zdobyły Starodub

Miało to miejsce podczas kolejnej wojny litewsko-moskiewskiej. Wojska polsko-litewskie pod dowództwem hetmana wielkiego koronnego Jana Tarnowskiego 30 lipca 1535 roku obległy Starodub, największą twierdzę państwa moskiewskiego. Po kilku nieudanych szturmach rozpoczęto otaczanie twierdzy szańcami i przystąpiono do prac minerskich. Po miesięcznym oblężeniu udało się pod murami założyć minę. Jej detonacja zniszczyła część zamku, a przez wyłom wdarły się wojska hetmana Tarnowskiego. Po niedługiej lecz krwawej walce zamek został zdobyty. Wzięto do niewoli 1400 jeńców, których hetman za karę, iż nie posłuchali jego wezwania do poddania się, kazał ściąć.

#historykon #historia #rocznicanadzisiaj #wojna #polska #rosja #wojsko #rzeczpospolita #armia #bitwyswiata #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne

Zachęcam do zapoznania się ze…

Zachęcam do zapoznania się ze znaleziskiem

pokaż spoiler i wykopania ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Opowiadającym o legendarnym ratowniku TOPR – Józefie Uznańskim.

Działacz ZWZ i AK. W sylwestra 1944 wszedł z innym członkiem AK, Janem Krupskim, na niemiecki bal w schronisku Murowaniec i odśpiewał polski hymn.

#historia #tatry #gory #topr

Jest takie miejsce w stanach…

Jest takie miejsce w stanach 10207 Lakewood Boulevard, Downey, California
W którym działa McDonald`s od 18 Sierpnia 1953, czyli parę dni temu skończył 66 lat
I zbyt wiele się nie zmienił z zewnątrz, wyobraźcie sobie chłopaków z filmu „Gorączka sobotniej nocy” (John Travolta) którzy wozili swoje dziewczyny w obszernych spódnicach w swoich potężnych Lincolnach, no to ten Mak pamiętał już ich rodziców.
Zdjęcie wyraźniejsze to Google maps z 2017
——
#ciekawostki #jedzenie #historia